in Books

„Niedoręczony list” – Sarah Blake

at
niedoreczony-list-sarah-blake

“Trzy kobiety, których życie zmieniła wojna i pewne niewysłane listy…

Jest rok 1940. Bomby spadają na Londyn. We Franklin, nadmorskim miasteczku w Massachusetts, Iris James słucha wiadomości z Londynu i czuje, że wkrótce wojna i dla niej stanie się brutalną rzeczywistością. Jako sumienna naczelniczka poczty sprawuje pieczę nad ludzkimi sekretami, czuwa, by zamknięte w kopertach wiadomości dotarły do adresatów.

Relacje o dramacie wojny docierają również do pewnego młodego małżeństwa. Will jest lekarzem. Załamany tragedią, w której uczestniczył, postanawia odpowiedzieć na apele o pomoc i wyjeżdża do Londynu. Zdruzgotana decyzją męża Emma czeka na listy od niego…”

Na tę książkę miałam ochotę już od dawna, a wszystko przez jej przepiękną okładkę. Tytuł również jest chwytliwy – sama bardzo lubię pisać tradycyjne listy, więc i tematyka zapowiadała się ciekawie. Jednak powieść trafiła w moje ręce dopiero na wymianie książkowej na Warszawskich Targach Książki.

Bohaterkami powieści są trzy kobiety: Iris – naczelniczka poczty, Emma – młoda dziewczyna, dla której wojna, początkowo znana tylko z relacji radiowych, staje się namacalnym faktem, gdy jej mąż, miejscowy doktor, postanawia wyjechać do Londynu i pomagać potrzebującym, oraz nieustraszona Frankie –  dziennikarka wojenna, która pragnie zmienić świadomość ludzi i pokazać im, jak naprawdę wygląda wojna i tragedia uchodźców uciekających przed nią. Losy tych trzech kobiet połączą się za sprawą pewnego listu.

Po przeczytaniu tej książki wiem jedno – mam dość tematyki wojennej. Dopóki nie zaczęłam czytać Niedoręczonego listu, nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale z biegiem stron miałam coraz bardziej dość. Zbyt dużo powstało już historii bazujących na dramacie walki o przeżycie, chronienia się przed bombami, wysyłania młodych mężczyzn na front, Żydów uciekających przed zamknięciem w obozie koncentracyjnym itd. Mam wrażenie, że pisarze lubią żerować na tym temacie, wykorzystując tragedię wojny do tła swojej historii. Większość takich powieści dobrze się sprzedaje na swoim smutku – w końcu II wojna światowa to temat wciąż dla nas ważny, wciąż chwytający za serce. Ale ile można?

Sarah Blake miała bardzo ciekawy pomysł na poszczególne elementy Niedoręczonego listu, ale niestety całość nie bardzo jej wyszła. Tytułowy list, który powinien odgrywać istotną rolę w całej historii i wpłynąć na losy głównych bohaterów, właściwie nie ma tu żadnego znaczenia. Doręczony czy nie, nic nie zmienia. Liczyłam na bardziej dramatyczną akcję, a książka jest niestety nudnawa. Ciężko jest zrozumieć, o co właściwie chodzi niektórym bohaterom i po co pisarka wspomina o jakichś ich zachowaniach, skoro to nie ma zupełnie znaczenia dla historii.

Na pierwszej stronie okładki, pod tytułem widnieje hasło: “wzruszająca powieść o kobietach, dla których miłość i honor były ważniejsze niż życie”. Ta historia ani trochę nie była wzruszająca, a już na pewno nie widzę, żeby dla bohaterek miłość i honor były ważniejsze niż życie. Niestety ładna okładka to nie wszystko.

 

Werdykt: NOT TO READ

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.