in Books

„Oko Jelenia: Droga do Nidaros” – Andrzej Pilipiuk

at
oko-jelenia-droga-do-nidaros-andrzej-pilipiuk

Po raz kolejny na tapecie twórczość Pilipiuka. Tym razem zaczęłam czytać Oko Jelenia, składającą się z 7 tomów. Macie ochotę poznać moją opinię na temat pierwszego z nich? Zapraszam na dalszą część wpisu 🙂DSC_0267

„Zaczyna się jak u Hitchcocka. W dodatku nie od trzęsienia, lecz od zagłady Ziemi. A potem… Napięcie wciąż rośnie.

Występują:

– Kosmiczni Nomadzi, którzy rąbnęli 5 ton książek razem z opakowaniem, czyli gmachem Biblioteki Narodowej

– Przypadkowi turyści, za swoich czasów wrzuceni na dno średniowiecznego slumsu. Muszą przeżyć i odnaleźć Oko Jelenia. Ale najpierw ustalić, co to, u diabła, jest!

– XVI-wiecznie Hanzeatyccy kupcy z duszą wojowników i explorerów

Zapinamy pasy. Biuro podróży Pilipiuk Travel zaprasza na kolejną wyprawę w czasie i przestrzeni. W programie: survival na lądzie i morzu, akcja do utraty tchu.”

Może nie widać tego po wpisach na blogu, ale mam wrażenie, że ostatnio moje książkowe życie non stop kręci się wokół twórczości Andrzeja Pilipiuka. Albo czytam jego książki, albo recenzuję, albo kupuję/zdobywam na wymianach, albo rozglądam się za kolejnymi pozycjami w księgarniach, ewentualnie rozmawiam o nich z mamą. To właśnie mama zachęciła mnie do sięgnięcia po serię Oko Jelenia, którą bardzo była zachwycona. No cóż, nie pozostało mi nic innego, jak jej posłuchać i nabyć a potem przeczytać Drogę do Nidaros – pierwszy tom serii. Książkę zabrałam na kilkudniowy wyjazd nad morze i dobrze, że wzięłam ze sobą jeszcze dwie inne, bo przeczytałam ją w dwa dni!

Pilipiuk serwuje nam pomieszanie z poplątaniem. W Drodze do Nidaros mamy zarówno przyszłość, jak i przeszłość. Historia rozpoczyna się iście katastrofalnie – już za chwilę ma nastąpić koniec ludzkości a może i nawet samej Ziemi. Ocaleje tylko dwóch chłopaków, uratowanych łącznie z Biblioteką Narodową i jej zbiorami  przez dziwnego kosmicznego ślimaka. Zostają oni przerzuceni w przeszłość i lądują w XVI-wiecznej Norwegii. Nic nie dzieje się jednak bez przyczyny – mężczyźni (na początku właściwie tylko jeden z nich) dostają zadanie od dziwnej, mówiącej łasicy: mają udać się do Nidaros i odnaleźć Oko Jelenia. Do pomocy dostają towarzyszkę – Helenę, szlachciankę z XIX w., która przez tego samego kosmicznego ślimaka została „uratowana” zaraz po tym, jak w ferworze powstańczych walk ją zgwałcono i poturbowano, a jej dom spalono. Marek, nauczyciel informatyki, i Hela, nastoletnia szlachcianka, tworzą ciekawy duet. Nie jest dane nam jednak obserwowanie długo ich wspólnych przygód, gdyż w kraju protestantów zostają pojmani jako przyjaciele katolików i rozdzieleni…

Na początku nieco drażniło mnie, że Pilipiuk tak rozwlekł tę historię. Zamiast pozwolić nam lepiej poznać rodzące się dopiero relacje między Markiem a Heleną i skupić się bardziej na wyjaśnieniu, czym właściwie jest Oko Jelenia, o co chodzi z tą całą łasicą itd., on prawie od razu rozdziela bohaterów i nie zanosi się na to, aby spotkali się jeszcze w tej książce. Z biegiem stron okazuje się jednak, że taki był zamysł na historię Drogi do Nidaros i gdyby wydarzenia potoczyły się inaczej, być może Pilipiuk nie miałby materiału na kolejne sześć tomów. Irytowało mnie nieco też to, że dopiero niemalże pod koniec książki dowiadujemy się, czego mają szukać Marek z Helą, czym to jest i do czego służy. Lubię, kiedy pisarze trzymają nas, czytelników, w niepewności, ale tutaj odwlekanie wyjaśnienia kwestii Oka Jelenia, które przecież jest nazwą całej serii, jest dla mnie minusem. Na szczęście nie są to minusy, które całkowicie niszczą powieść w moich oczach.

Książka wciągnęła mnie niemalże już od pierwszych stron. Bardzo odpowiada mi styl Pilipiuka. Jest lekki, bez zbędnych wulgaryzmów, za to z dobrym humorem. Pomysł na przerzucenie bohaterów z czasów dzisiejszych w przeszłość to moim zdaniem strzał w dziesiątkę. Tym bardziej wybór czasu i lokalizacji jest świetny – XVI-wieczna Norwegia pod Duńskim panowaniem. Marek, główny bohater, nie ma łatwego życia bez tych wszystkich wynalazków tak ułatwiających nam współcześnie życie. Mężczyzna musi kombinować, aby przeżyć: jak zarabiać pieniądze, jak zdobywać jedzenie, gdzie spać, gdzie znaleźć odzienie, aby nie odróżniać się od innych ludzi swoją bluzą polarową i adidasami. No i te mistyczne nazwy: Nidaros, Visby… Niby nic takiego, ale jednak dodatkowo wpływają na pozytywny odbiór książki.

Jak już pisałam, pierwszy tom cyklu Oko Jelenia przeczytałam w dwa dni. W sierpniu zrobiłam sobie ban na kupowanie nowych książek, ale we wrześniu mam w planach nabycie Srebrnej Łani z Visby, czyli dalszych przygód Marka, Staszka i Heleny. To nic, że na półce stoi kilkanaście innych książek do przeczytania. Nowa historia Pilipiuka nie może długo czekać! 😉

Werdykt: TO READ!!!

Marth