in Books

„Panie z Cranford” Elizabeth Gaskell

at

DSC_0926

„Koniec XIX wieku, Cranford – miasteczko w hrabstwie Cheshire w Anglii. Mieszkają tu głównie kobiety; przeważnie ekscentryczne bezdzietne wdowy i stare panny. Ich zachowanie jest podporządkowane temu, co wypada a czego nie wypada osobie o danej pozycji w tym małomiasteczkowym środowisku. Damy skrzętnie ukrywają niedostatki finansowe, nie skarżą się na brak pieniędzy, to bowiem nie uchodzi, w zaciszu domowym natomiast czynią drobne oszczędności – na świecach i ulubionych przysmakach. Należą do klasy średniej, ale za wszelką cenę chcą uchodzić za przedstawicielki klasy wyższej. Żyją tak, jakby od czasów ich młodości nić się nie zmieniło, starannie ignorując fakt, iż świat wokół gwałtownie przyspiesza.”

Już nie raz wspominałam, że uwielbiam wiktoriańską Anglię z jej konserwatyzmem i niezłomnymi zasadami. Przeczytałam wszystkie książki Jane Austen i prawie wszystkie sióstr Bronte, dlatego kiedy przechadzając się po stoiskach wydawnictw na Warszawskich Targach Książki ujrzałam „Panie z Cranford” pióra Gaskell (która nota bene była przyjaciółką Charlotte Bronte), i to w tak pięknym wydaniu, wiedziałam, że muszę mieć tę książkę. Niestety powieść mocno mnie rozczarowała.

„Panie z Cranford” to opowieść o kilku starszych damach, większość z nich jest starymi pannami. Narratorką powieści jest Mary, przyjaciółka jednej z dam, która co jakiś czas przyjeżdża do Cranford w odwiedziny. Chciałabym napisać, że w kolejnych rozdziałach poznajemy przygody kobiet, jednak ich perypetie trudno nazwać przygodami. Historia opowiadana jest niespiesznie, niemalże leniwie. Nie ma niezwykłych zwrotów akcji, bohaterowie nie są ani trochę fascynujący. Niestety książka mocno mnie wynudziła, choć pod koniec powieści zaczęłam się przyzwyczajać do bohaterek i nawet odrobinę je polubiłam. Pani Gaskell jednak daleko do kunsztu Jane Austen i sióstr Bronte.

 Zapowiadało się dobrze, ale wyszło niestety inaczej. Takim sposobem na blogu pojawia się pierwsza negatywna recenzja.

Werdykt: NOT TO READ

Marth