Z roku na rok wydawnictwa wypuszczają na jesieni coraz więcej świątecznych powieści obyczajowych. W tym roku jest ich tak wiele, że można się solidnie pogubić w tym, na jakie tytuły warto zwrócić uwagę.

Daleko mi do bycia specjalistką w tym temacie, bo jak wiecie i po zwykłe obyczajówki nie sięgam zbyt często. Ale na tę konkretną książkę muszę zwrócić waszą uwagę. No muszę, bo się uduszę.

Męki ze Świątecznym księciem 

Kojarzycie cykl netflixowych filmów Świąteczny książę? Wyszły chyba trzy jego części i co kolejna to bardziej przesłodzona, sztuczna i mniej strawna niż poprzednia. A jednak każdą dzielnie oglądałam, krzywiłam się, przewracałam oczami z zażenowania i oglądałam dalej. Dlaczego? Bo mają idealny świąteczny klimat, który sprawia, że nawet mimo tego krzewienia się i przewracania oczami, w sercu robiło mi się jakoś tak cieplej. Karen Schaler, autorka «Pierwszej takiej Gwiazdki», jest też autorką nie tylko wspomnianych wyżej netflixowych filmów, ale i świątecznych produkcji Hallmarka. Wiecie, tych totalnie uroczych, słodkich komedyjek, z samymi pięknymi ludźmi, piękną scenografią i świętami, o jakich większość z nas marzy. Znając Świątecznego księcia, byłam ogromnie ciekawa, jak będzie wyglądała fabuła jej książki.

Jest słodko, ale cukrzycy nie dostałam

«Pierwsza taka Gwiazdka» jest dokładnie taka, jak hallmarkowe świąteczne produkcje. Historia Haley, pracowniczki pewnej korporacji, dla której awans na partnera w firmie jest najważniejszy, jest słodka, urocza, pełna wzruszeń, mniejszych i większych wpadek (które też zawsze są urocze) no i oczywiście iskier przesyłanych przy każdym zetknięciu się jej rąk z rękami Jeffa. Nie mam za dużego doświadczenia z hallmarkowymi filmami, więc wiedząc, że Haley jest stereotypowym korposzczurem dążącym do uzyskania awansu za wszelką cenę, spodziewałam się bohaterki twardej, niesympatycznej, burkliwej i władczej. Dostałam ciepłą kluchę o dobrym sercu, z którą sama chętnie znalazłabym się na obozie gwiazdkowym.

Pierwsza taka gwiazdka - Karen Schaler

Obóz gwiazdkowy czy gwiazdkowy obóz przetrwania?

Haley zostaje wysłana na tydzień do pewnego przytulnego pensjonatu na obóz gwiazdkowy, na którym ma nauczyć się, czym są święta Bożego Narodzenia i jak powinno się celebrować oczekiwanie na nie (przy czym mowa jest o zupełnie świeckiej stronie świąt). Z biegiem dni, z kolejnymi zadaniami, które Ben, właściciel pensjonatu, przygotował dla swoich obozowiczów, coraz bardziej marzyłam, żeby sama znaleźć się na miejscu Haley. W tej książce jest tyle świątecznego klimatu, tyle ciepła, bliskości, radości… że nawet Grinch po jej lekturze przestałby próbować zniszczyć Boże Narodzenie. Ze dwa razy zdarzyło mi się przewrócić oczami podczas lektury, ale to były skrajne przypadki. Cała reszta książki jest jak taki kocyk, którym chcesz się okryć, kiedy ci zimno i źle. Wieczory spędzone przy «Pierwszej takiej Gwiazdce» były wieczorami, które chętnie powtórzę w grudniu przy filmowych historiach świątecznych.

Podsumowując

Powieść Karen Schaler ma idealny świąteczny klimat, uroczą historię (nie tylko miłosną) i przesympatycznych bohaterów. Czyta się ją świetnie i to właśnie taka świąteczna opowieść, którą chce się przeczytać przed świętami, żeby lepiej wejść w ich klimat. Zdecydowanie polecam wam ten tytuł, jeśli lubicie świąteczne obyczajówki.

Werdykt: TO READ

*wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Między Słowami