Lubię kryminały i sięgam po nie od czasu do czasu, ale na pewno nie nazwałabym się znawczynią tematu. Zwłaszcza że jeden z mistrzów tego gatunku, Harlan Coben, wciąż był dla mnie tajemnicą.

Pół bookstagrama zachwyca się jego twórczością, więc podczas pierwszego wypadu do antykwariatu dwa lata temu skierowałam swoje kroki na dział z kryminałami i wyszłam z trzema książkami tego pisarza. Jak się pewnie domyślacie, nie przeczytałam ich do tej pory, bo ciągle inne tytuły wpychały się w kolejkę. Aż przyszła premiera «Nie odpuszczaj» i nie miałam już wyjścia, musiałam po nią sięgnąć.

Wysokie oczekiwania moją zmorą

Trochę obawiałam się rozczarowania, bo nie raz już było tak, że moje wysokie oczekiwanie spotkały się ze ścianą. Czy i mnie Coben oczaruje? Czy te wszystkie zachwyty nie są przesadzone i za bardzo rozdmuchane? Na swoich bookstagramie prosiłam was nawet, żebyście trzymali kciuki za nasze pierwsze spotkanie. Nie wiem, czy rzeczywiście trzymaliście, ale jeśli tak – bardzo wam dziękuję. Jestem tą książką kompletnie kupiona! Ale ten zachwyt przyszedł nie od razu.

Nie odpuszczaj - Harlan Coben

Coś zbyt łatwo idzie

Bardzo zaintrygował mnie prolog, od razu na myśl nasuwający niedawno wydany głośny thriller psychologiczny JP Delaneya, «W żywe oczy». Później, choć sam styl i to, jak płynnie czytało się kolejne strony, bardzo przypadły mi do gustu, miałam małe wątpliwości. Wydarzenia z prologu analizowane były następnie przez głównego bohatera, Napa, pracującego w policji jako agent śledczy, i zbyt łatwo rozgryzał kolejne elementy układanki. Zero wahania, kilku wersji wydarzeń, większych pomyłek. Ok, agent śledczy pierwsza klasa, ale i tak było to dla mnie zbyt proste. Na szczęście z biegiem śledztwa ten początek nie był już taki istotny.

Kryminał idealny i wisienka na torcie

«Nie odpuszczaj» okazało się być kryminałem idealnym. Mamy zagadkę, którą wcale nie tak łatwo rozgryźć, wątek z tajemnicami państwowymi, który budzi zainteresowanie, bohaterów, którzy fantastycznie się dopełniają. Jest wartka, wciągająca akcja, zwroty, które jeszcze bardziej przykuwają do książki, charyzmatyczny główny bohater, który z jednej strony potrafi być bezwzględny, z drugiej zaś ma tę czułą stronę, która nadaje mu człowieczeństwo. A do tego styl autora, czyli wisienka na torcie. Coben zdecydowanie kupił mnie nie tylko fabułą, ale i tym, w jaki sposób została ona opowiedziana.

Nie odpuszczaj - Harlan Coben

Na tylnej okładce znajdziecie blurba napisanego przez Dana Browna. Chociaż nie jestem zagorzałą fanką tego pisarza, uwielbiam to, jak jego książki mnie wciągają i ile emocji towarzyszy mi podczas ich lektury. Harlan Coben właśnie zajął miejsce obok niego i mam nadzieję, że sięgnięcie po jego kolejny kryminał nie zajmie mi znowu dwóch lat.

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros

 

NA SKRÓTY

«Nie odpuszczaj» to pierwszy kryminał Harlana Cobena, który miałam okazję przeczytać (mimo że trzy jego wcześniejsze książki dorwane w antykwariacie wciąż leżą na półce i czekają, aż po nie sięgnę). I to było zdecydowanie udane pierwsze spotkanie. Chociaż początkowo miałam pewne wątpliwości do tego, jak łatwo główny bohater odnajduje kolejne elementy układanki, później nie miało to już żadnego znaczenia. Powieść Cobena ma wszystko to, co powinien mieć dobry kryminał: wartką akcję, zwroty wydarzeń, ciekawych bohaterów, świetny pomysł na fabułę i całość napisaną w stylu, który sprawia, że przez nią się płynie i ciężko się oderwać, chociaż mówimy sobie: „jeszcze tylko jeden rozdział”. Polecam!