in Books

„Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie” Jessica Knoll

at

Dziś parę słów o nieco mrocznej książce z gatunku domestic noir. Już okładka zapowiada, że nie będzie to cukierkowa historia mimo przewrotnego tytułu 🙂

DSC_0261

“W szkole średniej Ani FaNelli zetknęła się z okrucieństwem, do jakiego są zdolne tylko nastolatki. W dorosłym życiu robi wszystko, by wymyślić siebie na nowo. Z impetem realizuje skrupulatnie przemyślany plan: prestiżowa praca, designerskie ubrania i przystojny narzeczony z arystokratycznym nazwiskiem.

Ani jest już bardzo blisko celu. Wtedy pojawia się propozycja udziału w filmie dokumentalnym o tym, co wydarzyło się w szkole 14 lat wcześniej.

Jest jednak coś, o czym wie tylko Ani. Niebezpieczny sekret, który może wiele zmienić.

Czy najszczęśliwsza dziewczyna na świecie odkryje przed światem mroczną tajemnicę?”

Wydawnictwo Znak Literanova rozpoczęło promocję Najszczęśliwszej dziewczyny na świecie długo przed premierą książki w Polsce. Powieść Jessici Knoll ma być kolejną historią zapełniającą pustkę po fenomenalnej Zaginionej dziewczynie Gillian Flynn (recenzja tu). Mnożą nam się ostatnio te dziewczyny strasznie 😉 Historia o tej Najszczęśliwszej od dziś dostępna jest w księgarniach, jednak ja swój przedpremierowy egzemplarz otrzymałam jeszcze przed świętami, spieszę więc do Was z recenzją 🙂

Ani FaNelli poznajemy jako 28-letnią redaktorkę magazynu Women’s Magazine piszącą na temat seksu. Ma idealną pracę, w której się spełnia i bogatego narzeczonego, który za kilka miesięcy ma stać się jej mężem. Jednak historia na pozór idealnego życia dziewczyny przeplata się z opowieścią sprzed 14 lat, kiedy to po przyłapaniu na paleniu trawki, Ani zostaje niejako zmuszona do zmiany szkoły z prowadzonej przez nieprzyjemne zakonnice na jedną z ekskluzywnych szkół prywatnych o dobrej renomie. Jej próba dopasowania się do miejsca i zaskarbienia sobie względów najpopularniejszych uczniów gimnazjum doprowadza do tragedii, która zmieni na zawsze życie nie tylko Ani, ale też innych osób. Powrót myślami do tragicznych wydarzeń odbija się na związku dziewczyny. Luke, choć z pozoru wymarzony książę z bajki, skrywa mężczyznę, który nie akceptuje przeszłości swojej narzeczonej…

Mam mieszane uczucia co do tej książki. Czytało mi się ją bardzo szybko, historia jest bardzo wciągająca, zwłaszcza, że wspomnienia Ani przeplatają się z jej życiem współczesnym – przygotowaniami do ślubu i do nagrań programu dokumentalnego. Kiedy dostajemy kolejne elementy układanki, łatwiej nam zrozumieć zachowanie dorosłej TifAni FaNelli. Wszystko tworzy spójną całość i każde kolejne wydarzenia mają sens. Choć postępowanie 14 letniej dziewczyny może wydawać się dziwne (wielu czytelników pomyśli sobie: “Jak można być tak głupim i wplątać się w coś takiego? Przecież było oczywiste, jak to się skończy.”), jednak moim zdaniem wszystko ma sens – dzieciaki w tym wieku zrobią niejedno głupstwo, aby dopasować się do rówieśników i wkupić w ich łaski. Jednak…

Historia jest aż do bólu oczywista. Łatwo przewidzieć, w jakim kierunku wszystko idzie, zwłaszcza wpływ przeszłości na związek Ani i Luke’a. Mam wrażenie, że książka od razu była pisana z myślą o możliwej ekranizacji – opowieść idealna dla Hollywood. I choć nie jest to dla mnie plusem, na film chętnie się przejdę. Kolejną rzeczą są imiona bohaterów, zwłaszcza głównej postaci. TifAni FaNelli? Serio? Po co te duże litery w środku? Nie lubię też, gdy imiona różnych osób są niemal identycznie lub na tę samą literę – w tym przypadku mamy Arthura i Andrew – gdyż na początku mnie to myli. Może to jednak tylko moje dziwactwo. Ogólnie odnoszę wrażenie, że książka powstała nie dla kunsztu literackiego, ale dla samego zarobku. Miło jest od czasu do czasu poczytać coś niewymagającego, ale w tym wypadku zabrakło mi tego czegoś.

Podsumowując: Najszczęśliwszą dziewczynę na świecie przyjemnie i szybko się czyta. Jest to miła rozrywka, choć sama historia jest nieco przygnębiająca. Książka na pewno nie dorównuje Zaginionej dziewczynie, ale mimo kilku minusów, które wymieniłam wcześniej, cieszę się, że miałam okazję ją przeczytać.

Werdykt: TO READ

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • To i może ja przeczytam. Myślałam ostatnio o tej książce 🙂

    • Dla relaksu jak najbardziej polecam 🙂

  • Anna

    Czyli to takie czytadło raczej? No na pewno lepsze to, niż książki pani Michalak 😛

    • Na Michalak mam alergię i w życiu nie poleciłabym Wam książki pokroju pióra tej pani 😉 „Najszczęśliwsza dziewczyna…”, mimo kilku minusów, nie jest zła i przyjemnie mi się ją czytało, ale nie jest to uczta literacka 😉