in Films

„Piękna i Bestia”

at
piekna-i-bestia

Nie jestem wielką fanką Disneya. Lubię ich bajki, ale nie pamiętam, żebym oglądała je namiętnie będąc dzieckiem. Mimo to każda ekranizacja kolejnej disneyowskiej historii bardzo mnie ciekawi, a już zwłaszcza rozdmuchana sława nowego wydania „Pięknej i Bestii”. Nie mogłam więc nie pójść do kina i nie przekonać się na własne oczy, czy rzeczywiście film zasługuje na tyle szumu i zachwytów.

Streszczenia tej historii chyba nie trzeba przytaczać. Każdy z nas zna klasyczne baśnie, w których biedna dziewczyna odnajduje miłość życia w księciu. Tu początkowo Książę jest Bestią, więc pokochać takiego zdecydowanie dużo trudniej. Ale chyba właśnie w tym tkwi urok tej opowieści. Nie będę rozwodzić się nad tym, czy film pokazał wszystko, co trzeba, czy wiernie trzymał się oryginalnej historii, bo tego po prostu nie wiem. Podzielę się za to z Wami moimi wrażeniami estetycznymi.

Szum, jakim otaczana jest ta ekranizacja, w dużej mierze spowodowany jest Emmą Watson w roli Belli. Mnie od początku nie bardzo pasowała ona do tej roli, a obejrzenie w końcu filmu tylko mnie w tym utwierdziło. Dla mnie Watson na zawsze zostanie Hermioną Granger. Nie jest złą aktorką, ale do roli Belli zupełnie mi nie pasowała. Były sceny, kiedy przez pięć minut miała jedną, tę samą minę. Wiadomo, w filmie jest dużo efektów robionych komputerowo, ale aktor musi umieć udawać, że to wszystko widzi, chociażby oczami wyobraźni. Kiedy później opowiadałam o filmie mamie i skomentowałam: „Jak widzisz, że latają talerze, świecznik śpiewa, czajnik wiruje, to twoja twarz powinna pokazywać masę emocji, a nie uśmiechać się cały czas tak samo”, mama na to: „Watson jako Hermiona naoglądała się już tyle magii, że widocznie tańczące talerze jej nie dziwią” 😀

Ogromnie za to podobała mi się postać Bestii. Do tego stopnia, że gdy przemienił się w końcu w Księcia, miałam mały awkward. Bardzo lubię Dana Stevensa i jego wersja Bestii była idealna, ale Książę… Podobno w bajce tak samo ciężko się przyzwyczaić to ludzkiej postaci Bestii. Też tak mieliście? A Gaston to wprost idealny Gaston. Nic dodać, nic ująć.

Od strony wizualnej „Piękna i Bestia” to majstersztyk. Efekty specjalne, choreografia, wygląd Płomyka, Trybika, Pani Imbryk itd. – rewelacja. Od tej strony patrzyłam na film pełna zachwytu. Wygląd zamku i cudowna biblioteka Bestii – który bibliofil nie westchnąłby z zachwytu i lekkiej nutki zazdrości? I jeszcze napisy końcowe. Po napisie ‚the end’ zazwyczaj wychodzimy z kina, bo komu chce się oglądać jeszcze wykaz wszystkich osób pracujących nad filmem. Może to dziwne, ale właśnie napisy końcowe zachwyciły mnie najbardziej – jedne z najpiękniejszych, jakie kiedykolwiek widziałam. Magia!

Podsumowując: Film jest piękny i warto iść na niego do kina, aby zobaczyć tę cudowną opowieść na dużym ekranie. Jedyne zarzuty jakie mam to właśnie wybór Emmy Watson do roli Belli i jej gra aktorska, która zupełnie mi tu nie pasowała.

Kto był już na „Pięknej i Bestii”? Jak wrażenia?

 

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Hahah o matko mam tak samo! Jak się dowiedziałam, że Emma Watson zagra Bellę to byłam tak wkurzona, że o matko, ona mi totalnie nie pasuje do tej bajki czy filmu, dla mnie też zawsze pozostanie Hermioną i już. Jak obejrzałam to w sumie nie było najgorzej, ale i tak wolałabym inną aktorkę w tej roli.
    Co do filmu był niesamowity! Podoba mi się też fakt, że niektóre wątki zostały bardziej rozwinięte. A że ja mam totalnego świra na punkcie tej bajki, to se kupiłam 2 wydania książek i kolorowankę, czekam aż przyjdą. 😀

    • Też zauważyłam, że niektóre wątki były bardziej rozbudowane niż w bajce, jak np. sprawa matki Belli. To zdecydowanie na plus 🙂

  • Niedawno oglądałam „Piękna i Bestię” niestety na laptopie i bardzo żałuję, że nie wybrałam się do kina 🙂 Cudownie to wszystko przedstawili ♡