Kocham sagi rodzinne miłością nieskończoną. Niejednokrotnie okazują się być najlepszymi książkami, jakie czytałam (patrz: «Ósme życie (dla Brilki)», «Ciemna strona miłości»). Jednocześnie nie przepadam za seriami. Jak to pogodzić?

«Saga rodziny Neshov» to połączenie mojej miłości z (lekką) nienawiścią. Co wyszło z takiego połączenia? Brak analizy poszczególnych tomów i jeden wpis dotyczący całej sagi, a właściwie tych 5 części, które ukazały się dotychczas.

Czwarty tom był fajny, ale piąty już nie bardzo

Nie lubię pisać recenzji kolejnych tomów serii (co nie znaczy, że tego nie robię), bo jeśli ktoś nie czytał poprzednich, nie powinien takiego tekstu czytać, żeby sobie nie spoilerować, a kto już tę serię czytać zaczął i mu się podoba i tak sięgnie po tomy następne. Moja recenzja przykładowo trzeciej części nic w tej materii raczej nie zmieni Z drugiej zaś strony, taka analiza konkretnych tomów pozwala blogerom i czytelnikom wymieniać wrażenie odnośnie tych części, a nie tylko całości. Wiecie co? Teraz już sama nie wiem, co o tym myśleć.

Saga rodziny Neshov - Anne B. Ragde

Szkoda przegapić tak dobrą serię

Chociaż w «Sadze rodziny Neshov» zakochałam się już od pierwszej części, czyli od «Ziemi kłamstw», jakoś nie potrafiłam się zmobilizować do przelania wrażeń na bloga. Potem przyszedł tom drugi, trzeci i czwarty i nie było już sensu recenzować każdego z nich. Z piątą częścią, «Kochankami», pomyślałam jednak, że może opowiedzieć by wam o całości? To świetna saga i warto zwróciło na nią uwagę, a wydaje mi się, że raczej jest wokół niej cicho, poza kilkoma zdjęciami na bookstagramie.

O czym jest «Saga rodziny Neshov»

Akcja rozgrywa się w małej wiosce w Norwegii oraz, za sprawą jednego bohatera, po części w Kopenhadze w Danii. Początek nie jest zbyt lekki, od razu zostajemy rzuceni na głęboką wodę brzydoty, zimna (zarówno w przypadku pogody, jak i uczuć panujących między bohaterami), ubóstwa i nieporadności. Umiera Anna Neshov, matka Tora, Margida i Erlenda oraz żona stłamszonego Tormoda. Bracia właściwie od dawna nie utrzymują ze sobą kontaktu, rodzinnym gospodarstwem, a dokładnie świniami, zajmuje się Tor, najstarszy syn. To Anna dbała o dom, przygotowywała posiłki, robi pranie. Jej śmierć jest szokiem, ale i problemem. Torunn, dorosła już, nieślubna córka Tora, przyjeżdża do Neshov początkowo jedynie na pogrzeb nigdy nie widzianej babki, a ostatecznie, żeby pomóc ojcu i lepiej go poznać. Rodzina, która kiedyś rozpadła się na kawałki, teraz powoli się skleja, nadrabia stracony czas i próbuje na nowo zbudować nieistniejące więzi.

Saga rodziny Neshov - Anne B. Ragde

Specyficzny klimat i chłód

«Saga rodziny Neshov» ma bardzo specyficzny klimat. Trochę za sprawą fabuły, ale także stylu autorki. Ten chłód panujący między bohaterami to nie tylko ich rozklekotane relacje, ale także język, jakim się posługują oni i sam narrator. Jakby wyprany z uczuć i emocji, które mimo to od czasu do czasu wybijają się na powierzchnię. Fascynuje mnie to. Początkowo, z jednej strony czułam, że czytam nudną i nieprzyjemną książkę, w której nic się nie dzieje, w której bohaterzy przeżywają wielkie dramaty, ale za sprawą narracji w ogóle nie da się tego poczuć. Z drugiej zaś, kiedy kończyłam pierwszy tom, byłam kompletnie oczarowana tym, co przeczytałam. Zauroczył mnie ten zimny, surowy styl Anne B. Ragde.

Norwegia, jakiej nie znamy

Jak już wiecie, to nie jest saga, w której emocje wybuchają z jednej i drugiej strony. Nawet, gdy dzieje się coś poważnego, sam styl opowiedzenia tego mówi jakby coś innego. Bardzo podoba mi się również to, jak realistyczna jest ta seria (ok, jest jeden wątek, który potrafi szokować, ale uwielbiam go). Jeśli jeden z bohaterów ma szansę przeżyć romans, być może związać się z kobietą na starość, i rezygnuje z tego, ta kobieta nie wraca nagle dwa tomy później robiąc wokół siebie zamieszanie. Tutaj życie idzie dalej, a wszelkie zwroty akcji nie są z gatunku tych wielkich, ale oklepanych. Losy rodziny Neshov to surowość, traumy z przeszłości, naturalizm, to Norwegia, o jakiej nie myślimy. Ta saga z jednej strony jest patriotyczna, z drugiej zaś bezlitosna.

Podsumowując

Trochę się rozpisałam, więc powoli kończę. «Saga rodziny Neshov» ma bardzo specyficzny styl, który nie będzie pasował każdemu, wielu może wynudzić. Ja jednak jestem nim kompletnie zauroczona i właściwie chyba nigdy nie czytałam serii w takich klimatach. Jeśli więc interesujecie się Skandynawią, Norwegią, myślę, że książki Ragde powinny znaleźć się na waszej liście.

*za egzemplarze do recenzji dziękuję wydawnictwu Smak Słowa