in Books, Poradnik

„Piękne życie” – Shauna Niequist

at
piekne-zycie-shauna-niequist

Miałam sobie odpuścić wszelkiego typu poradniki, które za zadanie mają m.in. nauczyć mnie, jak być szczęśliwą, pewną siebie osobą, ale «Piękne życie» Shauny Niequist wygrało z moim postanowieniem kusząc mnie piękną okładką. Czy dobrze, że tym razem uległam?

Shauna Niequist była z pozoru szczęśliwą matką i mężatką oraz kobietą sukcesu pod względem zawodowym. Jeśli jednak głębiej przyjrzymy się jej życiu, dostrzeżemy osobę na skraju wyczerpania, przytłoczoną robieniem kariery i brakiem czasu na to, co rzeczywiście jest istotne: rodzina, spokój, miłość. Niequist wreszcie to dostrzegła i postanowiła skończyć z gonieniem za sukcesami zawodowymi za wszelką cenę. W swojej książce dzieli się z nami walką o nowe, lepsze życie.

Pod piękną okładką kryje się istotne przesłanie – zwolnij i zacznij żyć! W dzisiejszym świecie ludzie poświęcają się karierze zawodowej, odstawiając rodzinę na dalszy plan. Tak samo robiła autorka «Pięknego życia», przypłacając to m.in. własnym zdrowiem. Pracoholizm i gonienie za pieniędzmi są na porządku dziennym. Ciągle chcemy więcej i więcej, zazdrościmy innym sukcesów, próbujemy wygrać ten wyścig szczurów. A co ze szczęściem? Wydaje nam się, że przyniesie nam je upragniona kariera, ale czy tak jest zawsze? Nie.

Przykłady z życia Niequist mogą być przestrogą dla młodych ludzi, którzy dopiero wchodzą w ten świat karierowiczów. Może być też nadzieję dla osób w dojrzalszym wieku, którzy nie wiedzą jak wyhamować, jak zmienić swoje życie. Tego ogromnego plusa nie mogę odmówić «Pięknemu życiu». Jednak sama lektura książki Niequist nie powaliła mnie na kolana. Może dlatego, że nie jestem typem pracoholika? Nie mam ambicji na wielką karierę a rodzina zawsze była dla mnie na pierwszym miejscu. Historia Shauny niejednokrotnie przyprawiała mnie o ciarki, że można zatracić się tak bardzo w gonieniu za sukcesami, że praca może być ważniejsza niż własne dzieci.

«Piękne życie» to bardziej pamiętnik autorki niż poradnik. Przy mnogości historii z życia Niequist, zabrakło mi prostych porad na to, jak zacząć zwalniać ten pęd w życiu, od czego zacząć. Nie mogę też nie zwrócić uwagi na to, że ta książka to właściwie jeden misz-masz. Nie ma tu żadnego logicznego ciągu, rozplanowanych rozdziałów itd. To raczej zlepek historii i przemyśleń. Irytowała mnie jeszcze jedna rzecz – od pierwszych stron widać, jak bardzo wierząca jest autorka. Ciągłe wzmianki o jej miłość i pokładania zaufania w Bogu niestety bardziej mnie denerwowały niż były natchnieniem.

Podsumowując: Tematyka tej książki jest bardzo ważna, ale gdyby nie piękna okładka, raczej nie sięgnęłabym po «Piękne życie». Recenzję tym razem pozostawię bez werdyktu.

 

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak

 

Shauna Niequist w «Pięknym życiu» dzieli się z nami swoją historią o tym, jak postanowiła zwolnić w swoim życiu, odpuszczając morderczy bieg za karierą na rzecz szczęścia rodzinnego. Jej opowieść może być przestrogą dla wielu ludzi i to jest ogromnym plusem tej książki, jednak jej forma mnie nie przekonuje. To bardziej pamiętnik autorki niż poradnik.

 

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • CoZaBadziewny Czytacz

    Ja zaczęłam ją czytać wiedząc o tym, że to nie jest poradnik, a rodzaj „historii -inspiracji”, więc nie byłam rozczarowana tak jak ty. Masz rację co do misz maszu, tez na to zwróciłam uwagę 😉 Dla mnie, tak jak pisałam na blogu, jest to rodzaj ostrzeżenia – gdzie bym się mogła znaleźć gdybym się w porę nie opamiętała 😉

  • Okładka mnie też bardzo przyciąga, ale…chyba jednak sobie odpuszczę, bo już dużo podobnych historii mam za sobą. A tyle innych książek czeka na swoją kolej, że zwyczajnie mi szkoda!

    • Możesz przeczytać jeden rozdział, bez kupowania, będąc w księgarni i wyjdzie na to samo, jak byś przeczytała całą książkę, bo autorka ciągle wałkuje o tym samym, ale na różne sposoby.