Pamiętacie jeszcze ubiegłoroczną końcówkę stycznia i tragedię na Nanga Parbat, którą żyła cała Polska? Mało komu znany Tomasz Mackiewicz nagle został bohaterem pierwszych stron gazet i portali internetowych. Wariat czy pasjonat? A może żadne z tych?

Od kilku lat nie zaglądam na portale informacyjne, nie oglądam wiadomości, nie śledzę newsów. Na świecie dzieje się mnóstwo zła i w pewnym momencie na tyle mnie to przytłoczyło, że zapragnęłam kompletnie się od tego odciąć. To było jakieś zrządzenie losu, że postanowiłam sprawdzić, co piszczy w trawie właśnie wtedy, kiedy cały świat obiegła wiadomość o Tomku i akcji ratunkowej na Nanga Parbat. Pamiętam, że co minutę odświeżałam relację na żywo, wyczekując jednego jedynego komunikatu: “Tomasz Mackiewicz został uratowany.”   

Od dziecka #teammorze, więc o czym ja tu piszę?

Nigdy nie interesowałam się górami. Od małego jestem #teammorze, a w polskich Tatrach byłam dosłownie raz, jeszcze w szkole podstawowej. Nawet kiedy trzy lata temu spędzałam sylwestra w Zakopanem, nie zawitałam w nasze góry. Życiorysy polskich himalaistów, literatura górska były mi kompletnie obce i wcale mnie do podobnych książek nie ciągnęło, do czasu wydarzeń pod Nangą rok temu. Może to zabrzmi śmiesznie, ale bardzo przeżyłam wydarzenia końcówki stycznia i kiedy w lipcu na rynku miało pojawić się «Nanga Dream. Opowieść o Tomku Mackiewiczu» Mariusza Sepioło, wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. A potem dowiedziałam się, że w styczniu 2019, prawie rok po tragedii, wychodzi kolejny tytuł, «Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza» Dominika Szczepańskiego. Jako kompletny laik nie znałam nazwiska żadnego z dwóch autorów książek o Tomku, nie wiedziałam, czego oczekiwać. Oczywiście, że rzuciłam się na pierwszy wydany tytuł, aby później dowiedzieć się, że to jednak na ten drugi warto czekać. To jak to w końcu z tymi książkami o Mackiewiczu jest?

Czapkins - Dominik Szczepański

Jedna, znacząca różnica

Pamiętajcie, że ten tekst piszę jako laik nie znający wcześniejszego dorobku ani Sepioło, ani Szczepańskiego, nie mając pojęcia o ich dziennikarskim doświadczeniu itp. «Nanga Dream» została wydana w lipcu, pół roku po wydarzeniach, którymi żyła cała Polska. Dominik Szczepański swojego «Czapkinsa» zaczął pisać w podobnym czasie, bo w lutym 2018, ale wydany został dopiero niedawno. Jest jeden, najważniejszy powód, który sprawia, że te dwa tytuły różnią się od siebie diametralnie, chociaż opowiadają niby tę samą historię jednego człowieka. Szczepański biografię Mackiewicza pisał we współpracy z drugą żoną himalaisty, Anią, swój wkład ma również Elizabeth Revol. Na to nie mógł liczyć Sepioło, przez co jego wersja jest niepełna i to się wyraźnie czuje.

Książka Sepioło bardziej skupia się na życiu Tomka przed Nangą

Mariusz Sepioło w «Nanga Dream» postawił na opowieść pierwszej żony Tomka, Joanny. Nie mogąc liczyć na rozmowę z Anią i Elizabeth, musiał radzić sobie w inny sposób. To Joanna odgrywa rolę ukochanej, która straciła w górach mężczyznę, to na opowieści jej, jej siostry Małgorzaty i brata Witka opiera się autor, przytaczając nam życiorys Mackiewicza. Mam wrażenie, że książka Sepioło bardziej skupia się na życiu Tomka przed Nangą. Opis dzieciństwa, relacji z rodzicami i późniejszego uzależnienia od narkotyków jest obszerniejszy, niż w «Czapkinsie». Szczepański ten etap traktuje trochę po macoszemu, skupiając się na pierwszej wyprawie Mackiewicza i później na kolejnych podejściach do zdobycia szczytu Nangi.

Nanga Dream - Mariusz Sepioło

Elizabeth Revol i jej wersja wydarzeń

Jak już pisałam wyżej, Dominik Szczepański swoją książkę pisał we współpracy z drugą żoną Mackiewicza, Anią, która walczyła o fundusze umożliwiające wysłanie pomocy Tomkowi. Także Elizabeth Revol zgodziła się na rozmowę z autorem «Czapkinsa». Dzięki tym dwóm kobietom obraz relacji Tomka z Nangą jest pełniejsza, niż w książce Sepioło. Niezaprzeczalnym atutem tytułu wydanego przez Agorę jest to, że mamy opowieść Revol o tym, co działo się na Nandze w krytycznym momencie, a dzięki Ani autor przedstawia, jak krok po kroku wyglądała akcja ratunkowa, jeszcze zanim Bielecki i Urubko wyruszyli Eli i Tomkowi na ratunek. Tego wątku nie da się nie przecenić. To punkt kulminacyjny, przez brak którego «Nanga Dream» wiele traci.

To po którą książkę sięgnąć?

Obie biografie są bogate w zdjęcia, ale i tutaj się różnią. W pierwszej mamy chyba więcej zdjęć sprzed Nangi, z prywatnych albumów rodzinnych, w drugiej więcej z wypraw wspinaczkowych, na których jest Tomek, nie same góry. Co do stylu, niestety tego nie porównam. Obydwie książki czytało mi się dobrze. Po którą więc lepiej sięgnąć? Myślę, że z tekstu wyciągnęliście już wniosek, że po «Czapkinsa», ale nie przekreślałabym tak od razu «Nanga Dream». Cieszę się, że przeczytałam obydwa tytuły, bo książka Sepioło dała mi lepszy obraz na dzieciństwo i młodość Tomka Mackiewicza, zaś Szczepański dopełnij go żywą opowieścią o kolejnych wspinaczkach Tomka na Nangę i jego licznych rozterkach w tym czasie. Uważam więc, że warto przeczytać obydwie biografie, ale jeśli macie wybrać tylko jedną, postawiłabym na «Czapkinsa».