in Books, Fantastyka, Literatura młodzieżowa, Patronat

PATRONAT: „Żniwiarz. Pusta noc” – Paulina Hendel

at
patronat-zniwiarz-pusta-noc-paulina-hendel

Dzisiejszy wpis wiele dla mnie znaczy. Przed Wami recenzja pierwszej książki, którą Bibliofil objął patronatem medialnym! Bloguję już ponad trzy lata i jestem niesamowicie dumna z tego pierwszego większego sukcesu <3 Nie byłoby go bez Was, moich czytelników i obserwatorów Bibliofila na instagramie. Dziękuję! Nie przedłużając, zapraszam na recenzję 🙂

Z fantastyką polubiłam się jakieś dwa lata temu, ale wciąż jest to gatunek, po który sięgam najrzadziej. Tym bardziej, jeśli chodzi o polską fantastykę. Właściwie do tej pory miałam tylko dwa udane spotkania z polskimi pisarzami z tego gatunku – mowa o Pilipiuku i Sapkowskim. Czy Paulina Hendel ma szansę dołączyć do grona wymienionych wcześniej panów?

Ludzie od czasu do czasu mówią o dziwnych upiorach, duchach i innych zjawach, ale tak naprawdę sami w nie nie wierzą. A co, jeśli te wszystkie mary to prawda? W świecie Magdy i Feliksa zmory, wisielce, widy, bezkosty są na porządku dziennym. Nie tylko wiedzą o ich istnieniu i spotykają je niemalże na co dzień, ale specjalizują się jeszcze w ich zwalczaniu. Feliks jest żniwiarzem, który zawodowo zajmuje się likwidacją wszelkich istot pochodzących ze świata umarłych, które uprzykrzają ludziom życie. Ostatnimi czasy zauważył jednak dziwne nasilenie w pojawianiu się nawich. Magda za wszelką cenę chce pomagać wujkowi w pracy, mimo że jest zwykłym człowiekiem. Wcale nie odstrasza jej niebezpieczeństwo. Ani nawet to, że każdy chłopak, który pojawia się w jej życiu, prędzej czy później ucieka od niej przerażony. Ale Mateusz, który niedawno przeprowadził się do Wiatrołomu, jest inny…

Trochę bałam się tej książki. Paulina Hendel korzysta z mitologii słowiańskiej, a ta kojarzy mi się z innym tytułem polskiej pisarki, z którym niekoniecznie miałam udane spotkanie – mowa o książce «Szeptucha» Katarzyny Bereniki Miszczuk. Sama tematyka była bardzo ciekawa, ale Miszczuk zniszczyła powieść słabymi postaciami i przewidywalną fabułą. Zaczynając czytać «Pustą noc» miałam ogromną nadzieję, że Hendel nie popełniła tego samego błędu. Na szczęście nie!

Od razu polubiłam główną bohaterkę. Magda jest młoda, roztrzepana, pyskata i uwielbia wtrącać się w nie swoje sprawy. Za wszelką cenę chce pomagać Feliksowi w walce z nawimi, choć ten, w trosce o dobro dziewczyny, stara się odrzucać jej pomoc jak tylko może. To jednak nie zniechęca jego siostrzenicy – jak się na coś uprze, nikt nie jest w stanie zmienić jej zdania. To silny i uparty charakter, idealnie odzwierciedlający młode pokolenie, które zawsze wie lepiej. Jak tu nie polubić dziewczyny?

W takich historiach nie może zabraknąć też wątku romantycznego. Na szczęście, choć ważny dla fabuły, jest on mocno poboczny – Hendel nie zasypuje nas serduszkami, wyznaniami miłosnymi, wzdychaniem do drugiej osoby po nocach itd. Wątek miłosny jest, ale nie jest on nachalny. Za to duży plus.

Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to zbyt powolny rozwój akcji. Książka ma ponad 400 stron, ale spokojnie mogłaby zostać skrócona do 300 i fabuła na pewno by na tym nie ucierpiała. Za dużo pojawia się tych upiorów, zanim dochodzimy do głównego wątku powieści. Trzy-cztery nawi byliby wystarczający.

Podsumowując: «Pusta noc» to całkiem fajna polska powieść fantastyczna bazująca na demonach z mitologii słowiańskiej. To dopiero pierwszy tom i jestem ogromnie ciekawa, jak akcja potoczy się dalej.

 

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu | Czwartej Stronie

«Pusta noc» to polska powieść fantastyczna bazująca na mitologii słowiańskiej, a właściwie wykorzystując jej demony. Świat zamieszkiwany przez zmory, upiory i bezkosty jest straszny, ale od czego są żniwiarze, których zadaniem jest walka z nawimi i chronienie przed nimi ludzi? Paulina Hendel stworzyła ciekawą, wciągającą historię z niepokorną bohaterką główną, której zachowanie idealnie odzwierciedla wszystkowiedzące młode pokolenie. Jedyny zarzut do tej powieści – zbyt długie przeciąganie akcji; powieść spokojnie mogłaby zmieścić się w 300 stronach. To dopiero pierwszy tom serii i jestem ciekawa, jak dalej potoczą się losy głównych bohaterów.

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.