Polscy wydawcy coraz częściej korzystają z gotowych okładek oryginalnego wydania zagranicznego, ale zdarza się też, że przygotowują własne projekty. Czasem wychodzi im to lepiej, a czasem… no właśnie. Zapraszam na pierwszy wpis nowego cyklu, w którym będę pokazywała Wam polskie i zagraniczne okładki. Na pierwszy ogień idą książki młodzieżowe 🙂 Które Waszym zdaniem wypadają lepiej?

 

Kto wygrywa tę wojnę? Moim zdaniem zdecydowaniem jest remis, choć polskie okładki niejednokrotnie biją te zagraniczne na głowę 😉