in Books

„Nie poddawaj się” – Rainbow Rowell

at
nie-poddawaj-sie-rainbow-rowell

dsc_3738

“Simon Snow rozpoczyna właśnie ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Nie żeby przez ostatnie kilka lat jakoś bardzo się podszkolił – wciąż słabo radzi sobie z różdżką, w dodatku nieustannie coś podpala albo sam wybucha. Na domiar złego porzuca go dziewczyna, a jego mentor nie daje znaku życia. Simon zupełnie nie wie, dlaczego akurat on uznawany jest za najpotężniejszego czarodzieja, skoro każde z jego życiowych przedsięwzięć to porażka. Ale gdy w Świecie Magów zaczyna wrzeć, Simon musi sprostać wyzwaniu i zapanować nad sytuacją. Nie pomaga przeczucie, że Baz, jego współlokator, a zarazem największy wróg, prawdopodobnie knuje coś za jego plecami.”

Po świetnej Fangirl i słabej Eleonorze i Parku byłam ciekawa kolejnych książek Rainbow Rowell, niestety wydawnictwo Moondrive przestało być chyba zainteresowane tą autorką. Na szczęście pałeczkę przejęło HarperCollins Polska i w ostatnim czasie wydali kolejne dwie powieści pisarki. W moje ręce wpadło Nie poddawaj się, w którym głównym bohaterem jest Simon Snow, czarodziej znany już z Fangirl. Jaką historię wymyśliła dla niego Rowell w jego własnej książce?

Kiedy rozpoczyna się ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów a Baza nigdzie nie widać, Simon zaczyna być zaniepokojony. W Świecie Magów nie dzieje się najlepiej – Szarobur sieje postrach a Mag, dyrektor szkoły, zaczyna czuć na sobie oddech Starych Rodzin. Na dodatek, gdy po 20 latach przychodzi czas na unoszenie się Woalu, który pozwala niespokojnym duszom zmarłych czarodziejów skontaktować się z bliskimi, w pokoju Simona i Baza pojawia się matka tego drugiego. Natasha Grimm-Pitch, była dyrektor Szkoły Czarodziejów, zginęła broniąc szkołę przed wampirami. Aby jej dusza mogła uzyskać spokój, prosi syna o odnalezienie jej mordercy. A ponieważ Baza nadal nie ma w szkole, swoją prośbę przykazuje Simonowi. Snow musi więc zmierzyć się z Szaroburem, własnymi problemami egzystencjalnymi, zniknięciem Baza oraz niezwykłą prośbą matki swojego wroga. To nie będzie łatwy rok szkolny.

Nie da się nie zauważyć, jaka słynna seria była inspiracją dla Rowell do stworzenia postaci Simona i Baza. W Fangirl główna bohaterka była do tego stopnia zakochana w serii o czarodzieju Snowie niejakiej Gemmy T. Leslie, że sama pisała związane z nim fanfiki. Pisząc Nie poddawaj się, Rowell postanowiła sprawdzić, w jakim kierunku pójdzie historia Simona i Baza, jeśli poświęci im ich własną książkę. Moim zdaniem to świetny pomysł – po Fangirl sama byłam ciekawa, jak wyglądałyby ich dzieje.

Na początku lektury Nie poddawaj się mocno rzucają się w oczy podobieństwa do Harrego Pottera. Najpotężniejszy czarodziej i niezwykłe dziecko wyciągnięte ze świata Normalnych, jego zaprzysiężony wróg z wpływowej rodziny czarodziejów, niejaki Mag, stojący na czele Szkoły, Penny – mądralińska przyjaciółka Snowa, Szarobur – potężny czarodziej siejący postrach w Świecie Magów i polujący na Simona. Brzmi znajomo? Z czasem jednak Rowell zaczyna tworzyć własną historię, coraz mocniej odbiegającą od książek J.K.Rowling. W pewnym momencie zaczyna nawet zaskakiwać obrotem spraw.

Powieść o Simonie i Bazie traktuję zdecydowanie jako fanfik. Myślę jednak, że to naprawdę dobry fanfik i czytało mi się go z wielką przyjemnością. Ponieważ akcja książki rozpoczyna się dopiero z ostatnim rokiem nauki Simona i Baza, początkowo możemy być nieco zagubieni i przytłoczeni ilości wątków i wydarzeń, które miały miejsce w latach wcześniejszych. Rowling na uporządkowanie wszystkiego miała 7 tomów – tutaj mamy tylko jeden, jest więc co nadrabiać. Ogromnym plusem książki Rowell jest humor – sytuacyjny, ale przede wszystkim komiczne hasła zaklęć. Zamiast avada kadavra mamy życie na gorąco, tu nie ma nic do oglądania czy deklamowanie rymowanki biedroneczko leć do nieba. Można się zdrowo ubawić 🙂

Jedyne, co mogę odnotować na minus, to zakończenie. Nie do końca jasne i po prostu dziwaczne. Jednak cała reszta nadrabia. Świetnie bawiłam się przy tej książce, szybko się wciągnęłam i bardzo szybko mi się ją czytało. Cieszę się, że Rainbow Rowell wpadła na pomysł, aby poświęcić osobną książkę bohaterom stworzonym na potrzeby Fangirl. Simon i Baz zdecydowanie prosili się o własną powieść.

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu HarperCollins

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Ola

    Czytałam Fangirl, i jeśli gdzieś wpadnę na „Nie poddawaj się”, z wielką chęcią przeczytam choćby po to, żeby wyrobić sobie własne zdanie:)

    • Jeśli podobała Ci się Fangirl, myślę że i Nie poddawaj się przypadnie ci do gustu 🙂

  • Widziałam ostatnio tę książka, ale mocno się zawahałam bo właśnie przez ‚Eleonorę…’ nie mogłam przebrnąć…

    • Mnie też „Eleonora i Park” zawiodła, ale „Fangirl” i „Nie poddawaj się” są bardzo na plus 🙂 Zastanawiam się jeszcze nad „Załącznikiem” 🙂

  • Ewelina

    Teraz mam chęć na „Fangirl” i „Nie poddawaj się” 😀 E.

    • Obydwie książki są super 😀