Pomyśleliście sobie kiedyś: “a może by tak dowiedzieć się czegoś więcej o Wyspach Owczych”? Albo: “fajnie byłoby wybrać się tam na urlop”? Jestem przekonania, że nie. Prawdopodobnie zaraz zaczniecie zadawać sobie oba te pytania.

Nie jestem jakąś wielką fanką Skandynawii, zdecydowanie bardziej wolę wygrzewać się na słoneczku, niż zmagać z surowym klimatem gór, ale im więcej czytam książek na temat państw/ziemi na nią się składających, tym bardziej mnie one czarują. Wyspy Owcze były dla mnie totalnie egzotycznym miejscem, właściwie nie poświęciłam im wcześniej choćby minuty myśli, ale obok książki Macieja Brencza nie mogłam przejść obojętnie.

Książkowe poszerzanie horyzontów

Jedną z rzeczy, za którą uwielbiam literaturę, jest poszerzanie horyzontów. Takie Wyspy Owcze były dla mnie zupełnie abstrakcyjnym miejscem, nigdy nie myślałam o tym, żeby je lepiej poznać, a może nawet zrobić sobie na nie wycieczkę. Ale przeglądając strony wydawnictw podczas tworzenia wpisu z zapowiedziami wydawniczymi, «Farerskie kadry» od razu rzuciły mi się w oczy. A kiedy jeszcze dostałam propozycję objęcia tego tytułu patronatem medialnym, już zupełnie nie mogłam przejść obok niego obojętnie. I tak spędziliśmy razem kilka fantastycznych wieczorów, a ja wręcz chłonęłam opowieść Macieja o tej niezwykłej krainie.

Farerskie kadry - Maciej Brencz

Fascynacja autora Wyspami Owczymi robi klimat

Po czym poznać dobrą książkę podróżniczą? Po tym, kiedy z każdej strony aż kipi pasja autora do opisywanego miejsca. Widać od razu, że Brencz uwielbia Wyspy Owcze i że ta kraina naprawdę zawróciła mu w głowie. Widać tę fascynację inną kulturą, innymi priorytetami w życiu Farerów, historią tej społeczności, naturą na tej wyspie i samym językiem, który na pierwszy rzut oka do najłatwiejszych nie należy. Właśnie tą fascynacją ujął mnie autor i sprawił, że wspólna podróż wzdłuż i wszerz Owczych była naprawdę arcyciekawa. Dodajcie do tego jeszcze zdjęcia, których jest całkiem sporo i które zdecydowanie robią klimat.

«Farerskie kadry» i rozpiętość tematyczna

Maciej Brencz w «Farerskich kadrach» porusza sporo różnych tematów. Mamy historię wyspy, walkę mieszkańców o niezależność, ich kulturę i kontrowersyjne polowania na grindwale. Mamy ich poczucie własnej tożsamości i co się z tym wiąże, jest trochę o turystyce, o farerskiej literaturze i sztuce, o ich filozofii życia, o tym, czym się zajmują. Rozpiętość tematyczna jest naprawdę spora i po lekturze można odnieść wrażenie, że wiemy o tej wyspie i jej mieszkańcach już wszystko, ale jestem pewna, że to dopiero wierzchołek góry lodowej.  

Farerskie kadry - Maciej Brencz

Podróżowanie w wygodnym łóżku

Autor ma bardzo przyjemny styl, a to w połączeniu z tematyką książki daje świetny efekt. Muszę przyznać, że objęcie tego tytułu patronatem jest naprawdę przyjemnym uczuciem, bo zdecydowanie zasługuje na waszą uwagę. Uwielbiam książki, dzięki którym mogę podróżować leżąc jednocześnie w wygodnym łóżku. Wyspy Owcze oczami Brencza naprawdę mnie oczarowały i niejednokrotnie zaskoczyły. Jeśli więc Skandynawia jest wam bliska, to tytuł absolutnie dla was. 

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu

 

NA SKRÓTY

«Farierskie kadry» to opowieść Macieja Brencza o egzotycznych Wyspach Owczych. Autor zabiera nas w podróż wzdłuż i wszerz wysp tworzących tę krainę, opowiada o kulturze, historii Farerów, o ich filozofii życia, ale nie tylko: rozpiętość tematów jest naprawdę spora. Tekst uzupełniają fantastyczne zdjęcia pozwalające poznać Owcze jeszcze lepiej. Świetnie napisana książka, zabierająca nas w egzotyczną krainę – czego chcieć więcej?