in Books

„Napój miłosny” Eric-Emmanuel Schmitt

at

Spieszę do Was ze świeżutką recenzją książki, która niedawno pojawiła się w księgarniach. Choć kilka innych powieści czekało w kolejce, Schmitt zawsze ma u mnie pierwszeństwo 🙂DSC_2359

„Czym mamy swobodę wyboru tego, kogo kochamy? Czy to my wybieramy? Czy zostajemy wybrani?

Adam, psychoanalityk, twierdzi, że posiadł tajemnicę „napoju miłosnego”. Uważa, że potrafi sprawić, że każda kobieta legnie u jego stóp.

Luiza nie wierzy, że miłość można tak po prostu wywołać. Pragnie pojąć istotę uczucia. Czy jest skutkiem jakiegoś procesu chemicznego? Czy może duchowym cudem?

Postanawiają założyć się, kto ma rację, i wystawić teorię Adama na próbę. Pewny siebie mężczyzna planuje uwieść koleżankę Luizy. Jednak sytuacja szybko wymyka się spod kontroli, a dwuznaczna gra, jaka wywiązuje się między bohaterami, prowadzi do zaskakującego zakończenia…”

Nie zdążyłam jeszcze zapomnieć o „Papugach z placu d’Arezzo” a Schmitt uraczył mnie już nową książką. Wspaniały prezent na początek roku! Nie mogłam się powstrzymać i „Napój miłosny” zaczęłam czytać zaraz po wyjściu z księgarni. Jeśli któregoś dnia widzieliście dziewczynę na Krakowskim Przedmieściu idącą chodnikiem z nosem w książce, bardzo prawdopodobne, że to byłam ja ;). Nowe dzieło Schmitta pochłonęłam w godzinę, więc spieszę podzielić się z Wami moją recenzją, choć już możecie się spodziewać, że będzie ona pełna „ohów i ahów”.

„Napój miłosny” to krótkie, bo 140-stronicowe, opowiadanie w formie listów. Adam i Luiza, którzy niedawno rozstali się po pięcioletnim związku, korespondują ze sobą, wymieniając myśli na temat miłości. Luiza po rozstaniu wyjechała do Kanady, Adam został w Paryżu. W mailach rozmawiają o swoim związku, o naturze kobiet i mężczyzn, o seksie, pożądaniu. Oraz o hipotetycznym napoju miłosnym. Adam, któremu zależy jedynie na fizycznej naturze związku, twierdzi, że posiada taką „miksturę” i chce udowodnić Luizie jej działanie, podrywając jej koleżankę Lily. Jednak sytuacja wymyka się mężczyźnie spod kontroli  i niepostrzeżenie sam się zakochuje. Zakończenie jednak całej historii nie jest takie oczywiste.

Uwielbiam Schmitta piszącego o miłości. Uwielbiam jego intrygi, jego bohaterów i spojrzenia na współczesny świat krzywym okiem. „Napój miłosny” to kwintesencja schmittowatości. Krótkie opowiadanie, wciągająca, lekko zawikłana historia, świetni bohaterowie, niebanalna miłość.  Książka jest wspaniała i trochę żałuję, że to tylko krótkie opowiadanie, jednak przy tej opowieści inaczej być nie mogło. Jestem nudna i nieobiektywna, ale… każda książka Schmitta niesamowicie mnie zachwyca i nie inaczej jest z jego najnowszym dziełem. Pozycja idealna na Walentynki! 🙂

Werdykt: TO READ!!!

Share:

Marth

  • mama patyczakowa z pyrów

    Tak trochę zajechało Pachnidłem i Samotnością w Sieci, nie wiem skąd takie skojarzenia. Ale to nie ja jestem specjalistą od literatury:)

    • Pachnidła nie czytałam, więc nie wiem, ale z Samotnością w Sieci raczej niewiele ma wspólnego. No, może poza samą siecią 😉