in Books, Recenzje

PRZEDPREMIEROWO: „Całe życie” – Robert Seethaler

at
przedpremierowo-cale-zycie-robert-seethaler

Andreas Egger to prosty człowiek, który wiedzie spokojne, wypełnione fizyczną pracą życie w sercu austriackich Alp. Mężczyzna stara się nie odciskać piętna na otaczającej go naturze, ale ta nie zawsze okazuje mu swoją wdzięczność. Nic, nawet miłość, nie burzy ładu i monotonii jego codzienności. Gdy w dolinę wkracza cywilizacja, idylliczny świat nieodwracalnie się zmienia. Bo przecież jedyną pewną w życiu rzeczą jest zmiana.”

«Całe życie» Roberta Seethalera było nominowane do Międzynarodowej Nagrody Bookera. Z wyglądu to dosyć niepozorna książeczka – mój egzemplarz ma 171 stron – co więc jest w niej takiego, że nie tylko została dostrzeżona przez jury konkursu, ale również zachwycają się nią czytelnicy? Czy można zmieścić genialną historię na mniej niż dwustu stronach? Seethaler udowadnia, że zdecydowanie można.

Ta krótka powieść to po prostu proza życia. Poznajemy Eggera mieszkającego w Alpach austriackich i wędrujemy z nim przez kolejne etapy życia: ciężkie dzieciństwo, pierwszy własny dom i dbanie o swój niewielki skrawek ziemi, pierwsza miłość, praca, która miała pomóc mu utrzymać rodzinę, powołanie na wojnę i życie po niej, a wreszcie starość i śmierć. Tak jak sugeruje tytuł, poznajemy całe życie głównego bohatera.

Jeśli czytaliście inne recenzje tej książki, na pewno spotkaliście się już z tekstem, że to triumf minimalizmu. Tak właśnie jest, dlatego nie mogę o tym nie wspomnieć. Seethaler udowadnia, że dobra powieść nie wymaga kilkudziesięciu bohaterów i rozbudowania o kilkanaście wątków, nie potrzebuje kilometrowych opisów. Proza życia, chociażby ta najzwyklejsza, może być sama w sobie pasjonującym tematem. Czytając «Całe życie» nie mogłam wyjść z podziwu, jak piękna jest ta książka. Prosta, ale niesamowicie piękna.

Seethaler opisuje życie prostego człowieka, który poza jednym wojennym epizodem, nigdy nie opuszczał ukochanych Alp. Nie upiększa historii niesamowitymi opisami, zwrotami akcji, mnogością wydarzeń. Siła tej książki bije z jej zwyczajności, która właściwie jest niezwykła. Pisarze chcą nas przecież zaskakiwać rozbudowaną fabułą i kwiecistymi opisami wszystkiego wokół. Chcą, abyśmy doceniali ich niesamowity kunszt pisarski i bogatą wyobraźnię. Ale nie autor «Całego życia».

 

To będzie jedna z bardziej niejasnych recenzji na tym blogu, ale boję się, że jeśli napiszę coś więcej, zbyt dużo Wam zdradzę . Powieść Roberta Seethalera zasługuje na to, abyście sami odkryli jej tajemnicę. Gorąco polecam!

 

Werdykt: TO READ!!!

PREMIERA: 24 maja

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwarte

 

«Całe życie» to niepozorna, cienka książeczka, która zawiera jednak fantastyczną w swojej prostocie historię. Seethaler udowadnia, że proza życia może być idealnym tematem na świetną powieść. Nie potrzeba wielu bohaterów i wątków oraz długich opisów, aby książkę nazwać “wybitną”. «Całe życie» zachwyca w każdym najdrobniejszym calu i budzi podziw swoim minimalizmem.

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.