Po genialnej Zaginionej dziewczynie wiedziałam, że prędzej czy później sięgnę po kolejny thriller Gillian Flynn. Padło na Mroczny zakątek, którego świetną ceną non stop kusiła księgarnia internetowa Znaku. Jednocześnie co jakiś czas spotykałam się z pozytywnymi recenzjami na temat tej powieści, co tylko wzmogło moją ciekawość i chęć zapoznania się z historią Libby.

Libby Day, choć ma już 31 lat, wciąż utrzymuje się z hojnej darowizny od ludzi poruszonych jej losem, którą otrzymała jakiś czas po brutalnym zamordowaniu jej matki i sióstr. Kiedy jednak okazuje się, że pieniądze są na wyczerpaniu, dziewczyna rozpaczliwie poszukuje możliwości zarobku. Ratunkiem okazuje się grupa ludzi, którzy uważają, że Ben, jej brat, który został oskarżony o potrójne morderstwo i odsiaduje w więzieniu wyrok, jest niewinny. Ich celem jest udowodnienie, że to nie chłopak zabił własną matkę i dwie siostry a Libby może im w tym pomóc. Oczywiście nie za darmo. Kobieta zgadza się, choć początkowo nie wierzy w niewinność brata. Z czasem jednak odkrywa kolejne fakty, które mogą zmienić jej zdanie.

Chociaż powieść nie dorównuje Zaginionej dziewczynie, muszę przyznać, że to całkiem dobry thriller. Historia morderstwa matki i sióstr Libby Day wciągnęła mnie już od pierwszych stron i książkę połknęłam w dwa dni. Opowieść przedstawiona jest w ciekawy, powoli dozujący kolejne elementy układanki, sposób: teraźniejszość oczami Libby przeplata się z retrospekcją wydarzeń ostatniego dnia przed morderstwem. Tworzy to logiczną i uzupełniającą się całość. Sama historia jest dosyć mocno pokręcona i czasem zaskakiwała mnie wyobraźnia pisarki i jej brak litości dla Bena.

Zakończenie zupełnie mnie zaskoczyło. Zdecydowanie nie spodziewałam się takiego rozwiązania sprawy i właściwie nie wiem, czy odnotować to na plus. Zawsze fajnie jest, kiedy pisarz nas zaskoczy, ale tutaj nie do końca jest to pozytywna niespodzianka. Z drugiej jednak strony, patrząc na całą powieść, zakończenie ma sens. Pasuje do tej podkręconej historii.

W przyszłości na pewno jeszcze chętnie sięgnę po inne powieści Gillian Flynn. Z niecierpliwością czekam na jej interpretację Hamleta, która ma się ukazać w ramach “Projektu Szekspir”.

Werdykt: TO READ