Myślicie, że w tym roku będą wakacje? Bo jeśli tak, mam dla was książkę w sam raz na urlopowy wyjazd. I trochę żałuję, że sama nie czytałam jej na jakiejś plaży albo bujając się na hamaku.

«Miłość i inne obsesje» to moje drugie spotkanie z twórczością Liane Moriarty. Jeśli liczyć serial Wielkie kłamstewka na podstawie jej powieści, to nawet i trzecie, ale chyba jednak serial potraktowałabym jako odrębny byt. Zatem drugie. A to pierwsze było… dosyć specyficzne (o «Dziewięciorgu nieznajomych» przeczytacie TU), ale też na tyle intrygujące, że byłam ciekawa, co autorka wymyśli następnym razem. No właśnie, co ona znowu wymyśliła?

Ellen O’Farrell zaprasza do swojego gabinetu

Nie wiem, jak dla was, ale dla mnie hipnoza i czy hipnoterapia nie brzmi zbyt poważnie. Nie wierzę w takie rzeczy, nie wierzę w siłę sugestii, podświadomości itd., więc do jednego z wątków nowej książki Moriarty podeszłam raczej z lekkim pokpiwaniem sobie w środku. Główna bohaterka «Miłości i innych obsesji» jest hipnoterapeutką. W domu, który odziedziczyła po dziadkach, prowadzi swój gabinet i przeprowadza sesje hipnoterapeutyczne z pacjentami. Ale Ellen to nie tylko hipnoterapeutka, ale również… kobieta po trzydziestce, mająca za sobą kilka nieudanych związków, a przed sobą jeden, który ma szansę przerodzić się w coś trwałego. Jest tylko jeden problem – stalkerka mężczyzny, z którym Ellen właśnie zaczyna się spotykać.

Miłość i inne obsesje - Liane Moriarty

Obyczajówka? Romans? Thriller?

Opis fabuły wskazuje, że nowa książka Moriarty to thriller, ale moim zdaniem to bardziej powieść obyczajowa z elementami tego gatunku. Dosyć szybko dowiadujemy się, kim jest prześladowczyni mężczyzny i jedyną rzeczą, która jako tako trzyma nas w napięciu, jest to, jak sytuacja z nią się rozwinie, jak jej zachowanie wpłynie na główną bohaterkę. Nie odbierałabym tego za wadę, ale jeśli ktoś spodziewa się mocnego thrillera, może się zawieść. Główny wątek fabuły to związek Ellen z Patrickiem, ich wspólne poznawanie się, docieranie. Stalkerka, a do tego hipnoterapeutyczne umiejętności Ellen, to dodatkowe elementy, często wychodzące na główny plan. I to wszystko sprawia, że powieść Moriarty to dokładnie taka książka, jaką mogłabym zabrać ze sobą na wakacje. Na co dzień raczej nie sięgam po podobne lektury, ale kiedy mam ochotę na coś lekkiego, wciągającego, niewymagającego, coś, co będzie po prostu czystą rozrywką, to «Miłość i inne obsesje» wpisuje się w te klimaty idealnie. 

Obyczajówki rządzą się swoimi prawami

Moriarty jest chyba fanką specyficznych wątków. W swojej poprzedniej powieści na tapet wzięła dziwny ośrodek wypoczynkowy, a teraz bawi się hipnozą i hipnoterapią. Wydaje mi się, że to całkiem oryginalny temat, ale nie wiem, jak do niego podejść, jeśli chodzi o rozum. Początkowo miałam problemy z tym wątkiem, odniosłam wrażenie, że autorka przesadnie dużo miejsca mu poświęca, że za bardzo się rozwleka w tej książce, ale później oczywiście okazało się, że taki był jej zamysł i że hipnoza i postaci trzecioplanowe, czyli pacjenci Ellen, też mają swoje zadanie w tej historii. Gdyby to była literatura piękna, pewnie bym się czepiała, że te wątki były zupełnie niepotrzebne i książkę można by było spokojnie o nie odchudzić, ale obyczajówki rządzą się swoimi prawami.  

Miłość i inne obsesje - Liane Moriarty

Podsumowując

Jeśli mieliście problem z «Dziewięciorgiem nieznajomych», myślę, że «Miłość i inne obsesje» spodoba wam się dużo bardziej. To przyjemna obyczajówka z elementami thrillera, czyta się ją dobrze i całkiem płynnie, choć momentami autorka nadużywa wtrąceń w nawiasach i bywa to niezwykle irytujące. Na szczęście największa kumulacja jest w pierwszej połowie książki, potem czytelnik może już odetchnąć. Wątek stalkerki jest ciekawie poprowadzony i dodaje powieści szczyptę napięcia, a historia Ellen i Patricka… ale to już musicie sami przeczytać.

Werdykt: TO READ

Premiera 3 czerwca

*wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Znak Literanova