PATRONAT: „Kroniki Jaaru. Siedem bram” – Adam Faber


Books, Fantastyka, Literatura młodzieżowa / poniedziałek, Luty 26th, 2018

Rok 2017 był dla mnie rokiem, w którym zakochałam się w Harrym Potterze. Siłą rzeczy musiałam więc sięgnąć po Kroniki Jaaru z główną bohaterką nazywaną Potterem w spódnicy. Dodatkowo motywowały mnie i czarowały piękne okładki.

Adam Faber nie pozwala swoim czytelnikom długo czekać na kolejne tomy i po trochę więcej niż pół roku od premiery pierwszego tomu, na rynek książki wychodzi już trzeci, «Siedem bram», któremu mam zaszczyt patronować. Co tym razem autor przyniósł swoim bohaterom?

Po szalonych wakacjach w mieście wiedźm i powrocie do Londynu, Kate spędza każdą wolną chwilę ze swoim świeżo nabytym chłopakiem – Jonathanem. Kiedy Badb, jedna z ferin z Jaaru, zaprasza m.in. właśnie młodą czarownicę na ślub Fione, swojej córki, nikt nie przypuszcza, że to początek tragedii. Fione, która ma poślubić księcia z Elphame, nagle znika bez śladu, zostawiając jedynie w świątyni szatę poplamioną krwią. Czyżby ją porwano? Strażnicy Żywiołów wyruszają w podróż, aby uratować młodą ferinię. Nie przypuszczają jednak, do czego doprowadzi ich wędrówka przez siedem bram.

W Kronikach Jaaru Adam Faber łączy dwa światy – magii i wiedźm z «Harry’ego Pottera» oraz dziwów i niezwykłych stworzeń z «Alicji w Krainie Czarów». W drugim tomie, co bardzo mi się podobało, akcja osadzona była w naszym świecie i wiele elementów przypominało te z książek J.K.Rowling. Teraz zaś bohaterów wywiało do Jaaru i wreszcie możemy lepiej poznać tę krainę, a zwłaszcza dwa walczące ze sobą królestwa: Elphame i Tir-na-Nog – dobro i zło. Muszę przyznać, że Jaar mnie oczarował, ale miałam też problemy z odnalezieniem się na ziemiach ferów. Autor dosłownie zasypuje nas nowymi nazwami, co nie do końca odnotowuję na plus. Niestety momentami można się pogubić w całej tej polityce i kolejnych pojawiających się postaciach. Wierzę jednak, że w czwartym tomie wszystko się umocni, osadzi w fabule i te wszystkie obce nazwy będą bardziej zrozumiałe dla czytelnika.

Podoba mi się wyobraźnia autora właśnie do tych nazw. Elphame, Tir-na-Nog, imiona ferów, nazwy roślin itp. Wszystko idealnie do siebie pasuje i tworzy spójny język. Wracam jednak do fabuły. Trzeci tom zaskakuje niektórymi wydarzeniami. To też kolejna część, w której końcówka jest najmocniejszym elementem. Tym razem jednak autor dał spore pole do popisu i wyraźnie widać, że gdyby mógł, «Siedem bram» miałoby dwa razy więcej stron. To sprawia, że szczerze nie mogę doczekać się kolejnej części, zwłaszcza że Faber trochę namieszał w życiu głównych bohaterów. Lubię zakończenia, które zostawiają znak zapytania a akcję w zawieszeniu.

Może to nie jest moja ulubiona część, ale Kroniki Jaaru to takie moje guilty pleasure. Bardzo lubię historię stworzoną przez Adama Fabera i gorąco ją wam polecam. To nie tylko piękne okładki, ale również opowieść pełna magii, niby skierowana do młodszych czytelników, ale starsi też mogą się w niej zatracić.

Werdykt: TO READ

Premiera 28 lutego

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona

 

NA SKRÓTY

«Siedem bram» to trzeci tom serii Kroniki Jaaru. Tym razem Adam Faber zabiera nas do magicznej krainy ferów w podróż pełną niebezpieczeństw stawianych na drodze głównym bohaterom. Miałam mały problem z zasypaniem czytelnika masą nowych nazw, ale myślę, że w czwartym tomie, kiedy akcja umocni się już w Jaarze, wszystko będzie bardziej zrozumiałe. Jeśli nie czytaliście jeszcze pierwszego tomu tej serii, koniecznie musicie to nadrobić i dać się porwać magii.