in Books

„Projekt Szczęście” Gretchen Rubin

at

Dziś zapraszam na recenzję książki, która stała się moją motywacją do małych zmian w życiu.

DSC_0598

„Szczęście jest znaczeniem i sednem życia. – Arystoteles

Wszyscy ludzie poszukują szczęścia. Bez wyjątków. – Blaise Pascal

Gretchen Rubin zrozumiała to pewnego deszczowego dnia i zdecydowała, że sama spróbuje odkryć tajemnicę szczęścia. Aby tego dokonać, wprowadziła w życie Projekt Szczęście. Przez rok w każdym miesiącu skupiała się na określonej dziedzinie, takiej jak małżeństwo, praca, rodzicielstwo, samospełnienie. W styczniu, lutym marcu… podejmowała nowe postanowienia: by okazywać miłość, kłaść się wcześniej spać, prosić o pomoc, bawić się, nie myśleć o skutkach. Wnikliwie przetestowała największe mądrości świata, współczesne odkrycia naukowe oraz lekcje popkultury na temat tego, jak być szczęśliwym. Wszystko po to, aby do grudnia osiągnąć pełnię szczęścia…”

Nie jestem miłośniczką poradników, mówiących jak mamy żyć aby być szczęśliwymi, aby znaleźć wymarzoną pracę, stworzyć idealne relacje z partnerem itd. Po „Projekt szczęście” sięgnęłam jednak po przeczytaniu recenzji jednej z blogerek, którą darzę ogromną sympatią i od razu poczułam, że ta książka musi być moja. Okazało się, że nie jest to zwykły poradnik a swego rodzaju pamiętnik, w którym autorka opisuje, jak sama dążyła do osiągnięcia szczęścia.

Gretchen Rubin opisuje rok zmagań z własnym życiem, charakterem, przyzwyczajeniami. Krok po kroku, miesiąc po miesiącu stara się zmienić pewne rzeczy, aby być szczęśliwszą i móc to szczęście doceniać. Autorka bardzo uczciwie opisuje swoje zmagania. Nie pokazuje nam idealnego obrazka, gdzie wszystko jej się udawało, wszystkie postanowienia szły jak po maśle. Rubin szczerze opisuje co udało jej się zmienić, a z czym sobie nie poradziła, mimo usilnych prób zmiany. Nie boi się otwarcie pisać o swoich wadach, gorszych cechach charakteru.

Bardzo mi zaimponowało profesjonalne podejście do tematu pisarki. Autorka „Projektu Szczęście” dzieli się z nami ogromną wiedzą, jaką sama zaczerpnęła z wielu pozycji znanych i mniej znanych dzieł. Przez cały projekt Rubin szukała pomocy w fachowej literaturze, nie zdawała się tylko na własną intuicję.

Czytając „Projekt szczęście” nie sądziłam, że ta książka będzie miała na mnie jakikolwiek wpływ. A jednak! Tak się akurat zdarzyło, że byłam na małym zakręcie w życiu. „Projekt szczęście” Gretchen Rubin zachęcił mnie do zastanowienia się nad własnym życiem i tym, co mogę zmienić, aby być szczęśliwszą. I chociaż sama nie mam tyle czasu na podobny projekt, to zaczęłam tworzyć sobie listę rzeczy, które powinnam zmienić/wprowadzić/poświęcić im więcej uwagi. Jest to książka, do której wrócę pewnie jeszcze nie raz!

WERDYKT: TO READ!!!

Marth