in Books

„Piąta Aleja, piąta rano” Sam Wasson

at

Jakiś czas temu pytałam Was co wybierzecie najpierw: książkę czy film na jej podstawie? Tym razem mam dla Was recenzję książki, która poświęcona jest filmowi 😉

Piąta aleja piąta rano

„Błyskotliwa opowieść o twórcach i bohaterach filmu Śniadanie u Tiffany’ego. Na kartach książki pojawiają się znaczące postaci: pisarz Truman Capote, odtwarzająca główną rolę w filmie Audrey Hepburn, reżyser Blake Edwards, kompozytor Henry Mancini, a także drugoplanowo Marylin Monroe, Billy Wilder, Akira Kurosawa. Wasson wprowadza nas w epokę końca lat pięćdziesiątych w Ameryce, przed czasami Woodstocku, wolnej miłości i antykoncepcji, kiedy to niezbyt porządna dziewczyna – Holly Golightly – „unosząc brew, spojrzała na wskroś przez kraj i na dobre zmieniła modę, film i seks…”.

Audrey Hepburn to jedna z  największych ikon kina i popkultury. Wyobrażenie o niej jako o kruchej, nieskazitelnej istocie – w niewielkim stopniu pokrywa się z rzeczywistością. Wasson po raz pierwszy przedstawia nam prawdziwą kobietę, która w roku 1961 wstrząsnęła Ameryką, ujawnia mało znane fakty o filmie, o Trumanie Capocie, który desperacko chciał, aby główną rolę dostała Marilyn Monroe, o reżyserze Blake’u Edwarsie i jego dwóch wersjach zakończenia, o samej Hepburn, która czuła się wewnętrznie rozdarta między rolą matki i gwiazdy filmowej.”


Wokół tej książki kręciłam się dłuższy czas. Miałam wielką ochotę ją przeczytać, ale stopowało mnie to, że Śniadanie u Tiffany’ego znałam tylko w wersji filmowej. Uważałam, że najpierw powinnam przeczytać powieść Trumana Capote’a, aby mieć pełny obraz. Nie wyszło jednak i najpierw wzięłam się za książkę Wassona, a dopiero później całość skonfrontowałam z dziełem Capote’a. I myślę, że to był dobry wybór, gdyż czytając  później książkowe Śniadanie…, miałam większą świadomość, dlaczego ta opowiastka wygląda tak, a nie inaczej.

W Piąta Aleja, piąta rano Wasson przybliżam nam dokładnie wszystkie niuanse mające wpływ na powstanie filmu Śniadanie u Tiffany’ego. Z książki dowiemy się m.in. dlaczego rolę Holly otrzymała Audrey Hepburn a nie Marilyn Monroe, jak wyglądały poszukiwania odpowiedniego scenarzysty i reżysera, dlaczego adaptacja wygląda tak, a nie inaczej i co o filmie myślał sam Truman Capote. Ale zanim autor dotrze do właściwego tematu, najpierw opisuje nam początki kariery Hepburn oraz życie Trumana Capote’a i wydarzenia mające wpływ na powstanie postaci Holly Golightly i Śniadania u Tiffany’ego.  Książka Wassona to także zbiór mini biografii kilku osób. Mamy wspomnianą m.in. Colette, opisane jest życie Audrey Hepburn przed Śniadaniem… oraz po a także jej przyjaźń z samym Hubertem de Givenchy, znajdziemy tu trochę informacji o Edith Head – słynnej projektantce kostiumów czy Blake’u Edwardsie – reżyserze Śniadania…, dzięki któremu zyskał sławę i poważanie w swoim fachu.

Nie jestem wielką fanką Audrey Hepburn. Nie zrozumcie mnie źle. Lubię oglądać z nią filmy, zwłaszcza Śniadanie u Tiffany’ego, ale jeśli mam wybierać między dwiema ikonami – Hepburn i Monroe – zawsze wybiorę Marilyn i dużo chętniej przeczytałabym książkę o Pół żartem pół serio czy Mężczyźni wolą blondynki. Piąta Aleja, piąta rano okazała się jednak książką niesamowicie wciągającą. Wciąż i wciąż chciałam ją czytać i robiłam to gdzie tylko się dało: czekanie na wizytę u dentysty, podróż do sklepu samochodem z mamą za kierownicą, przerwa w maratonie Przyjaciół z moim M. Sam Wasson ma bardzo fajny styl pisania a jego książka ma lekką i przyjemną tematykę, dzięki czemu bardzo szybko się ją czyta nie odczuwając upływających stron. Opisał tyle rzeczy, z których nie zdawałam sobie sprawy, że teraz zupełnie inaczej patrzę na zarówno wersję książkową (którą w końcu nadrobiłam) jak i adaptację filmową Śniadania…”. Nie zdawałam sobie sprawy, że w Hollywood działała komisja pilnująca moralności amerykańskich filmów, cenzurująca zbyt frywolne sceny i postaci. Przyznam też, że po książce Wassona nabrałam ochotę na przeczytanie jakiejś biografii samej Hepburn (jeśli możecie coś polecić, koniecznie podsyłajcie propozycje w komentarzach!)

Podsumowując. Na Piąta Aleja, piąta rano czaiłam się już jakiś czas, ale nie sądziłam, że będzie to aż tak przyjemna lektura. Uwielbiam klimat lat 50. i 60. XX wieku i tamten okres w Hollywood i jeśli są tu czytelnicy o podobnych upodobaniach, zdecydowanie polecam tę książkę. Dowiecie się kilku ciekawych rzeczy o Audrey, o amerykańskim przemyśle filmowym w tamtych czasach, dlaczego postać Holly została złagodzona w porównaniu z wersją książkową, jaki wpływ na karierę aktorską miała Colette itd. Przyjemna lektura, idealna na weekend :).

Werdykt: TO READ!!!

Marth