Moje pierwsze spotkanie z twórczością Kristin Hannah nie było do końca udane. Wychwalany wszędzie «Słowik» zrobił na mnie średnie wrażenie, ale postanowiłam dać pisarce drugą szansę. Trzeciej już nie musiałam.

Druga powieść Hannah wydana w zeszłym roku przez Świat Książki, «Wielka samotność», zrobiła na mnie tak wielkie wrażenie, że już żadna inna nie dała rady jej przebić, przez co właśnie ten tytuł dostał ode mnie miano najlepszej książki roku 2018. Pewnie nie zdziwi was więc, że wieść o nowym wydaniu «Zimowego ogrodu» przywitałam okrzykiem radości. Czy przebiła w moich oczach «Wielką samotność»?

Kiedy masz hopla na punkcie Leningradu i książki same spadają ci z nieba

Wznowienie «Zimowego ogrodu» okazało się być dla mnie podwójnie radosną nowiną. Nie dość, że bardzo czekałam na kolejną powieść Hannah, to przez «Jeźdźca miedzianego» Paulliny Simons mam ostatnio małą obsesję na punkcie Leningradu, który jest właśnie tematem «Zimowego ogrodu». Wyobrażacie sobie, jakie wspaniałe zrządzenie losu? Nie mogłabym być bardziej szczęśliwa. Nowa powieść Kristin Hannah wychodziła we wrześniu, pomyślałam więc, że to idealna okazja, aby w ramach tematycznych miesięcy z października zrobić miesiąc rosyjski. I tak zaplanowałam jeszcze kilka tytułów, część z biblioteczki, część specjalnie dokupiłam, jedną książkę wypożyczyłam nawet z biblioteki, ale oczywiście to «Zimowy ogród» był tym najważniejszym tytułem i od niego oficjalnie zaczęłam rosyjski październik.

Zimowy ogród - Kristin Hannah

Kristin Hannah królową dramatów na tle wydarzeń historycznych

Hannah dała się poznać jako autorka, która czerpiąc z największych dramatów w dziejach historii, tworzy przejmujące historie, które sprawiają, że czytelnik ma wrażenie, że jest tam na miejscu i bierze w nich udział. W «Słowiku» akcja rozgrywa się we Francji podczas II wojny światowej. W «Wielkiej samotności» mamy Alaskę i mężczyznę, który nie potrafi poradzić sobie z zespołem stresu pourazowego po wojnie w Wietnamie. W «Zimowym ogrodzie» Hannah sięga po oblężenie Leningradu w czasie II wojny światowej. W każdej z tych powieści te wielkie dramaty historyczne przeplatają się z fikcyjnymi dramatami ludzkimi, z których istotną rolę odgrywa miłość: do partnera, do dzieci. 

Klin na kaca po «Jeźdźcu miedzianym»

Nowa stara powieść Kristin Hannah to historia matki i córek, które nie potrafią się porozumieć. Anja nie umie okazywać dzieciom uczucia, robi to jedynie pośrednio, opowiadając im wieczorami dziwną, momentami mroczną baśń. Meredith i Nina robią wszystko, aby zyskać względy matki, ale kiedy w ramach prezentu chcą wystawić krótkie przedstawienie bożonarodzeniowe oparte na historii opowiadanej im przez kobietę, nie mają pojęcia, jak źle się to skończy. Ani co tak naprawdę stoi za fikcyjną opowieścią. Czy rzeczywiście fikcyjną? Jako dorosłe kobiety wreszcie będą miały okazję dowiedzieć się, kim naprawdę jest ich matka i jaki związek ma z Leningradem. Hannah niesamowicie poprowadziła tę historię. Zaczynając w małym amerykańskim miasteczku, stopniowo cofamy się do zimnego i przerażającego Leningradu, do wojny i głodu, śmierci i walki o życie. «Zimowy ogród» okazał się idealnym klinem na kaca po «Jeźdźcu miedzianym».

Zimowy ogród - Kristin Hannah

Podsumowując

Nie sądziłam, że po średnio przemawiającym do mnie «Słowiku», Kristin Hannah będzie w stanie tak bardzo mnie rozkochać w swojej twórczości. «Wielka samotność» wciąż pozostaje dla mnie jej najlepszą powieścią, ale «Zimowy ogród» jest niewiele za nią. To przepiękna, przejmująca historia, nie tylko o Leningradzie i tragedii, która nie mieści się też w głowie. To historia o rodzinie, o umiejętności wybaczania i dawania drugiej szansy. Mam ciarki, kiedy myślę o tej powieści. Hannah wchodzi na moją listę ulubionych pisarzy, bezapelacyjnie!

Werdykt: TO READ!!!