in Books, Thriller psychologiczny

PRZEDPREMIEROWO: „Bad mommy. Zła mama” – Tarryn Fisher

at
przedpremierowo-bad-mommy-zla-mama-tarryn-fisher

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Tarryn Fisher nie było zbyt udane, dlatego przed lekturą «Bad mommy» raczej go nie uznawałam i twierdziłam, że nie czytałam nic tej autorki. Mowa o słabym «Never never», które Fisher napisała razem z Colleen Hoover. Ta książka niesamowicie mnie rozczarowała, ale zachwyty nad «Margo» dały mi nadzieję, że jeszcze mogę się polubić z autorką. Czy «Bad mommy» mi to udowodniło?

Historię Fig, Jolene i Dariusa poznajemy z perspektywy każdego z bohaterów, poczynając od Fig. Dziewczyna wciąż nie potrafi poradzić sobie z utratą córeczki, kiedy więc widzi Jolene i dwuletnią Mercy w parku, zaczyna je śledzić. Życie Averych coraz bardziej ją fascynuje, jednak w pewnym momencie nie wiadomo, kto właściwie jest obiektem jej obsesji – mała Mercy, która mogłaby być jej córką, piękna i utalentowana Jolene czy Darius, przystojny i troskliwy mąż i głowa rodziny…

Kiedy sięgnęłam po «Bad mommy», miałam przesyt powieści młodzieżowych, więc thriller psychologiczny przyszedł w idealnym momencie. Spotkałam się już z opiniami, że Tarryn Fisher lubi tworzyć pokręconych bohaterów, co jeszcze bardziej wzmogło moją ciekawość. «Zła mama» wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Psychopatka, która wmawia sobie i wszystkim innym, że wcale nią nie jest? To zwiastuje dobry thriller. I powieść Fisher rzeczywiście taka jest, chociaż w pewnym momencie pisarka nieco mnie skołowała i aż do ostatniej strony nie wiedziałam, jak ocenić tę historię.

«Bad mommy» jest nieco inne od thrillerów psychologicznych, które czytałam. Przyzwyczaiłam się do ciągłości akcji, budowania napięcia i do fabuły, która stopniowo odkrywa przed czytelnikiem swoje karty. Tutaj też tak było,ale do pewnego momentu. Dopóki narrację prowadziła Fig, miałam pewne przypuszczenia, jak dalej będzie wyglądać jej stalkerska kariera. A później nagle nastąpiła zmiana i narratorem został Darius. Ale jak to?! Całkowicie wybiło mnie to z rytmu i nieco ostudziło moją fascynację tą książką. W tym momencie byłam nieco rozdrażniona zabiegiem, który zastosowała Fisher i już myślałam, że «Bad mommy» mogę spisać na straty. Nie należy się jednak zniechęcać, bo kiedy dochodzimy do ostatniej części powieści i narracji Jolene, wszystko zaczyna nabierać nowych kształtów.

Jestem kompletnie oczarowana tą książką i tym, jak Tarryn Fisher bawi się czytelnikiem. Pokazując nam historię z trzech różnych punktów widzenia, nadaje jej nieco inny wymiar. Powiecie, że przecież to nic nowego, że jest kilku narratorów. Tak, ale zazwyczaj prowadzą oni narrację naprzemiennie. Tutaj każdy dostaje tylko jedną szansę na pokazanie swojego punktu widzenia i to jest dla mnie fenomenalne. A ostatnie zdania powieści to najlepsza „kropka nad i”, jaką kiedykolwiek widziałam w książkach!

 

Tarryn Fisher kompletnie mnie kupiła tą historią. «Bad mommy» to świetny thriller psychologiczny : wciągający, bawiący się czytelnikiem – w tej książce nie możemy być niczego pewni. Jestem bardzo na tak i chyba czas dać szansę innym powieściom tej pisarki.

 

 

Werdykt: TO READ!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non

 

«Bad mommy» Tarryn Fisher to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki (nie liczę słabego «Never never») i zdecydowanie mogę uznać je za owocne. Historia Fig, Jolene i Dariusa trzyma wysoki poziom, wciąga, zaskakuje czytelnika. Ogromnie podoba mi się, że pisarka pokazuje historię z trzech punktów widzenia, jednak nie robi tego zmieniając naprzemiennie narratorów, ale daje im głos tylko raz. Jestem na tak!  

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Już się nie mogę doczekać premiery i aż ta książka trafi w moje ręce. Tyle pozytywnych opinii widziałam na jej temat, że jest na liście „must have”. Obym tylko się nie rozczarowała. 😀

  • Jakiś czas temu kusiło mnie „Margo” i pozytywne opinie na jej temat, teraz kusicie „Bad mommy” 🙂 Pytanie brzmi, od której zacząć swoją przygodę z autorką? Myślę, że jednak „Bad mommy” ma większe szanse trafić w mój czytelniczy gust i chyba skuszę się niedługo na nią 🙂

    • Mnie też kuszą „Margo” i chyba czas po nią sięgnąć, skoro przekonałam się do twórczości Tarryn 🙂