Mimo że jestem strasznym boidudkiem i nie jestem w stanie obejrzeć żadnego horroru w całości (o książkach z tego gatunku nawet nie wspomnę), uwielbiam książkowe dystopie, zwłaszcza te katastroficzne.

«Manaraga» zapowiadała się na dystopię idealną, bo jej głównym tematem miało być to, co stało się w rolą książki w latach 30 XXI wieku, a już samo to brzmi przerażająco. Czytanie zmienia swoją definicję. W roku 2037 czytać to inaczej palić cenne pierwodruki, grillując na nich wyborne dania. Niestety mam wrażenie, że ostatecznie genialny pomysł przerósł autora.

Manaraga - Władimir Sorokin

Dziwne rosyjskie science fiction

Kiedy przeglądałam ileś miesięcy temu zapowiedzi wydawnicze i przeczytałam opis «Manaragi», byłam niesamowicie podekscytowana. Co za wspaniały pomysł na dystopię! Book’n’grill, czyli grillowanie na pierwszych wydaniach powieści Dostojewskiego, Tołstoja, Czechowa, co za świetnie pomyślane barbarzyństwo! Oczywiście od zachwytu, do kupna, a potem do przeczytania minęło trochę czasu. Dopiero mój rosyjski październik sprawił, że znalazłam na książkę Sorokina czas. Pełna ekscytacji zasiadłam do lektury i było całkiem nieźle, do czasu… W pewnym momencie zorientowałam się, że to jakieś dziwne rosyjskie science fiction, z naciskiem na dziwne. 

Powieść pokręcona i chaotyczna

«Manaraga» okazała się być powieścią dziwną, pokręconą, wulgarną i przede wszystkim niesamowicie chaotyczną. Mam wrażenie, że Władimir Sorokin miał na nią jakiś pomysł, zaczęło się w miarę dobrze, ale kiedy przyszło do tytułowego wątku głównego, autor jakby się pogubił. To, co sobie wymyśli, zdecydowanie nie jest pomysłem na zaledwie 250 stron. To pomysł na grubą dobrą fantastykę. Podobały mi się fragmenty, gdy główny bohaterem czytał, gdy dowiadywaliśmy się dla jakich ludzi to robi, jak wygląda rzeczywistość w 2037 roku (polski Irańczyk, francuski Rosjanin i mnóstwo innych dziwnych narodowości spowodowanych emigracją po kolejnej wojnie). Ale to właściwie wszystko. Wątek Manaragi i cała otoczka sci-fi to już zupełnie nie dla mnie. A może byłoby dla mnie, gdyby to wszystko było lepiej rozpisane.

Manaraga - Władimir Sorokin

Podsumowując

Spodziewałam się dystopii, w której autor nie tylko będzie palił bezcenne książki, ale opisze nam też, co do tego doprowadziło, co się stało ze społeczeństwem. Liczyłam na poważną dystopię, bardziej w stylu «Opowieści podręcznej» Atwood. Dostałam chaotyczne science fiction, w którym niby ma być jakaś satyra, absurdalny humor, ale ja zupełnie tego nie zrozumiałam. 250 stron to zdecydowanie za mało na historię, którą wykreował autor. 

Werdykt: NOT TO READ