Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie, wiecie, jak ważna jest dla mnie jedna z książek Sarah Crossan – «Tippi i ja». Polecam ją na okrągło kiedy tylko mogę i zawsze ogromnie się cieszę, kiedy widzę, że po nią sięgacie.

W zeszłym roku nadrobiłam kolejny tytuł pióra tej pisarki – «My dwie, my trzy, my cztery» – i do pełni szczęścia brakowało mi jedynie jej debiutu, «Kasieńki». Książki tym bardziej wyjątkowej, że dotyczy emigracji, a główna bohaterka i jej mama są Polkami. Od jakiegoś czasu «Kasieńka» nie była do dostania w księgarniach i mogłam jedynie liczyć na egzemplarz z drugiej ręki dorwany na Allegro, ale wciąż zwlekałam z kupnem. I chyba dobrze zrobiłam, bo Wydawnictwo Dwie Siostry wznowiło ten tytuł w nowej szacie graficznej pasującej właśnie do «Tippi i ja».

Emigracja oczami 12-letniej Polki

Tytułowa Kasieńka ma 12 lat i właśnie z mamą przyleciała do Londynu, aby odnaleźć zaginionego ojca. Tak właściwie to jej matka chce odnaleźć męża, bo sama Kasieńka już się chyba pogodziła z tym, że mężczyzna od nich odszedł. Nastolatka musi się odnaleźć nie tylko w nowym kraju, ale również nowym środowisku szkolnym, które tylko pozornie ją akceptuje. Nie jest to łatwa lektura zwłaszcza dla osób, które same doświadczyły prześladowania w szkole bądź wciąż go doświadczają. A może jednak taki wątek sprawi, że nastoletni czytelnik czy czytelniczka poczują, że nie są na świecie sami i że można przeciwstawić się prześladowcy? Bardzo bym chciała, żeby taki właśnie wniosek wyniosły z tej lektury dzieciaki, które są według pewnych rówieśników inne i przez to gorzej traktowane. 

Samotność i prześladowanie, ale też pierwsza miłość i odkrycie swojej pasji

Sarah Crossan poprzez swoją bohaterkę opowiada losy dzieci, które muszą się odnaleźć w nowym środowisku, ale wciąż są nastolatkami z ich pierwszymi doświadczeniami, z burzą hormonów, z odkrywaniem w sobie nowej osoby. Kasieńka z bycia Polką zmienia się w tę, która z Polski przyjechała i jest obca. Jest emigrantką, która wcale nie chciała nią być. Jest w klasie niżej, bo ktoś nie docenił jej intelektu. Jednocześnie dziewczyna próbuje odnaleźć się w nowym miejscu, nawiązać nowe relacje, ale różnie się to dla niej kończy. Jest to też opowieść o tym, jak ważne jest, aby rodzic był otwarty na swoje dziecko. Aby ono mogło zawsze na niego liczyć. Bardzo mnie ten ostatni wątek przytłoczył, bo żadne dziecko nie zasługuje na to, aby nie być wysłuchanym.

Forma znana z «Tippi i ja»

«Tippi i ja» napisana jest białym wierszem i okazuje się, że autorka ten zabieg zastosowała już w swojej debiutanckiej książce. Ciekawym doświadczeniem jest lektura takiego tekstu. Autorka ma dużo mniej miejsca na to, aby zawrzeć w tekście wszystkie potrzebne informacje i emocje bohaterów. Zamiast rozwlekłych opisów uczuć Kasieńki, mamy kilka wersów, które równie mocno oddają to zagubienie, ból, niezrozumienie prześladowań, jakich nastolatka doświadcza. Jestem pod ogromnym wrażeniem pióra Crossan i uważam, że to jedna z najlepszych współczesnych pisarek literatury dziecięcej.

Podsumowując

«Tippi i ja» wciąż okupuje pierwsze miejsce w moim sercu, ale «Kasieńka» wywołała we mnie równie wiele emocji i ją także mogę zaliczyć do jednej z lepszych książek w swojej kategorii. Dzięki formie białego wiersza jest to lektura szybka, ale zdecydowanie nie łatwa. Bardzo wam ten tytuł polecam, wam i waszym (lub w waszym otoczeniu) nastoletnim dzieciom, bo myślę, że mogę uznać ten tytuł za ważny.

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Dwie Siostry