in Books

„Noc ognia” – Eric-Emmanuel Schmitt

at
noc-ognia-eric-emmanuel-schmitt

dsc_3766

“Mówi się, że nie można pójść na pustynię i wrócić jako ta sama osoba…

Ta książka to niezwykła opowieść o człowieku, który stanął na krawędzi zwątpienia. Miał dość swojego dotychczasowego życia, więc przyjął propozycję przyjaciela i wyruszył na Saharę, by tam zbierać materiały do filmu. Pewnego wieczoru przypadkiem odłączył się od karawany. Stracił z oczu beduińskiego przewodnika. Nie miał wody, ubrań ani nawet kompasu. Był zupełnie sam, zagubiony pośrodku pustyni. Powoli zapadały ciemności…

Tak zaczęła się noc, która odmieniła jego życie.

Bo czasem trzeba się zgubić, żeby się odnaleźć.”

Już nie raz wspominałam, jak wielką fanką twórczości Erica-Emmanuela Schmitta jestem. Mam wszystkie jego książki, a nowości kupuję zaraz po premierze. Na moje nieszczęście, francuski pisarz upodobał sobie krótkie formy, przez co nie dość, że czekam tyle czasu na kolejne jego dzieła, to kiedy już są u mnie, czytanie ich zajmuje mi jeden dzień. I znów z tęsknotą wyczekuję kolejnych.

Noc ognia to najbardziej osobista ze wszystkich książka Schmitta. Pisarz dzieli się z nami swoim przeżyciem, które znacząco wpłynęło na jego dalsze życie. W wieku 28 lat, kiedy wciąż jeszcze miał mętlik w głowie – jak powinno wyglądać jego życie, czym powinien się zajmować – przydarzyła mu się niezwykła rzecz. Zgubił się na pustyni i spędził samotnie noc, nie wiedząc, czy to nie ostatnia noc w jego życiu. W krótkim opowiadaniu Schmitt dzieli się z nami swoimi refleksjami na temat tego wydarzenia i co z niego wyniósł.

Po samym opisie książki czułam, że to będzie piękna historia, dająca do myślenia, być może będąca inspiracją do ruszenia ze swoim życiem. Niestety mocno się zawiodłam. Schmitt w młodości przez pewien czas wykładał filozofię na jednej z paryskich uczelni i Noc ognia bardzo mocno związana jest z tamtym okresem – ogromnie dużo w niej owych filozoficznych rozważań. Jako że ja tej dziedziny nauki bardzo nie lubię (była moją zmorą na studiach), czytanie książki ulubionego pisarza w tym temacie było dla mnie cierpieniem…

Nie twierdzę, że to zła książka. Schmitt jak zwykle zachwyca swoim piórem, pewnymi uwagami, spostrzeżeniami – zwłaszcza reflekcjami na temat różnic kulturowych. Jednak filozoficzny charakter tej historii sprawił, że była ona dla mnie po prostu nudna i chciałam ją jak najszybciej skończyć.

Mimo wszystko cieszę się, że mam ją w swojej biblioteczce i nie mogę napatrzeć się na tę przepiękną okładkę. Chciałabym kiedyś na własne oczy ujrzeć takie niebo nad Saharą.

Werdykt: NOT TO READ

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.