Bookstagram, najpierw zagraniczny, później polski, oszalał na punkcie «Kirke». Ja również dałam się skusić pięknej oprawie i intrygującej, świeżej fabule, a pierwsze recenzje nastawiły mnie do tej powieści bardzo pozytywnie. Wręcz aż za bardzo.

Kiedyś już wam wspominałam, jak bardzo przejechałam się na wygórowanych oczekiwaniach. Przeczytałam już tyle książek, że dawno powinnam czegoś się nauczyć, ale… do tego chyba jeszcze daleka droga.

Klasyczny dramat czy współczesna beletrystyka?

«Kirke» to zdecydowanie powieść wyjątkowa, bo we współczesnej beletrystyce jeszcze nie spotkałam się z wykorzystaniem mitologii greckiej w takiej formie. Każdy z nas pamięta szkolne czasy i katowanie nas «Antygoną» czy «Królem Edypem», ale sami przyznajcie, że zbeletryzowana historia jednej z bogiń brzmi dużo lepiej i bardziej zachęcająco niż klasyczne dramaty. Właśnie to, obok oprawy, zwróciło moją uwagę na tę książkę. Chciałam przeczytać coś nowego, świeżego, ale jednocześnie w jakiś sposób znanego.

O fabule słów kilka

Madeline Miller przybliża historię Kirke, córki boga słońca Heliosa i nimfy Perseidy. Postać czarownicy zesłanej na Ajaję nie jest popularna w mitologii, dając autorce spore pole do wykorzystania swojej wyobraźni. Powieściowej Kirke bliżej do ludzi niż tytanów, co przypłaca wygnaniem, kiedy zakochana w człowieku daje oznaki swej zazdrości i popełnia błąd za błędem. Jej zesłanie nie oznacza jednak wiecznej samotności. Kirke musi radzić sobie z wizytami nieproszonych gości i własną naiwnością, z intrygami bogów, z przepowiedniami. Na Ajaji dojrzewa, uczy się na swoich błędach, spełnia się w kolejnych rolach.

Nadmuchane zachwyty i twarde lądowanie

Mitologia nigdy nie była mi bliska, ale nie mam do niej również awersji. Nie czuję, by szkoła mnie do niej zniechęciła. Do «Kirke» podeszłam z ekscytacją z dwóch powodów, o których już wspominałam: zachwyt na bookstagramie i niecodzienna tematyka w beletrystyce. Czekałam na książkę, która mnie wbije w fotel. Od której nie będę mogła się oderwać, z którą zarwę noce. Która zachwyci mnie swoją magią. A potem zaczęłam czytać i spadłam na ziemią. To nie jest zła książka. To nie jest też książka, która kompletnie mnie zawiodła. To po prostu przyjemna historia, która momentami nieco się dłuży, czasem ma ciekawsze fragmenty, czasem mniej, ale mimo wszystko jest dobra. I to jest jej minus. Dla mnie jest tylko dobra, a miała być wspaniała.

Coś tu jest nie tak

Długo zastanawiałam się, co właściwie przeszkadza mi w «Kirke», czemu nie zachwyciła mnie tak, jak miała to zrobić. Na pewno to, że długo mi się ją czytało, a nie lubię, kiedy książka mi się dłuży. Diana z Bardziej lubię książki niż ludzi uświadomiła mi, że problem może tkwić też w narracji. Madeline Miller oddała głos tytułowej postaci, co bardziej pasuje do powieści młodzieżowych niż mitologicznej beletrystyki. Dzięki narracji pierwszoosobowej historia Kirke powinna nabrać bardziej osobisty, emocjonalny wymiar, ale mam wrażenie, że zabieg ten nie do końca osiągnął zamierzony efekt, a zamiast tego bardzo spowolnił akcję.

Ludzka twarz mitycznych bohaterów

Żeby nie było, że tylko narzekam. Bardzo podobało mi się, w jaki sposób Miller przedstawiła mitycznych bohaterów. Czytając greckie dramaty czy mitologię ciężko odnieść wrażenie, że Achilles, Odyseusz czy Dedal to ludzie, a nie bogowie. Autorka «Kirke» bez skrupułów obnaża ich słabości i pokazuje aż do bólu ludzką twarz. Ujęło mnie zwłaszcza to, w jaki sposób został przedstawiony Odyseusz. Bohater wracający z wojny z zespołem stresu pourazowego? Tego w mitologii na pewno nie znajdziemy. Ciekawe jest też, jak Madeline Miller żongluje bogami, stworami, mitami na potrzeby historii Kirke. Losy czarownicy z Ajaji zetknęły się z losami tylu postaci, że momentami ciężko się w tym połapać.

 

Wbrew wielu zachwytom, to nie jest książka dla każdego. Mitologia grecka gra tu pierwsze skrzypce i jeśli za nią nie przepadacie, nie sądzę, żeby «Kirke» przypadła wam do gustu. W moich oczach to dobra powieść, ale miała potencjał na genialną. Niestety, nie wyszło.

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros

 

NA SKRÓTY

«Kirke» Madeline Miller to powieść oparta na mitologii greckiej, co sprawia, że dla wielu jest to elementem dyskwalifikującym. Nie dajcie się naciągnąć na piękną oprawę jeśli mitologii nie lubicie, bo są małe szanse, że historia czarownicy z Ajaji wam się spodoba. Miller w swojej książce przybliża postać bogini, która w mitologii nie odgrywa wielkiej roli. To dobra powieść i zachwyca oryginalnością tematyki, patrząc na współczesną beletrystykę, ale nie wszystko zagrało tak jak powinno, przez co książka, która miała niesamowity potencjał, jest jedynie przyjemna.