in Books, Literatura piękna

PRZEDPREMIEROWO: „Dżentelmen w Moskwie” – Amor Towles

at
przedpremierowo-dzentelmen-w-moskwie-amor-towles

Czyż ta okładka nie przyciąga wzroku? Czerń połączona ze złotem, bogactwo i przepych. Już za sprawą samej okładki można zakochać się w tej książce, a co, gdybym powiedziała Wam, że treść jest jeszcze lepsza?

Aleksander Rostow jeszcze nie tak dawno wiódł życie, do jakiego, jako hrabia, był przygotowywany od najmłodszych lat: bale, podróże, kolacje w najlepszych restauracjach, wizyty w najświetniejszych teatrach i operach. Jednak za sprawą pewnego wiersza i gwałtownych zmian ustrojowych w swojej ojczyźnie w jednej chwili zostaje tego wszystkiego pozbawiony. W Metropolu, najbardziej ekskluzywnym hotelu w Moskwie, został zmuszony do zamienienia swojego przestronnego apartamentu na ciasny pokoik, który dotychczas pełnił rolę składziku na niepotrzebne rzeczy. Uziemiony w hotelu, hrabia Rostow musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Ostatnio coraz intensywniej zastanawiałam się nad tym, czy z dotychczas przeczytanych książek któryś tytuł wzbudził na tyle mój zachwyt, że mogłabym ją nazwać najlepszą książką tego roku. I właściwie nic mi nie przychodziło do głowy. Owszem, było sporo lektur, które ogromnie mi się podobały, a recenzje kończyłam trzema wykrzyknikami, ale po jakimś czasie wspomnienia o nich były coraz bardziej mgliste. Trochę mnie to smuciło, bo w zeszłym roku zebrało się kilka powieści, o których rozmyślam nawet teraz, a w tym? Na szczęście moim rozważaniom położyła właśnie kres najnowsza powieść Amora Towlesa.

Uwielbiam «Annę Kareninę» Tołstoja, fragmenty «Wojny i pokoju» (niepoświęcone wojnie) tego samego autora, «Eugeniusza Oniegina» Puszkina. Uwielbiam ten niesamowity klimat, rosyjską arystokrację i piękny język, jakim operują rosyjscy mistrzowie pióra. Wyobraźcie więc sobie, jak wspaniałe było odkryć to wszystko w powieści Towlesa. Klimat, niesamowity kunszt literacki, wysublimowany humor i ciekawe podejście do ciężkiego tematu. Autor «Dżentelmena w Moskwie» pokazuje nam życie arystokraty, który musi się odnaleźć jako “były człowiek” w świecie po obaleniu caratu i dojściu do władzy bolszewików. Nagle jego maniery, znajomość win i umiejętność dopasowania ich do konkretnych dań, przestają mieć dla społeczeństwa znaczenie. Ale czy rzeczywiście? Czy to oznacza, że hrabia Rostow przestanie być dżentelmenem? Nie. I w tym tkwi cały urok powieści.

W opisie fabuły możemy przeczytać, że “«Dżentelmen w Moskwie» to (…) pieśń miłosna o Rosji”. I tak właśnie jest. Możemy nienawidzić komunistów, Stalina, wszystkich rzeczy, jakich dopuszczali się bolszewicy po obaleniu caratu. Nie możemy jednak nie docenić całego dziedzictwa kulturowego tego Państwa. «Dżentelmen w Moskwie» to hołd dla wielkich rosyjskich artystów, ale również ciekawe spojrzenia na życie ostatnich arystokratów w nowym świecie. Każda strona, każde kolejne wydarzenie z życia Aleksandra Rostowa budziło mój ogromny zachwyt. Jestem zakochana w każdym najdrobniejszym elemencie tej książki: od okładki, poprzez charakterystykę postaci, fabułę, kończąc na wspaniałym języku, w jakim ta powieść została opowiedziana.

 

To bezsprzecznie najlepsza książka, jaką dotychczas przeczytałam w tym roku i nie sądzę, aby jakaś powieść miała szansę ją zdetronizować. Musicie zapoznać się z historią hrabiego Rostowa. Koniecznie!

 

Werdykt: TO READ!!!

Premiera 27 września

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

 

«Dżentelmen w Moskwie» Amora Towlesa budzi zachwyt już samą okładką, ale gdy zagłębimy się w treść, jest tylko lepiej i lepiej. To bezsprzecznie najlepsza książka, jaką przeczytałam w tym roku. Towles w ciekawy sposób przedstawił historię hrabiego, który po obaleniu caratu i dojściu do władzy bolszewików został uwięziony w luksusowym hotelu i musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Wspaniała historia i niesamowite pióro. Gorąco polecam Wam tę przepiękną powieść!

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • CoZaBadziewny Czytacz

    Ojej. To była taka DOBRA recenzja! A Dżentelmen wpada na moją liste