in Books, Recenzje

PRZEDPREMIEROWO: „Franco” – Kim Holden

at
przedpremierowo-franco-kim-holden

Po wzruszającym «Promyczku» i cudownym «Gusie», do pełni szczęścia fanom twórczości Kim Holden brakowało tylko historii Franco, najlepszego przyjaciela Gusa, który był również bardzo blisko z Kate, bohaterką pierwszej książki. Czy jednak «Franco» jest w stanie podbić nasze serca tak bardzo, jak zrobiły to dwie poprzednie powieści Holden? Trochę tak, ale nie do końca.

Franco na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie twardziela i macho: jest łysy, dobrze zbudowany, a do tego uwielbia tatuaże i co jakiś czas robi sobie nowy. Kiedy jednak poznajmy jego historię, okazuje się, że to niezwykle kochany i czuły facet, do tego dżentelmen z krwi i kości. Spotkanie z rudowłosą Gemmą zapowiada przelotną znajomość: on niedługo wyrusza w trasę koncertową ze swoim zespołem, ona kończy swój roczny projekt i wraca do Anglii. I właściwie ich historia mogłaby zakończyć się po tygodniu znajomości, gdyby nie sekretny plan Gemmy i tkliwe serce Franco.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy i niestety rozczarowało, to objętość książki. Kim Holden przyzwyczaiła nas do grubasków, a «Franco» ma nieco ponad 300 stron. I to się niestety czuje podczas lektury. Wielka szkoda, że autorka nie próbowała głębiej wejść w tę historię, dokładniej przedstawić nam głównych bohaterów i ich przeszłość. Zabrakło mi większego wczucia się w losy Franco i Gemmy. Mam wrażenie, że to nie jest pełnoprawna powieść, a bardziej dopowiedzenie pewnej historii na życzenie fanów (coś jak krótkie «Maybe not» uzupełniające moje ukochane «Maybe someday» Colleen Hoover). Franco jest fantastycznym facetem i spokojnie mógłby nas oczarować tak, jak to zrobiła Kate i Gus, gdyby tylko autorka pozwoliła rozwinąć mu skrzydła w swojej własnej powieści.

Jeśli jednak pominąć grubość książki i potraktowanie historii tytułowego bohatera nieco po macoszemu, muszę przyznać, że Franco skradł moje serce prawie tak, jak Gus. Kobiety marzą o takich facetach: mięśniakach, którzy obronią cię przed złem tego świata, jednocześnie skrywających gołębie serce i przedkładających szczęście ukochanej nad własne. Mnie do tego kręcą jeszcze tatuaże, więc Franco jest jak z książę z bajki 😀 Historia jego znajomości z Gemmą też jest piękna. Miejscami może zbyt słodka, zbyt idealna, ale to jest charakterystyczne dla Holden i myślę, że właśnie ten element pociąga nas, nieuleczalne romantyczki, w twórczości tej pisarki.

Podsumowując: gdyby nie mała objętość, książka spokojnie mogłaby konkurować z moim ukochanym «Gusem». Cudowny Franco, przesympatyczna Gemma, a do tego Holden sięgnęła po parę bohaterów z jednej z książek Colleen Hoover – świetna sprawa dla fanów obu pisarek <3 Jestem przekonana, że «Franco» oczaruje i Was.

 

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia

 

«Franco» to kolejna (i chyba już ostatnia) powieść dopełniająca losy bohaterów poznanych w «Promyczku». Gdyby nie mała objętość książki (trochę ponad 300 stron), spokojnie mogłaby ona konkurować z moim ukochanym «Gusem». Historia Franco i Gemmy jest piękna i słodka, ale brakuje mi większego zaangażowania w nią, rozwinięcia wątków, zagłębienia się w przeszłość bohaterów. Kim Holden potraktowała jego postać nieco po macoszemu, ale i tak uwielbiam tę książkę i jej głównych bohaterów.

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Już nie mogę się doczekać, aż poznam Franco ♡ Ale właśnie najbardziej smuci mnie to, że jest ona taka cienka.
    Ps. Przepiękne zdjęcia 🙂