Tym wpisem oficjalnie żegnam się z rokiem 2015. Jak mogliście przeczytać we wpisie z podsumowaniem, w zeszłym roku udało mi się przeczytać 63 książki. Które były według mnie najlepsze, najciekawsze, najbardziej wciągające?

(Kolejność chronologiczna. Klikając w tytuł przeniesiecie się prosto do recenzji)

Bator zaintrygowała mnie w 2014 roku książką, za którą dostała nagrodę Nike – Ciemno, prawie nocPiaskowa Góra jest jeszcze bardziej oryginalna i pokręcona, a przedstawienie losów czterech kobiet na przestrzeni lat i spojrzenie na czasy PRLu tworzą istny majstersztyk.

Ta książka zmieniła nieco moje spojrzenie na fantastykę i sprawiła, że Pilipiuk nie tylko był u mnie najpoczytniejszym autorem w zeszłym roku, ale i dołączył do nielicznej garstki tych ulubionych. Wampir z M-3 to przezabawna opowieść, nieco wyszydzająca popularną kilka lat temu wampirzą sagę pióra pewnej amerykanki.

  • „Hobbit” J.R.R. Tolkiena

Klasyk, który musiałam w końcu przeczytać. I o dziwo bardzo mi się podobało! Zaraz potem sięgnęłam po Władcę Pierścieni, ale w tym przypadku niektóre sceny strasznie mi się dłużyły, stąd to właśnie Hobbit na tej liście.

Przyjemna książka dla relaksu. Fangirl otworzyła mi oczy na fakt, że nie jestem jeszcze za stara na czytanie książek dla młodzieży i jeśli sprawia mi to radość, dlaczego mam sobie tego odmawiać? Na kupno czeka jeszcze Eleonora i Park 🙂

  • „Tajemna historia” Donny Tartt

Recenzja tej książki dopiero się pojawi, ale już teraz mogę Wam napisać, że to jedna z najlepszych książek, jakie czytałam. Jest to jedna z pozycji z listy BBC, stąd wybór Tajemnej historii, niedługo jednak planuję sięgnąć też po Szczygła.

A jak jest u Was? Zapadła Wam w pamięci jakaś książka w szczególności? Dajcie znać w komentarzach 🙂