in Books

„Najlepsza książka na świecie” – Peter Stjerstrom

at
najlepsza-ksiazka-na-swiecie-peter-stjerstrom

“Zmęczony rozrywkowym życiem podstarzały literat czuje się coraz bardziej wyobcowany. Potrafi jednak genialnie pisać, o ile uda mu się wytrzymać w trzeźwości. Jego kolegą jest młody, przystojny poeta, który emanuje takim ciepłem, że mógłby ożywić nawet kamień. Kocha cały świat. Obydwaj wpadają przypadkiem na podobny rewelacyjny pomysł napisania książki, która będzie najlepsza i znajdzie się na czele list bestsellerów w najróżniejszych kategoriach – jako kryminał, poradnik dla odchudzających się, książka popularnonaukowa i psychologiczna, książka kucharska itd. Wszystko w jednym! Sukces zapewni autorowi fortunę i nieśmiertelność. Ale tylko wtedy, kiedy będzie pierwszy.

Który wcześniej poczuje wenę? Któremu uda się usidlić gwiazdę wydawnictwa, młodą i piękną Astrę? Kto wygra a kto będzie musiał odejść?

Najlepsza książka na świecie – cóż za przekorny tytuł! Trzeba jednak przyznać, że jest to świetny chwyt marketingowy, gdyż zdecydowanie zwraca uwagę na książkę i jednocześnie intryguje – raczej nie zwróciłabym uwagi na dzieło Petera Stjerstroma, gdyby właśnie nie oryginalny tytuł. Skoro ta książka jest najlepsza na świecie, koniecznie trzeba się przekonać, czy tak jest rzeczywiście.

Tytus Jensen to pisarz z ugruntowaną pozycją na szwedzkim rynku książki, jego karierę (i życie) niszczy jednak nałóg alkoholowy. Podczas jednego z takich rauszów, w rozmowie z uwielbianym poetą Eddiem X, mężczyźni wpadają na pomysł napisania książki zawierającej po trochu z wielu gatunków, która na pewno będzie bestsellerem – w końcu jeszcze nikt nie wpadł na tak genialną myśl! Tytus szybko zgłasza się do wydawnictwa, gdzie, przy pewnych rygorystycznych warunkach (musi całkowicie przestać pić alkohol i palić papierowy oraz sumiennie pracować 5 dni w tygodniu), otrzymuje pełne poparcie pomysłu na Najlepszą książkę na świecie. Może pisarz jest przewrażliwiony, ale wciąż czuje na sobie oczy Eddiego X. Czy poeta chce ukraść Tytusowi dzieło jego życia? Jak ma się przed tym bronić, jeśli boi się przyznać swojej redaktorce, że pomysł na książkę nie do końca był tylko jego?

Książka okraszona jest hasłami: “cudownie zakręcona” i “okrutna i dowcipna”, spodziewałam się więc przewrotnego humoru i dobrej satyry na miarę Rachunku Karlssona (recenzja tu). Zawiodłam się jednak zupełnie. Książka absolutnie mnie nie wciągnęła a historia nie porwała. Mam wrażenie, że pomysł na powieść to niejako odzwierciedlenie ambicji samego pisarza, i jak wspomina on w podziękowaniach, może “śmierdzieć pychą”. Nie użyłabym aż takich słów, ale po tytule Najlepszej książki na świecie spodziewałam się czegoś dużo lepszego. Bohaterowie wydają mi się być nieco sztuczni, niektóre ich zachowania dziwne, wymuszone, przesadzone – sama nie wiem, jak to ująć. Można też zauważyć, że sam pisarz stosuje chwyty, które Tytus wykorzystuje przy pisaniu własnej książki. Zdecydowanie nasuwa się Incepcja.

Nie męczyłam się przy czytaniu książki, więc nie jest aż tak źle, ale po takim tytule człowiek ma zdecydowanie większe wymagania. Mam wrażenie, że Najlepsza książka na świecie bardziej przypadnie do gustu mężczyznom niż kobietom, że to z myślą o nich była pisana. Być może właśnie panowie znajdą w niej ten dowcip, którego ja nie rozumiem, nie dostrzegam lub po prostu odbieram jako irytujący. Z całej książki najbardziej podoba mi się okładka, choć też nie bardzo ma sens w stosunku do treści.

Podsumowując: można książkę przeczytać nie cierpiąc przy tym katuszy, gdyż językowo jest bardzo dobra, ale historia nie wciąga, wręcz irytuje. Nie jest to jednak powieść, którą mogę Wam polecić, lepiej spożytkować czas na coś ciekawszego.

Werdykt: NOT TO READ

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Anna

    :D:D:D Na pewno znajdziesz lepsze książki na Targach – wybierasz się w tym roku? 🙂 Ja nie 🙁 nie dam rady, a tak bardzo mnie kusi stoisko wydawnictwa Bosz, bo uwielbiam ich albumy 🙁

    • Byłam dziś prawie od samego rana 🙂 Uwielbiam Targi Książki <3

  • Oj, jestem niemal przekonana, że książka nie porwałaby mnie, więc nie będę tracić czasu na nią.

    • Zdecydowanie nie warto