Wciąż ciężko mi uwierzyć, jak szybko minął ten rok. Niedawno zastanawiałam się, czy warto napisać podsumowanie półrocza, a tu już ostatnie dni grudnia. Zupełnie nie jestem gotowa na to, żeby przy zapisywaniu daty zmieniać dwie ostatnie cyfry roku, ale czy ktokolwiek z nas jest?

Jak wiecie, lubię robić różnego rodzaju listy, podsumowania itd. Bardzo lubię też wybierać najlepsze książki spośród przeczytanych przeze mnie w danym roku. Zerknąć na listę, przypomnieć sobie poznane historie i uczucia, jakie towarzyszyły mi podczas lektury. Dopiero siadając do tego wpisu mam czas na spokojnie zastanowić się, które tytuły zrobiły na mnie największe wrażenie. Jesteście ciekawi, jak przedstawia się moja lista ulubieńców roku 2019?

LITERATURA PIĘKNA ZAGRANICZNA

«Żona podróżnika w czasie» Audrey Niffenegger, tł. Katarzyna Malita

Nie jest to nowość, bo książka została wydana na początku XXI wieku. Pewnie bym po nią nie sięgnęła, gdyby nie lista 100 książek, które według BBC trzeba przeczytać przed śmiercią i wizyta na początku roku w moim ulubionym antykwariacie. Ten tytuł powinien być raczej zwycięzcą kategorii FANTASTYKA, bo to opowieść o podróżach w czasie, ale pozwólcie, że trochę nagnę zasady. Chociaż nie do końca przepadam za tematem podobnych podróży, tak mechanizm stworzony przez Niffenegger i oparta na nim historia miłosna całkowicie mną zawładnęły. To powieść pełna pasji, miłości, bólu, chwil szczęścia, chwil rozpaczy. Nie mogłam się od niej oderwać, a zakończenie złamało mi serce. Po podzieleniu się moim zachwytem na temat «Żony podróżnika w czasie» na Instagramie, pisaliście mi, że jest film na podstawie ten powieści, ale broniłam się przed nim nogami i rękoma, żeby nie zniszczyć sobie obrazu, który wykreowała moja wyobraźnia. Mam jednak coraz większą ochotę na obejrzenie tej ekranizacji, więc pewnie pomyślę o tym w przyszłym roku.

W tej kategorii chciałabym wspomnieć jeszcze o «Jeźdźcu miedzianym» Paulliny Simons (tł. Jan Kraśko), któremu zawdzięczam fascynację Leningradem i o którym nie mogłam przestać myśleć przez wiele tygodni, a także o «Naszych duszach nocą» Kenta Harufa (tł. Hanna Pasierska), który porusza temat samotności starszych ludzi i tego, że nigdy nie jest za późno na miłość.

Miłość - Ignacy Karpowicz

LITERATURA PIĘKNA POLSKA

«Miłość» Ignacy Karpowicz

Kiedy czytałam tę powieść na początku roku, nie mogłam wyjść z podziwu, że ma tak słabe oceny i zbiera jeszcze gorsze recenzje. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Karpowicza, nie wiedziałam, czego się spodziewać, a dostałam przepiękny język i fascynujący zbiór historii o homoseksualnej miłości i przyjaźni. Skoro ta książka jest tak krytykowana, co mnie czeka przy lekturze zachwalanej «Sońki»? Boję się myśleć. «Miłość» zrobiła na mnie takie wrażenie, że kiedy chciałam opowiedzieć komuś o tych wszystkich emocjach i myślach, które kłębiły mi się w głowie na temat wspomnianej powieści, byłam w stanie wyartykułować jedynie oklepane słowa zachwytu.

Nie mogę nie wspomnieć też o «Horyzoncie» Jakuba Małeckiego, który niejako zdetronizował w moim sercu uwielbiane «Ślady» tego samego autora. Pisarz w swojej nowej książce poruszył temat zespołu stresu pourazowego i robi to w arcyciekawy sposób.

LITERATURA OBYCZAJOWA

«Współlokatorzy» Beth O’Leary, tł. Robert Waliś

Nie przepadam za polską literaturą obyczajową, ale już w przypadku brytyjskiej jestem bardzo na tak. Co prawda królową tego gatunku jest dla mnie Jojo Moyes, ale tym razem to Beth O’Leary ze swoją debiutancką powieścią wygrała, i to ogromną przewagą. «Współlokatorzy» to urocza, zupełnie nierealna i zabawna powieść, którą czyta się bardzo przyjemnie, która zdaje się być idealną urlopową lekturą, a już zwłaszcza wtedy, kiedy potrzebujecie czegoś na odmóżdżenie, na kompletny relaks dla szarych komórek. Przy czym nie jest to głupkowata historia budząca zażenowanie (przynajmniej nie dla mnie), ale uroczy romans, przy którym po prostu dobrze się bawisz.

THRILLER/KRYMINAŁ/SENSACJA

«Siedem śmierci Evelyn Hardcastle» Stuart Turton, tł. Łukasz Praski

To nie był dobry rok dla tej kategorii w moim przypadku, ale kilka kryminałów udało mi się przeczytać i chociaż «Siedem śmierci Evelyn Hardcastle» nie uznam za jedną z najlepszych książek przeczytanych w tym roku ogółem, tak zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie w tym wpisie. Ogromne wrażenie zrobiło na mnie to, jak bardzo skomplikowaną historię obmyślił autor, jak sprytnie wodzi czytelnika za nos i miesza mu w głowie. Powieść Turtona ma wzloty i upadki, nie potrafiłam się w nią zupełnie wciągnąć, raz czytało mi się ją lepiej, by zaraz zaczynała mi się dłużyć, ale to wciąż świetny i genialnie obmyślany kryminał, który z pewnością spodobałby się samej Agacie Christie.

LITERATURA DZIECIĘCA I MŁODZIEŻOWA

«Śnieżna siostra» Maja Lunde, Lisa Aisato, tł. Milena Skoczko

W tym roku na amen zakochałam się w literaturze dziecięcej i udało mi się przeczytać kilka naprawdę wartych uwagi tytułów, ale moje serce najbardziej skradła świąteczna książka Mai Lunde, która polskim czytelnikom była dotychczas znana jako autorka powieści katastroficznych. «Śnieżna siostra» swoim pięknem fabuły, bohaterów i morałem w pełni zasługuje na nazywanie jej «Opowieścią wigilijną» współczesnych czasów, a uroku historii dopełniają wspaniałe ilustracje Lisy Aisato.

Nie mogę nie wspomnieć też o «Tippi i ja» Sarah Crossan w tłumaczeniu Małgorzaty Glasenapp, historii bliźniaczek syjamskim opowiedzianej w formie swoistego wiersza, książki, która rozdarła mi serce. Na uwagę zasługuje też «Felix, Net i Nika oraz Koniec Świata Jaki Znamy» Rafała Kosika, który pokazał mi, że mamy na rodzimym rynku wspaniałą serię przygodową, wartą docenienia.

Ludzie. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko - Tom Phillips

LITERATURA POPULARNONAUKOWA

«Ludzie. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko» Tom Phillips, tł. Maria Gębicka-Frąc)

Książka Phillipsa to jedna z tych, których nie da się czytać bez nerwów. Autor bez skrupułów obnaża ludzką głupotę, to, jak sami zmierzamy do samozagłady nie bacząc na nic poniżej (powyżej w sumie też) naszego nosa, jak wydaje nam się, że jesteśmy władcami Ziemi i myślimy głównie o pieniądzach. Phillips przytacza różne historie pokazujące, że ani człowiek nie uczy się na własnych błędach, ani nie jest najinteligentniejszym gatunkiem zamieszkującym naszą planetę. Warto przeczytać i nieco pochylić się nad przekazem tego tytułu.

NON-FICTION

«Rzeczy, których nie wyrzuciłem» Marcin Wicha

Ta kategoria zdecydowanie należy w tym roku do polskich nazwisk. W listopadzie nadrabiałam zaległe tytuły nagrodzone Nagrodą Literacką „Nike”, a zaczęłam od «Rzeczy, których nie wyrzuciłem» Marcina Wichy. Już od pierwszych stron czułam pewien dyskomfort podczas lektury przemieszany z zachwytem. W moim odczuciu to książka bardzo intymna, czego nigdy nie pomyślałam przy lekturze żadnej biografii czy autobiografii. Te niepozorne i niepełne 200 stron zawiera w sobie potężny ładunek emocjonalny. Nike w pełni zasłużona.

Drugi tytuł, na który chcę zwrócić uwagę, to «Nie ma» Mariusza Szczygła, tegorocznego laureata Nike. Książka Szczygła to zbiór krótkich reportaży, które łączy tytułowe nie ma. Kilka tekstów wywołało burzę w mojej głowie i stało się przyczynkiem do ciekawych dyskusji. To zdecydowanie wybitna rzecz.

Fale - AJ Dungo

KOMIKS

«Fale» AJ Dungo, tł. Marcin Wróbel

Dzięki Wydawnictwu Marginesy odkryłam w tym roku powieści graficzne, a nie sądziłam, że kiedyś po nie sięgnę. Przeczytałam kilka tytułów i moim absolutnym faworytem są «Fale», piękna autobiograficzna opowieść, historia miłosna autora, która niestety nie skończyła się szczęśliwie, przeplatana dziejami i rozwojem surfingu. Komiks Dungo zachwycił mnie pod każdym względem: treści, przemieszania dwóch historii, a także od strony graficznej.

Patrząc na tytuły, które udało mi się przeczytać w tym roku, muszę przyznać, że nie było najgorzej. Trafiło się kilka prawdziwych perełek, ale były też kryzysy mniejsze i większe. Życzę sobie i wam, aby 2020 obfitował w same fantastyczne książki.

Do przeczytania!