in Books, Fantastyka, Literatura młodzieżowa, Patronat

PATRONAT: „Zdrajca tronu” – Alwyn Hamilton

at
patronat-zdrajca-tronu-alwyn-hamilton

Jeśli czytaliście moją recenzję «Buntowniczki z pustyni», to na pewno zauważyliście, że miałam do tej powieści kilka zastrzeżeń. Po lekturze drugiego tomu już wiem, gdzie popełniłam błąd. Niedobrze, gdy zaczynamy czytać powieść, mając już w głowie własną wizję tej historii, która nagle okazuje się być zupełnie inna. I właśnie «Zdrajca tronu» mi to uświadomił.

Pustynna rebelia dopiero się rozkręca. Amani już wie, że nie jest zwykłym człowiekiem a Półdżinem. Odkryła też w końcu swoją moc, ale wciąż nie potrafi kontrolować jej po cichu, bez zwracania na siebie uwagi. W więziennych murach Saramotai, Niebieskooka Bandytka odnajduje skrajnie wyczerpaną ciotkę, do której jeszcze niedawno chciała dołączyć w Izmanie. Początkowa radość z odnalezienia członka rodziny przeradza się w rozpacz, gdy Amani zostanie zdradzona. Nie ma jednak tego złego, bo dzięki temu znajdzie się w miejscu, do którego Rebelia od dawna planowała posłać szpiega.

Muszę Wam powiedzieć, że jak początkowo «Buntowniczka z pustyni» nieco mnie zawiodła, tak «Zdrajca tronu» nadrobił wszystkie braki pierwszego tomu i solidnie mi je wynagrodził. Drugi tom udowodnił mi też, że gdybym od razu inaczej podeszła do tej historii, miałabym dużo więcej frajdy czytając Buntowniczkę. Co prawda nadal pozostaję przy swoich zarzutach: brak logiki i zrozumiałej ciągłości w kolejnych wydarzeniach oraz słaby wątek miłosny, ale czytając «Zdrajcę tronu», wydarzenia z wcześniejszej części nabrały dla mnie większego sensu.

W drugim tomie przygód Niebieskookiej Bandytki wszystko gra tak, jak trzeba. Świetne przemyślana akcja, która wciągnęła mnie niemalże od samego początku, do tego wątek miłosny jest dużo subtelniejszy, ale jednak istotny i jakby w końcu nabył tej odrobiny chemii między postaciami. Mam wrażenie, że poprawiło się też nieco pióro Alwyn Hamilton. Oprócz narracji pierwszoplanowej prowadzonej przez Amani, mamy też wstawki, w których autorka snuje baśniowe opowieści z życia Dżinów i Półdżinów. Właśnie w taką opowieść pisarka zamieniła fragment historii głównych bohaterów, gdy nie mogła jej opowiedzieć ustami Amani. Mistrzowski zabieg!

«Buntowniczka z pustyni» i «Zdrajca tronu» to zupełnie coś innego niż «Zakazane życzenie» Jessici Khoury i «Gniew i świt» Renee Ahdieh. To, że na początku porównywałam ze sobą te historie, działało bardzo na szkodę pierwszego tytułu. Kiedy zmieniłam sposób myślenia, nagle okazało się, że Hamilton również stworzyła świetną powieść młodzieżową w fantastycznym klimacie arabskim, jednak poszła innymi torami, bardziej ku arabskiemu westernowi, walce z ciemiężycielami ubogiego ludu. Nie róbcie takiego samego błędu jak ja!

 

Podsumowując: choć zmiana myślenia pomogła mi docenić twórczość Alwyn Hamilton, wciąż widzę kilka mankamentów w pierwszej powieści serii. «Zdrajca tronu» za to jest dużo lepszy i od początku ogromnie mi się podobał. Zakończenie jest mistrzowskie i nie mogę się doczekać trzeciego tomu.

 

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu | Czwarta Strona

 

Miałam kilka zastrzeżeń do pierwszego tomu serii – «Buntowniczki z pustyni» – ale Alwyn Hamilton pokazała mi, że warto dać tej historii drugą szansę. «Zdrajca tronu» jest fantastyczny i dużo lepszy od pierwszej części, do tego wyjaśnia kilka spraw, które nieco irytowały mnie w Buntowniczce. Dalsze losy Niebieskookiej Bandytki wciągnęły mnie już od pierwszych stron a zakończenie sprawia, że nie mogę się doczekać trzeciego tomu!

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.