Czasami sama siebie zaskakuję wyborem lektur, wiecie? Blogowanie, współprace recenzenckie uświadomiły mi, jakie książki lubię, a których powinnam unikać. I chociaż coraz bardziej rozważnie wybieram to, co czytam, wciąż zdarza mi się sięgać po guilty pleasures.

Literatura obyczajowa, kobieca, jest u mnie raczej na marginesie i bardzo rzadko po nią sięgam. Nie to, żeby było w niej coś złego. Po prostu już się jej naczytałam w swoim życiu i mi starczy. Jeszcze rzadziej mam ochotę na twórczość polskich pisarek w tej kategorii, bo raczej nie kojarzą mi się one dobrze (patrz recenzja «Zakochanego Zakopanego»). Wyobraźcie więc sobie, jak bardzo sama byłam zaskoczona swoim nagłym zainteresowaniem powieścią Anny Szczypczyńskiej.

A było to tak…

Wszystkiemu winne jest wyżej już wspomniane «Zakochane Zakopane». Książkę, którą przeczytałam tylko dlatego, że grudzień chciałam spędzić z lekturami w świąteczno-zimowym klimacie. Z autorek, których opowiadania znajdziecie w tym zbiorze, znałam tylko Magdę Stachulę i Magdalenę Witkiewicz. Nie polubiłam się z twórczością ani jednej, ani drugiej, chociaż Witkiewicz oceniam tylko po słabej powieści «Czereśnie zawsze muszą być dwie». Do meritum. Z całego zbioru spodobały mi się zaledwie dwie historie, o dziwo jedną napisała Magdalena Witkiewicz, drugą zaś… właśnie Anna Szczypczyńska. Styl jej opowiadania zaintrygował mnie na tyle, że dosłownie zapłonęłam żądzą przeczytania jej samodzielnej książki. I tak trafiło do mnie «Dzisiaj śpisz ze mną»

Dzisiaj śpisz ze mną - Anna Szczypczyńska

Weekendowa lektura do pociągu

Książka Szczypczyńskiej przyszła do mnie w piątek, a że w sobotę z rana wyjeżdżaliśmy z Lubym na weekend do Gdańska i czas na czytanie miałam tylko w pociągu, postanowiłam zabrać ze sobą coś lekkiego. «Dzisiaj śpisz ze mną» idealnie wpisywało się w te klimaty, więc trafiło do torby i w drogę. Nie czytałam recenzji, nie wiedziałam, czego dokładnie się spodziewać po tej powieści, liczyłam jednak mocno, że to nie będzie jakiś tani, napakowany seksem erotyk, jak mogłaby sugerować okładka (skądinąd bardzo ładna) i sam tytuł. Liczyłam bardziej na polską obyczajówkę, która może nie będzie miała oryginalnej fabuły, ale za to przyjemny język. Na tym języku, stylu autorki, najbardziej mi zależało. Powieść Szczypczyńskiej skończyłam w niedzielę wieczorem, dojeżdżając tramwajem do domu, więc jako weekendowa lektura spisała się ona idealnie. A jak reszta?

Nota za styl mogłaby być lepsza

Nie mam pojęcia, czemu tak przyczepiłam się tego stylu autorki, ale naprawdę wbił mi się on w pamięć. W «Zakochane Zakopane» byłam nim oczarowana, a teraz? Jest bardzo dobrze, ale widać też sporo nierówności. Szczypczyńska umie pisać i śmiem twierdzić, że mogłaby się pokusić o coś bardziej ambitniejszego, powieść podchodzącą pod literaturę piękną, gdyby tylko trochę na tym stylem i samą fabułą popracowała. Historia Niny, niby szczęśliwej mężatki, ale nie do końca, została przedstawiona właśnie jako takie babskie czytadło, guilty pleasure, z którym można spędzić wieczór czy dwa, bez umysłowego angażowania się w fabułę. To erotyk w wersji soft i banalnym morałem, który czytało mi się dobrze, ale bez fajerwerków. Nie mogłam jednak odpędzić się od myśli, że ta sama historia mogłaby zostać opowiedziana z inny, lepszy sposób i trafić właśnie do kategorii literatura piękna. Gdyby tylko autorka popracowała nad stylem.

Dzisiaj śpisz ze mną - Anna Szczypczyńska

Czy za dużo wymagam?

Trudno mi wyjaśnić, czemu tak bardzo uparłam się przy tym stylu. Chyba pierwszy raz widzę w kimś potencjał. Oceniając książkę pod kątem kobiecej obyczajówki, mogę stwierdzić, że jest dobrze, chociaż zabrakło mi fajerwerków, zwrotów akcji, większych emocji. Mam wrażenie, że akcja powieści jest dosyć jednostajna, a postępowaniu Niny brakuje jakiejś pasji. Nie będę oceniać warstwy erotycznej, bo mam do niej neutralny stosunek. Jako czytadło, czytało się tę książkę naprawdę dobrze.

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu FILIA

 

NA SKRÓTY

Raczej unikam kobiecych obyczajówek polskiego pióra, ale Anna Szczypczyńska zaintrygowała mnie swoim stylem w opowiadaniu zamieszczonym w «Zakochanym Zakopanem», chciałam więc przeczytać jej samodzielną powieść. Trochę mnie zawiodła pod względem fabuły, ale nadal jestem zaintrygowana stylem, sama nie wiem czemu, i widzę w autorce potencjał na bardziej ambitniejszą literaturę. «Dzisiaj śpisz ze mną» okazało się klasycznym guilty pleasure, babską powieścią, soft erotykiem, który jest idealny na odmóżdżenie. I tyle.