in Books

„Promyczek” – Kim Holden

at
promyczek-kim-holden

DSC_1814.JPG

“Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją promyczkiem. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa.”

Pewnie nie zwróciłabym na tę książkę uwagi, gdyby nie masa zachwytów na bookstragramie i ciekawa okładka, która co rusz przyciągała moją uwagę. Jestem strasznie łasa na piękne okładki! Hasło: “Dla fanów Johna Greena, Colleen Hoover i Rainbow Rowell – lektura obowiązkowa” także zachęca do lektury, choć zawsze istnieje obawa, że to zwykły marketing. Jak jest tym razem?

Kate jest osobą pozytywną w każdym calu: nie denerwuje się w sytuacjach, które normalnego człowieka dawno wytrąciłyby z równowagi, stara się pomagać nawet tym, którzy ją samą jeszcze niedawno źle traktowali, a wreszcie, mimo ciężkiego dzieciństwa, nie pogrąża się w smutku ale żyje chwilą. Właśnie dlatego Gus, jej najlepszy przyjaciel, nazywa ją Promyczkiem. Dziewczyna, po pewnym tragicznym wydarzeniu w San Diego, wyjeżdża na studia do małego Grant. Szybko nawiązuje nowe przyjaźnie, poznaje też przystojnego Kellera, którego próbuje jednak trzymać na dystans. To nie jest najlepszy czas na miłość. Zwłaszcza, że obydwoje mają tajemnice, które mogą nie sprzyjać związkowi. Na horyzoncie wciąż też jest Gus, niby najlepszy przyjaciel Kate, ale czy tylko?

Książka Kim Holden rzeczywiście ma w sobie coś z powieści zarówno Greena, Hoover jak i Rowell. Mam wrażenie, że to taki składak: pisarka wzięła po trochu z najbardziej znanych motywów i złożyła je w całość. To musiało stworzyć powieść new adult, która podbije serca nasto- i dwudziestokilkulatek. Moje również podbiła, choć…po tylu zachwytach, złamanych sercach itd. spodziewałam się petardy. Promyczek rzeczywiście jest piękną, bardzo pozytywną historią i wiele możemy nauczyć się od Kate. Zawsze mnie zadziwia, skąd ludzie biorą pokłady nieskończonego optymizmu i jakim cudem są odporni na wrednych samolubów, a główna bohaterka właśnie taka jest. Czegoś mi jednak zabrakło, abym mogła określić powieść Holden jako niesamowitą.

Być może byłoby inaczej, gdyby nie niesamowicie irytujący sposób zwracania się do ludzi przez Kate per “młody/młoda”, nawet dopiero co poznanych. Kto tak mówi? I kto nawiązuje bliską przyjaźń po jednym dniu znajomości? Niestety zupełnie to do mnie nie przemawia. Sama jestem introwertyczką i długo zajmuje mi nawiązanie bliższej relacji. Przez to właśnie postać Kate na początku bardzo mnie irytowała, co wpływa na moją opinię odnośnie książki. Oczywiście później wyszło, dlaczego dziewczyna zachowuje się tak, a nie inaczej, ale jednak… Przyznam też, że nie do końca rozumiem relację Kate i Gusa i dlaczego wygląda tak, a nie inaczej. Ale to w końcu fikcja 😉 

Ta historia nie kończy się na Promyczku. Na końcu książki dowiadujemy się, że powstanie kolejna, poświęcona Gusowi. Na pewno będę chciała ją przeczytać, mimo pewnych irytujących detali pierwszej części.

 

Werdykt: TO READ

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Jestem w trakcie czytania Gusa i zapowiada się świetnie. Co do sposobu zwracania w tłumaczeniu zawsze to wychodzi pokracznie, jednak w Stanach często zwraca się do kolegów per ” DUDE” i nawet możemy widzieć to na filmach. Ja pokochałam Promyczka, bo wiem, że taki optymizm istnieje naprawdę oraz znam osoby, które są bardzo otwarte (sama nią nie jestem). Jednak historia Kate jest pięknie ujęta i całość ma w sobie wiele przesłań, które są przepiękne 🙂

    • W oryginale dude brzmi na pewno lepiej niż polskie młody/młoda 🙂 Mimo wszystko uważam, że i tak za często autorka używa tych zwrotów.

  • Kurczę kupiłam Promyczka w maju i tak biedny czeka na swoją kolej. Muszę znaleźć w końcu chwilę, żeby go przeczytać 😉

    • Choć to grubasek, Promyczka bardzo szybko się czyta 🙂

  • Pingback: „O wiele więcej” – Kim Holden()

  • Pingback: PRZEDPREMIEROWO: „Franco” – Kim Holden()