Podsumowanie roku 2017


Books, Inne / poniedziałek, Styczeń 1st, 2018

Lubię robić różnego rodzaju listy, spisywać plany, cele, postanowienia. Tak samo jest z końcem roku i robieniem podsumowania. Dobrze mieć czarno na białym jak ten rok wyglądał, co udało mi się osiągnąć, czym mnie zaskoczył a co nie wyszło. Uważam, że dobrze jest zamknąć te ubiegłe 12 miesięcy takim małym rozliczeniem z samym sobą.

Ten rok był dla mnie wyjątkowy pod wieloma względami i sporo mnie nauczył. Chociaż raczej nie dzielę się tutaj swoim życiem prywatnym, w podsumowaniu chciałabym wspomnieć o dwóch fantastycznych rzeczach, które mają wielki wpływ na to, że rok 2017 mogę uznać za wspaniały: 1) zaręczyłam się w styczniu; 2) do naszej małej rodziny dołączył niespodziewanie czarny kocurek, który wniósł w moje życie wiele radości (i proporcjonalnie ilość ran na moich rękach od pazurków i ostrych zębów, ale to tylko drobny, nic nie znaczący szczegół).

Pod względem książkowym i blogowym to był cudowny czas. Przeniosłam się na własną domenę co sprawiło, że zaczęłam przykładać większą uwagę do prowadzenia bloga. Aby nie zanudzić was samymi recenzjami, starałam się urozmaicać wpisy – mam nadzieję, że mi to wyszło. Własna domena rozpoczęła czas coraz liczniejszych współprac z wydawnictwami. Jedne uważam za bardziej owocne, inne mniej, ale fakt, że mój blog został dostrzeżony wśród tylu innych stron poświęconych książkom napawa mnie wielką dumą, ale i lekkim szokiem. Własna domena sprawiła także, że w tym roku pojawiły się pierwsze patronaty medialne oraz blurby na okładkach książek. To niesamowite widzieć swoje logo, nazwę bloga i nazwisko na książce <3 Do tego weszłam w skład ekipy tworzącej akcję Bookstagram to pasja oraz stworzyłam własny mały projekt – Niebieski BOOK, na którym gromadzę książki z niebieskimi okładkami.


ROK W LICZBACH


W 2017 roku przeczytałam 168 książek, a dokładniej 63 558 stron (o najlepszych tytułach pojawi się osobny wpis). Na blogu pojawiło się 215 wpisów, w tym 132 recenzje – całkiem nieźle.  Na Instagramie rok kończę z liczbą +/- 6 550 obserwatorów, a na Facebooku jest was dokładnie 806. Jednym z moich celów na ten rok było poświęcenie większej uwagi fanpage’owi, bo wcześniej go zaniedbywałam. Pojawiło się sporo konkursów z książkami do wygrania, ale także ja sama więcej się tam udzielałam.


POSTANOWIENIA I ICH REALIZACJA


Od czasu, kiedy prowadzę bloga książkowego (w lutym minie już czwarty rok!), co roku robię postanowienia czytelnicze. Jak tym razem wyszło z ich realizacją?

Postanowienie nr 1: Przeczytam co najmniej 100 książek.

Postanowienie nr 2: Przeczytam 5 książek z listy BBC oraz 5 książek z wyzwania czytelniczego Rory Gilmore.

Postanowienie nr 3: Przeczytam Harry’ego Pottera (7 tomów) i Wiedźmina (8 tomów).

W roku 2016 poprzeczka 52 książek okazała się za niska, dlatego na rok 2017 prawie ją podwoiłam (okrągła liczba wygląda lepiej niż takie 104). I tym razem okazała się za słaba, bo przekroczyłam ją bez większych problemów. Udało mi się też nareszcie spełnić plany odnośnie wyzwań czytelniczych – BBC i Rory Gilmore, a sprawę ułatwił fakt, że niektóre tytuły pojawiają się na obu listach. Lubię te wyzwania, bo motywują mnie do czytania klasyki. Ostatnim postanowieniem było nadrobienie braków czytelniczych i zapoznanie się wreszcie z losami Harry’ego Pottera i Geralta z Rivii. Obie serie udało mi się przeczytać co do ostatniego tomu (chociaż «Sezon burz» Sapkowskiego był tak słaby, że nie raz chciałam go rzucić w kąt) i fantastycznie spędziłam z nimi czas.


CZEGO MNIE NAUCZYŁ ROK 2017


Przeniesienie się na własną domenę i liczne maile z propozycjami współprac recenzenckich sprawiły, że zachłysnęłam się tymi darmowymi książkami, a później niejednokrotnie musiałam się przy nich męczyć. Ubiegły rok nauczył mnie, aby bardziej szanować się jako bloger i nie brać wszystkiego jak leci, tylko dlatego, że jest za darmo. W nowy rok wchodzę mądrzejsza i zamierzam być dużo wybredniejsza w wybieranych tytułach niż dotychczas. Miniony rok nauczył mnie też, aby dokonywać większej selekcji w tytułach, które obejmuję patronatem medialnym. Trafił się jeden bubel, o którym nigdzie nie wspominałam (i nie wspomnę mimo tortur), ponieważ najzwyczajniej w świecie poleciałam na ‚suawę’, a teraz się tego wstydzę. Ostatnia rzecz – chociaż jestem dumna z tego, ile udało mi się przeczytać, nie zamierzam próbować pobić tego wyniku w nowym roku. Czytanie tylu książek sprawiło, że stały się one całym moim życiem i niejednokrotnie odmawiałam innych rozrywek, „bo muszę ją dzisiaj skończyć”. To sprawiło, że czytanie przestało być tylko rozrywką i odebrało mi sporo radości z lektury i odkrywania dobrych książek.

Rok 2017 był niezwykle udany, ale 2018 zaczyna się równie dobrze i zapowiada równie fascynująco. O moich postanowieniach i planach przygotuję kolejny wpis, aby, jak na pedantkę przystało, mieć wszystko schludnie uporządkowane. A jak wy wspominacie minione 12 miesięcy? Jaki to był dla was czas? I czy lubicie robić podsumowania, czy raczej od tego stronicie?