in Books

„Projekt Szczęśliwy Dom” Gretchen Rubin

at

Myśleliście kiedyś o szczęściu jako o czymś, nad czym warto popracować? Skupić wszystkie swoje działania, aby każdy dzień był przyjemniejszy dla nas i naszych bliskich? Gretchen Rubin na ten temat wydała już dwie książki. Dziś zapraszam na recenzję drugiej pozycji 🙂

DSC_0368

Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne; każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój własny sposób

Lew Tołstoj, Anna Karenina

Gretchen zrozumiała znaczenie tych słów pewnego letniego dnia i postanowiła odnaleźć elementy, które łączą szczęśliwe rodziny, i wprowadzić je do własnego domu. Aby tego dokonać, rozpoczęła kolejny projekt – Projekt Szczęśliwy Dom.

Dlaczego tak go nazwała? Ponieważ dom to centrum naszego życia, na dobre i na złe. Dom to miejsce, do którego wchodzi się bez pukania, w którego sercu jest nasza rodzina. Dom to miejsce, do którego należy się bezwarunkowo. Daje poczucie bezpieczeństwa i akceptację, a jednocześnie nakłada na nas odpowiedzialność i obowiązki. Dom to również miejsce powrotów, fizyczne centrum naszych dni i naszej wyobraźni. Cała kula ziemska kręci się wokół tego jednego miejsca. Dlatego właśnie Gretchen obiecała sobie, że przez dziewięć miesięcy roku szkolnego, od początku września do końca maja, zrobi wszystko, by jej dom stał się prawdziwie szczęśliwy.”

Raczej nie jestem fanką poradników dających „niesamowite” rady, jak powinnam żyć, jednak od czasu do czasu taka książka wpadnie w moje ręce. W zeszłym roku, po przeczytaniu recenzji jednej z moich internetowych koleżanek, sięgnęłam po Projekt Szczęście Gretchen Rubin (recenzja tu).  Książka ogromnie mi się podobała i zmotywowała do przemyślenia kilku rzeczy i dokonania drobnych zmian w życiu. Niemalże od razu po przeczytaniu pierwszego poradnika Rubin miałam ochotę sięgnąć po kolejny, poświęcony szczęściu domowemu, jednak liczne negatywne opinie i zarzuty, że autorka nic nowego nie wnosi, a jedynie powtarza rady z poprzedniej książki, zniechęciły mnie na długi czas. Postanowiłam więc  poczekać i Projekt Szczęśliwy Dom kupić kiedyś, „przy okazji”.  I była to świetna decyzja!

Na Projekt Szczęście Gretchen Rubin poświęciła cały rok. Tym razem pisarka nie chciała czekać do stycznia i na nowy projekt postanowiła przeznaczyć inny okres – rok szkolny, trwający w Stanach 9 miesięcy. W swojej pierwszej książce opisywała własne poszukiwania szczęścia głównie dla siebie, tym razem chce zmienić także atmosferę w domu. Każdy miesiąc poświęcony jest innym zagadnieniom, nad którymi kobieta pracowała: wrzesień to czas organizacji przestrzeni wokół siebie i próba zapanowania nad domowych chaosem, listopad poświęciła własnym dzieciom, starając się okazywać im więcej uczucia i zainteresowania, marzec to jeszcze więcej uczucia, poszerzonego o troskę o rodziców i bliskich, zaś w maju, będącym posumowaniem projektu, Rubin zwraca uwagę na teraźniejszość i większe docenianie danego czasu. Kobieta dzieli się z nami swoimi przemyśleniami na temat szczęścia, podpierając się wieloma cytatami z literatury i dzieląc się obszerną bibliografią na ten temat.

Cieszę się, że pomiędzy jednym Projektem Szczęście a drugim zrobiłam sobie roczną przerwę. Dzięki temu nie czułam, że autorka się powtarza. Mam wrażenie, że tym razem Rubin łagodniej podeszła do całej akcji, bez zbędnego napinania się i stosowania dziwnych tabelek, co niekiedy było drażniące przy czytaniu jej wcześniejszej książki. Pisarka ponownie jest z nami szczera i nie wstydzi się pisać o swoich wadach i lękach. Dzięki temu zwróciła uwagę na kilka rzeczy, które sama u siebie dostrzegam i widzę, jak negatywnie niekiedy wpływają na moje relacje z innymi ludźmi. Ale dopiero po przeczytaniu o nich w Projekcie Szczęśliwy Dom uzmysłowiłam sobie wyraźnie fakt ich istnienia i potrzebę pracy nad poprawą.

Bardzo podoba mi się też, jak dużo uwagi Rubin poświęciła potrzebie okazywania miłość. Dom to nasza oaza, gdzie miłość powinna grać pierwsze skrzypce. Pisarka zwraca uwagę na drobne aspekty, które mogą wpłynąć na to, że cały dzień będzie wspaniały. Czy zwracacie uwagę na to, jak ważne są powitania i pożegnania? Albo zwykły buziak przed snem na dobranoc? Celebrowanie takich drobnych elementów może wnieść do naszego życia i domu dużo więcej ciepła i radości. Po przeczytaniu Projektu Szczęśliwy Dom zamierzam poświęcać tym drobnym elementom życia dużo więcej uwagi.

Podsumowując. Jeśli czytaliście Projekt Szczęście, odczekajcie trochę, zanim sięgniecie po Projekt Szczęśliwy Dom, ale nie rezygnujcie z niego zupełnie. Druga książka Rubin poświęcona szczęściu również ma wiele ciekawych rad i na pewno znajdziecie coś, nad czym warto popracować w Waszym domu :). Zdecydowanie polecam obie książki!

Werdykt: TO READ!!!

Marth