in Books

„Potęga podświadomości” Joseph Murphy

at

Dziś parę słów o podświadomości i jej ogromnemu wpływowi na nasze życie. Na jednej z warszawskich wymianek książkowych miałam okazję przygarnąć książkę Muprhy’ego, teraz czas na jej recenzję.DSC_0375

Potęga podświadomości to jeden z najlepszych i najskuteczniejszych poradników, jakie kiedykolwiek napisano. Ta książka pomogła wielu milionom ludzi na całym świecie osiągnąć upragnione cele jedynie dzięki zmianom sposobu myślenia. Teraz do rąk czytelników trafia nowe wydanie uzupełnione komentarzami z nigdy nie publikowanych prac Autora.

Rewolucyjne techniki doktora Murphy’ego opierają się na sprawdzonej zasadzie: Jeśli wierzysz w coś bez zastrzeżeń i możesz to zobrazować w swoim umyśle, usuniesz podświadome przeszkody, które powstrzymują cię przed osiągnięciem upragnionego celu, a twoja wiara stanie się rzeczywistością. Ten niezwykły poradnik pomoże ci uwolnić umysł i przekaże praktyczne wskazówki, dzięki którym osiągniesz sukces, prestiż i dobrobyt, zdobędziesz przyjaciół, umocnisz szczęśliwe małżeństwo, pokonasz lęki, pozbędziesz się złych nawyków i nałogów.”

Jeszcze jakiś czas temu odstręczały mnie wszelkie poradniki dotyczące szczęścia, powodzenia w życiu itd. W duchu podśmiewałam się z filmowych bohaterek, które miały półki pełne książek, w których szukały recepty na dobre życie, kłopoty z facetami, brak pieniędzy. Od jakiegoś czasu jednak czasem trafiają w moje ręce poradniki głównie dotyczące szczęścia właśnie (nie śmiejcie się) i muszę przyznać, że w każdym z nich znajdę coś dla siebie, coś, co zmotywuje mnie (przynajmniej na jakiś czas) do pracy nad sobą, zmian, zwracania na coś większej uwagi. Swego czasu był szał na Potęgę podświadomości więc wiedziałam, że i ten poradnik trafi do mojej biblioteczki. Czy zmienił coś w moim życiu?

Joseph Murphy, duchowny i autor książki, jest twórcą całego ruchu “Potęga Podświadomości”. W książce o tym samym tytule dzieli się z nami informacjami czym jest podświadomość i jak działa, co ją różni od świadomości i jaki wpływ ma na nasz organizm i całe życie. Poprzez liczne przykłady, doktor Murphy stara się nam udowodnić, jak potężną siłę ma nad nami podświadomość i jak ważne jest pozytywne myślenie. Mamy m.in. przykłady osób poważnie, często nawet śmiertelnie, chorych, które dzięki wmawianiu sobie, że wyzdrowieją, dzięki pozytywnym bodźcom wysyłanym podświadomości, w szybkim czasie wróciły do zdrowia. Są też historie osób, które bardzo czegoś pragnęły, ale z powodów finansowych czy innych, nie mogły sobie na to pozwolić, jednak ich podświadoma wiara w osiągnięcie celu sprawiała, że rzecz początkowo nie osiągalna, trafiała w ich ręce. Przesłanie książki jest jedno – jeśli będziesz wierzył, że wszystko ci się uda, podświadomość zrobi za ciebie resztę.

Zaczynając czytać książkę, byłam bardzo pozytywnie nastawiona. Samo pojęcie podświadomości i jej ogromnego wpływu na nasze życie było mi już znane od dawna, często sama tego doświadczam. Miałam jednak nadzieję na mnóstwo inspirujących historii, przykładów życia ludzi, u których podświadomość działała cuda, niczym te z lekcji Reginy Brett (recenzje jej książek tu i tu). Mocno się jednak rozczarowałam. Murphy cały czas się powtarza, w pewnym momencie mój mózg się wyłączał i przestawał przyjmować czytane fragmenty, gdyż ciągle było to samo. Na każdej stronie chyba z dziesięć razy powtórzone jest, jak ważna jest podświadomość. Bardzo zawiodły mnie też przytaczane historie osób. Każda z nich opowiedziana jest tak samo, zero indywidualizmu. Czułam się, jakbym czytała zmyślone opowiastki, byleby tylko potwierdzić tezę o potędze podświadomości, wiary i pozytywnego myślenia.

Nie podoba mi się jeszcze jedno. Murphy był duchownym, mam jednak wrażenie, że w swojej książce próbuje udowodnić, że Bóg to owa podświadomość. Modląc się do Boga, wmawiamy coś podświadomości. Nie istotne jest nasze wyznanie, bo każdy ma podświadomość do której kierowane są prośby i modlitwy. Jako wierząca, jestem mocno na nie.

Podświadomość to ważne pojęcie i sama idea książki jest świetna. Jednak sposób, w jaki została napisana i sztuczność przytaczanych historii, które mają nas umocnić w przekonaniu o potędze pozytywnego myślenia sprawia, że jest to jedna z nudniejszych lektur, jakie ostatnio czytałam.

Werdykt: NOT TO READ

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Anna

    W ogóle nie przemawiają do mnie tego typu książki, których ostatnio namnożyło się na potęgę. Gdzieś przeczytałam, że to taka „pop psychologia” i „czary-mary coaching” i tak mi się właśnie kojarzą. Raczej nie sięgnę po tego typu literaturę, choć przyjmuję, że komuś może pomóc 🙂