Pewnie znacie to z autopsji: chcecie przeczytać to i tamto, i jeszcze to zapowiada się ciekawie, kupujecie więc te wszystkie książki, bo sądzicie, że nie możecie bez nich żyć. Chcielibyście przeczytać je jak najszybciej, ale kiedy już stoją na waszych półkach… ciągle brakuje wam czasu, żeby po nie sięgnąć.

Ktoś powinien pomyśleć o spotkaniach dla anonimowych książkoholików. Jak wiecie, jestem fanką wszelkiego typu list, tabel, podsumowań itp. Na początku zeszłego roku założyłam specjalny kajecik, w którym wypisałam wszystkie nieprzeczytane książki zalegające na moich półkach. Wyszło ich 113. Od tego czasu dopisuję kolejne przybywające mi tytuły, zaznaczam też te już przeczytane. Jeśli pomyśleliście, że udało mi się dzięki takiej kontroli zmniejszyć stosy wstydu, niestety muszę was rozczarować. Jest gorzej niż było.

Królowa cukru - Natalie Baszile

Rok 2019 otwieram z prawie 150 nieprzeczytanymi książkami na moich półkach. I choć ta liczba nieco mnie przeraża, to bardziej przeraża mnie coś innego: mnogość tytułów, które bardzo chciałam przeczytać już, teraz, natychmiast, czyli w chwili ich kupna, a zalegają na moich półkach nawet dwa lata (a może nawet i trzy). Pierwszeństwo do tej pory miały u mnie egzemplarze recenzenckie, ale w tym roku chciałabym nad tym nieco popracować i powalczyć z własnymi wyrzutami sumienia. Jest kilka konkretnych tytułów, które najwyższy czas przeczytać:

  1. «Miniaturzystka» Jessie Burton – czytałam «Muzę» tej autorki i bardzo mi się podobała; potem polowałam na debiutancką powieść Burton, bo był czas, że ciężko ją było wyhaczyć w księgarniach, a kiedy już podekscytowana znalazłam i kupiłam… nie znalazłam czasu na lekturę.
  2. «Cień góry» Gregory David Roberts – «Shantaram» podbiło moje serce, chociaż końcówka nie do końca mnie przekonuje. Mimo to kompletnie nie mogę zabrać się za dalsze losy bohatera.
  3. «Nowy Jork» Edward Rutherfurd – kocham Nowy Jork, marzę o nim dniami i nocami, uwielbiam filmy, seriale i książki, w których akcja rozgrywa się w tym mieście, więc siłą rzeczy zapragnęłam przeczytać beletrystyczną historię tego miasta. Niestety jej objętość mnie przeraża.
  4. «Jeździec miedziany» Paullina Simons – to jest chyba jakiś romans wszechczasów, bo tyle osób polecało mi tę trylogię, tyle zachwytów widziałam na jej temat. Lubię rosyjskie klimaty, mam na półce wszystkie trzy części, ale chciałabym w tym roku przeczytać chociaż pierwszą.
  5. «Droga do wyzwolenia. Scjentologia, Hollywood i pułapki wiary» Lawrence Wright – kocham serię amerykańską Wydawnictwa Czarne i bardzo ciekawi mnie temat tego reportażu – sekta scjentologiczna. Ale tu problem jest ten sam co z książką Rutherfurda – objętość.
  6. «Werniks» William Wharton – z Whartonem mam relację love-hate, nigdy uczuć pośrednich. Na półce czeka «Werniks» i definitywnie najwyższy czas go przeczytać, żeby sprawdzić, do której grupy ten tytuł trafi.
  7. «Mały przyjaciel» Donna Tartt – kocham «Tajemną historię», «Szczygieł» nie podobał mi się w trakcie lektury, ale doceniam tę książkę po latach. Został mi jeszcze «Mały przyjaciel», podobno najsłabsza powieść Tartt. Zobaczymy.
  8. «Sympatyk» Viet Thanh Nguyen
  9. «Kolej podziemna» Colson Whitehead – numery 8 i 9 to dwa tytuły nagrodzone Pulitzerem, których wciąż nie udało mi się nadrobić, chociaż planuję je przeczytać od kilku miesięcy. Może w tym roku się uda.
  10. «Baśniarz» Antonia Michaelis – pamiętam szał na ten tytuł na bookstagramie. Znalazłam tę powieść w świetnej cenie, kupiłam zachęcona pozytywnymi opiniami i tak sobie leży na półce i czeka.

Tych wyrzutów sumienia mogłabym wypisać znacznie więcej, ale zacznijmy od metody małych kroków. Mam ogromną nadzieję, że rok 2019 okaże się rokiem walki z leżakami regałowymi.

A jak sytuacja wygląda u was? Też macie takie stosy, czy po prostu korzystacie z biblioteki i nie przejmujecie się książkowymi wyrzutami sumienia, bo nie macie z nimi problemu? Dajcie znać 🙂