Jakiś czas temu robiłam małe Q&A na Instagramie i jednym z pytań, jakie dostałam, było: jakie miejsca na świecie chciałabym odwiedzić. Tutaj naszła mnie trochę przykra refleksja, że właściwie podróżnik ze mnie żaden. Ale od czego są książki?

Uwielbiam przeglądać zdjęcia z różnych zakątków świata i właściwie mogłabym powiedzieć, że chciałabym pojechać wszędzie, ale tak naprawdę nie ciągnie mnie do wielkich podróży i egzotycznych miejsc. Chyba że mówimy o książkach. O! To zupełnie co innego! Ile niesamowitych miejsc i kultur mogę dzięki nim poznać bez wychodzenia z domu? Dla mnie to prawdziwe złoto. Taki złotem okazała się m.in. książka Magdaleny Genow.

To co, lecimy do Bułgarii?

Co może być najlepszym komplementem dla książki opowiadającej o jakimś kraju, mieście, wyspie itd.? To, że po przeczytaniu ostatniej strony mamy ochotę od razu bukować bilety i pakować bagaże. Tak miałam po «Farerskich kadrach» Macieja Brencza, tak mam też po «Bułgarii» Magdy Genow. Wydawałoby się jednak, że ten drugi kraj nie ma w sobie nic z egzotyki, nie to, co Wyspy Owcze. Pewnie niejedno z nas wymieniało Bułgarię w grze państwa-miasta, kiedy przychodziło wymyślać różne nazwy na literę B. Kiedy jednak dłużej nad tym pomyślicie, okaże się, że o Bułgarii właściwie nic nie wiemy. A przynajmniej ja, co uświadomiła mi właśnie Genow.

Bułgaria. Złoto i rakija - Magdalena Genow

Złoto, rakija i… śpiew?

To, co najbardziej zachwyca mnie w tej książce, to pewnego rodzaju intymność. «Bułgarii» nie nazwałabym reportażem czy książką czysto podróżniczą. To bardziej obraz relacji autorki z tym krajem, jej powiązań, jej wakacyjnych wizyt u dziadków, jej wspomnień, doświadczeń, wiedzy nabywanej nie tylko poprzez konkretne przygotowywanie się do pisania książki, ale także naturalnie przyswajanej. Jak już na początku wspomina Genow, Bułgaria opisywana w książce, to jej Bułgaria. Może być wyidealizowana, przez innych może być odbierana zupełnie inaczej, ale Magdalena Genow właśnie tak widzi ojczyznę swojego ojca i swój drugi dom. I to czuć, bo autorka często przytacza rodzinne historie, jedne bawią, inne wzruszają, jeszcze inne zadziwiają.

Czegoś mi tu jednak brakuje…

Kiedy czytałam ebookowy egzemplarz recenzencki, ogromnie brakowało mi w nim zdjęć i obawiałam się, że książka wyjdzie zupełnie bez tego dodatku. Na szczęście się nie zawiodłam (a przynajmniej nie do końca), są dwie kilkunastostronicowe wkładki pełne fotografii, ale i tu mam małą uwagę. Pewnie niektórzy stwierdzą, że się czepiam. W «Farerskich kadrach» podobało mi się, że zdjęcia są wplecione w tekst i nawiązują do treści, do tego, o czym właśnie autor pisze. W «Bułgarii» są wkładki, więc mimo wszystko odbiór zdjęć jest inny, dla mnie gorszy, ale ostatecznie to tylko szczegół. Jeśli chodzi o treść, nie mam żadnych zarzutów, jestem szczerze zachwycona. Styl Genow jest lekki, Bułgaria przedstawiona jej oczami zaś fascynująca. Bardzo podoba mi się, jak wiele bułgarskich słów autorka przemyciła do tekstu. Każdy podrozdział zaczyna się od bułgarskiego słowa, a zaraz obok jest jego polski odpowiednik. Autorka nie ogranicza się też w treści rozdziałów, dzięki czemu jeszcze łatwiej poczuć bułgarski klimat podczas lektury.

Bułgaria. Złoto i rakija - Magdalena Genow

Podsumowując

Seria podróżnicza Wydawnictwa Poznańskiego idzie w bardzo dobrym kierunku. Nawet jeśli nie interesuje was Bułgaria jako tako, książkę Magdaleny Genow zdecydowanie warto przeczytać. Cieszę się, że mogłam objąć ją patronatem i będzie to zdecydowanie jeden z tych patronatów, z których jestem dumna najbardziej. Najlepiej, jakbyście kupowali «Bułgarię» i «Farerskie kadry» w dwupaku!

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu