in Books

„Obietnica Łucji” Dorota Gąsiorowska

at

Dawno nie czytałam nic z typowej kobiecej literatury, ale dzięki wydawnictwu Znak miałam okazję przeczytać debiutancką powieść Doroty Gąsiorowskiej. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii, zapraszam do przeczytania dalszej części wpisu 🙂DSC_2776

„Życie pełne jest zbiegów okoliczności.

Uciekając przed swoją przeszłością, Łucja przypadkowo trafia do Różanego Gaju – uroczego miasteczka ze starym, zniszczonym pałacem. Przypadek sprawia, że zaprzyjaźnia się z młodą ciężko chorą kobietą i składa jej niezwykłą obietnicę: ma odnaleźć ojca jej córeczki.

Kiedy w zaskakujących okolicznościach poznaje genialnego muzyka i jego zimną, bezduszną partnerkę Adelę, zaczyna dostrzegać, że przypadki odgrywają w jej życiu coraz ważniejszą rolę. A może to wcale nie jest zbieg okoliczności?”

Jeszcze kilka lat temu chętnie zaczytywałam się w literaturze obyczajowej, jednak od jakiegoś czasu zdecydowanie bardziej wolę klasykę i kryminały. Debiutancką powieść Doroty Gąsiorowskiej otrzymałam do recenzji od wydawnictwa Znak, inaczej raczej nie znalazłaby się w mojej biblioteczce. Chciałam sprawdzić, czy Gąsiorowska okaże się lepszą pisarką od uwielbianej przez Polki Katarzyny Michalak, której miałam okazje przeczytać dwie książki i było to o dwie książki za dużo. Niestety nie będzie to pozytywna recenzja.

Łucja postanawia zmienić swoje życie, porzuca Wrocław i wyjeżdża do Różanego Gaju, gdzie ma objąć posadę nauczycielki historii w tamtejszej szkole podstawowej. W nowym miejscu chce zapomnieć o swojej przeszłości i nieszczęśliwym dzieciństwie, którego wspomnienia wciąż ją nawiedzają. W Różanym Gaju poznaje m.in. panią Matyldę, emerytowaną nauczycielkę, która początkowo staje się dla niej oparciem. Ale dopiero poznanie Ani, swojej 11 letniej uczennicy, odmienia życie kobiety. Łucja widzi w Ani małą kopię siebie, dlatego stara się zbliżyć do dziewczynki i poznać przyczyny jej smutku. Okazuje się, że mama Ani – Ewa – jest ciężko chora i niedługo umrze, zostawiając córkę całkiem samą. Dziewczynka przyprowadza Łucję do domu, chcąc zapoznać ją z Ewą, która z powodu choroby nie ma zbyt wielu przyjaciół. Kobiety zaprzyjaźniają się, a Ewa powierza Łucji swoją tajemnicę – informację o nieznanym ojcu Ani, prosząc jednocześnie Łucję, aby po jej śmierci odnalazła mężczyznę. Okazuje się, że będzie to dużo łatwiejsze niż Łucja przypuszczała, choć samo odnalezienie mężczyzny nie gwarantuje, że kobieta będzie w stanie wyznać mu prawdę. Jednak, jak w każdej bajce, musi być i czarny charakter, w tym przypadku wyniosła Adela, która namiesza w życiu głównych bohaterek.

Brzmi jak niezła telenowela prawda? Czytając książkę Doroty Gąsiorowskiej non stop nasuwało mi się to skojarzenie. Mamy główną bohaterkę ciężko doświadczoną przez los, która postanawia zmienić swoje życie i zapomnieć o przeszłości. W nowym miejscu o jakże infantylnej nazwie „Różany Gaj” poznaje ludzi, którzy od razu staną się dla niej niczym rodzina, której nigdy nie miała. Nie może być jednak telenoweli bez „dramatycznych” zwrotów akcji, które zaważą na dalszych losach bohaterki, w tym przypadku śmierć Ewy powoduje, że Łucja przejmuje opiekę nad, jeszcze do niedawna, zupełnie obcym dzieckiem, które po kilku dniach staje się dla niej najważniejszym człowiekiem w życiu. Oczywiście musi być też wątek miłosny, w tym wypadku okazuje się, że Łucji nie wystarczy odnalezienie ojca Ani, musi się jeszcze w nim zakochać, bo jakżeby inaczej. Aby nie było za łatwo, mężczyzna jest już związany z zimną, apodyktyczną Adelą. Ale jak to w telenowelach bywa, wszystko kończy się bajkowym „i żyli długo i szczęśliwie”.

To nie jest dobra książka, choć na pewno lepsza, niż „dzieła” Michalak. W „Obietnicy Łucji” od początku wszystko jest oczywiste. Wystarczy nawet przeczytać opis książki na tylnej okładce i już będziemy wiedzieli, jak ta historia się potoczy.  Strasznie drażniły mnie dialogi bohaterów. Sztuczne do granic możliwości, zwłaszcza kwestie wypowiadane przez Anię, 11-letnie dziecko, które wyraża się jak osoba dorosła. Autorka wciąż wspomina, że z powodu choroby matki dziewczynka jest dojrzalsza niż jej rówieśnicy, ale bez przesady! Dodatkowo, choć sama książka jest raczej w melancholijnym typie, non stop ktoś robi zabawną minę, albo mówi coś, po czym się śmieje, choć nic śmiesznego w tym, co powiedziała, nie ma.

„Obietnica Łucji” to pierwsza książka Doroty Gąsiorowskiej. Jest słaba, ale być może kolejne powieści będą lepsze, a autorka potrzebuje jedynie doświadczenia w pisaniu dialogów, bo to właśnie dialogi są jej piętą achillesową. Jedynym plusem tej książki jest to, że bardzo szybko się ją czyta i od początku wiadomo, o co chodzi, a nie zawsze tak mam. Czasem ciężko złapać mi rytm i przez pierwsze 50-100 stron męczę się, zanim zrozumiem kierunek, w którym zmierza historia. Możliwe, że gdybym wciąż była fanką telenowel i bajek o szczęśliwym zakończeniu, inaczej oceniłabym tę książkę, ale ponieważ z nich wyrosłam/nie dorosłam do nich, nie mogę jej pozytywnie ocenić.  Myślę jednak, że Gąsiorowska trafi na grono kobiet, które pokochają jej powieści tak, jak pokochały książki Michalak.

 Werdykt: NOT TO READ

fgdfijskndsknkddgkdfkif

Marth

  • Anna

    Prawie w ogóle nie piszesz niepochlebnych recencji!

    Sprawdziłam z ciekawości jaką ocenę ma ta książka na LC – aż 7,4! 🙂

    Zdecydowanie bardziej ufam Twojej opinii 🙂 Nie sięgnę po tę książkę, z takich obyczajowych czytadeł już wyrosłam, ale nich inni czytają, jeśli mają ochotę! 🙂

    • Cieszę się, że moją recenzję uważasz za bardziej wiarygodną i godną zaufania 🙂 Mocno zdziwił mnie tak dobry wynik książki na Lubimyczytać, myślę jednak, że po prostu książka trafiła na swój target 😉

  • Nie jestem fanką tego typu literatury więc pewnie i tak bym nie sięgnęła. A po przeczytaniu recenzji tym bardziej jestem na nie 😉