Mowa kwiatów, gorąca Australia i młoda dziewczyna po przejściach. Opis fabuły zapowiadał powieść, dla której warto poświęcić kilka wieczorów. Najbardziej fascynował mnie ten tajemniczy język, z którym już kiedyś spotkałam się w innej książce.

Kojarzycie «Sekretny język kwiatów»? Czytałam tę książkę z 5-7 lat temu i pamiętam, że podobała mi się, ale jednocześnie trochę przytłoczyła tragizmem losów głównej bohaterki. Nie sądziłam, że teraz będzie tak samo, a jednak.

Z deszczu pod rynnę

Kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po ten tytuł, zrobiłam to w najgorszym możliwym momencie. Właśnie skończyłam «Moją najdroższą», książkę, która niesamowicie mnie zmęczyła i przeraziła przemocą, do jakiej dopuszczali się w niej bohaterowie. Chciałam odpocząć od trudnych tematów, a spadłam z deszczu pod rynnę (ok, nie jest to do końca trafne porównanie, bo jednak powieść Tallenta jest mocniejsza, ale przymknijmy oko). Alice Hart poznajemy, kiedy ma kilka lat i mieszka z rodzicami na plantacji trzciny cukrowej. Dobry wstęp dla sielskiego uroczego obrazka, ale wystarczy przeczytać pierwsze zdanie, by nasze złudzenia się rozwiały: “W drewnianym domku na końcu drogi dziewięcioletnia Alice Hart siedziała przy biurku pod oknem i zastanawiała się, jak spalić swojego ojca.”. Ojciec Alice jest porywczym mężczyzną, który nie waha się bić ani swojej ciężarnej żony, ani tym bardziej dziecka. Pewnie już się domyślacie, dlaczego po kilkunastu stronach nie byłam w stanie tej powieści czytać dalej. Nie po tym, co zaserwował mi Gabriel Tallent.

Wszystkie kwiaty Alice Hart - Holly Ringland

Przemoc to wciąż przemoc

Ochłonęłam, w międzyczasie przeczytałam kilkanaście innych książek, odpoczęłam od tematu przemocy w rodzinie. Podczas tej przerwy w oczy rzuciło mi się kilka bardzo pozytywnych opinii, czasem nawet zachwytów, dotyczących «Wszystkich kwiatów Alice Hart», więc nadszedł czas na podejście numer dwa. Tym razem już nie odpuściłam, przeczytałam ją do końca, chociaż znów nie było łatwo. Holly Ringland dużo lepiej opowiada o przemocy, niż Tallent, ale mimo wszystko to wciąż przemoc. Ale nie tylko ona mi doskwierała podczas lektury.

«Wszystkie kwiaty Alice Hart» jak «Królowa cukru»?

Naprowadzona przez autorkę na to, jak może rozwinąć się ta historia, w pewnym momencie dostałam zupełnie niezrozumiały dla mnie plot twist. Czekałam na utarty schemat, ale Ringland poszła w zupełnie innym kierunku i niestety zamiast mnie tym pozytywnie zaskoczyć, raczej rozczarowała. Czułam się oszukana i lekko zagubiona, bo przestałam rozumieć, gdzie zmierza ta historia i dlaczego akurat tak. Czemu bohaterka wciąż tak cierpi, czemu nie odnajduje szczęścia wśród kwiatów, skoro opanowała ich język i go pokochała? «Wszystkie kwiaty Alice Hart» przypominają mi nieco niedawno czytaną «Królową cukru». Piękna okładka skrywająca smutną historię, w której czegoś mi brakuje, coś jest nie tak.

Wszystkie kwiaty Alice Hart - Holly Ringland

Tu dzieje się językowa magia

Żeby nie było tak smętnie – totalnie zachwycił mnie język, jakim posługuje się autorka. To debiut Holly Ringland, ale pod względem stylu jest naprawdę dopieszczony. Czytając jej powieść zachwycałam się praktycznie każdym zdaniem, tak pięknie są zbudowane. Brawa dla tłumaczki, Ewy Penksyk-Kluczkowskiej, za oddanie tego wspaniałego języka. Tym bardziej żałuję, że historia Alice nie trafiła do mnie tak, jak do innych czytelników.

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: TO READ (mimo wszystko)

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Marginesy

 

NA SKRÓTY

«Wszystkie kwiaty Alice Hart» to debiutancka powieść Holly Ringland. Musiałam zrobić do niej drugie podejście, ponieważ za pierwszym razem sięgnęłam po ten tytuł w najgorszym możliwym momencie. Nie polecam czytania książek, w których głównym wątkiem jest przemoc, jedna po drugiej. To piękna powieść, ale i bardzo przejmująca, niestety nie wszystko mi w niej zagrało. Autorka starała się uciec przed schematami, ale właśnie to moim zdaniem zabrało sens niektórym wątkom. Sama przemoc też trochę mnie przytłoczyła. Nie mogę za to nie zachwycić się, jak pięknym językiem operuje autorka. Pod tym względem czytanie powieści Ringland było prawdziwą ucztą.