in Books, Inne

Moje książki podręczne

at
moje-ksiazki-podreczne

Na studiach, w ramach jednego z zaliczeń, mieliśmy napisać o naszych książkach podręcznych. Mogliśmy dowolnie zinterpretować temat: jakie książki zabralibyśmy na bezludną wyspę, które tytuły wywarły na nas największe wrażenia, co polecilibyśmy swoim znajomym, którzy nie lubią czytać itd. Ja postanowiłam opisać trzy najważniejsze dla mnie książki. Przygotujcie się na dłuższy esej!

W swojej biblioteczce posiadam około 400 książek, ale właściwie połowy mogłabym się pozbyć bez większego smutku i tęsknoty za nimi. Patrzę na półki pełne beletrystyki, powieści młodzieżowych, fantastyki, kryminałów, powieści obyczajowych; na kolekcję książek wydanych przez Gazetę Wyborczą, na półkę z serią tomików poezji poetów bardziej i mniej znanych, na pięknie wydaną przez Wydawnictwo Dolnośląskie kolekcję kryminałów Agathy Christie, na zbiór jeszcze piękniej wydanych książek przez jedno z moich ulubionych wydawnictw – Wydawnictwo MG, a wreszcie na dwa piętrzące się stosy książek, które wciąż czekają na to, aż znajdę czas i w końcu je przeczytam. Gdybym jednak miała wybrać trzy książki, bez których nie wyobrażam sobie życia, które miałyby mi towarzyszyć na bezludnej wyspie, które miałabym uratować z palącej się biblioteczki, to bez wahania wiedziałabym, po które tomy sięgnąć. Od dawna już myślałam o najlepszych tytułach, jakie przeczytałam i posiadam, o trzech książkach, które dzierżą podium w literackiej części mojego serca, i mogę powiedzieć, że od roku to podium jest niezmienne, ciężko jest jedynie wskazać, która książka zajmuje dane miejsce. Tego akurat nie potrafię rozstrzygnąć, dlatego użyłam kolejności alfabetycznej, patrząc na tytuły.

«Małe życie» Hanyi Yanagihary przeczytałam jakiś rok temu. Długi czas bałam się sięgnąć po tę książkę, ponieważ w internecie widziałam sporo opinii, że to ciężka lektura i nie da się jej przeczytać jednym tchem; blogerzy książkowi wspominali, że niejednokrotnie musieli odkładać powieść i ochłonąć, aby móc wrócić do lektury. Przerażało mnie to i odstraszało jednocześnie. Czy literatura może aż tam wpływać na emocje i uczucia czytelnika? Jednak im więcej widziałam zachwytów na temat tej książki, tym mój strach przed nią był coraz mniejszy i mniejszy, aż wreszcie odważyłam się po nią sięgnąć. Nie żałuję, choć to nie była łatwa powieść. Życie czwórki głównych bohaterów, a zwłaszcza jednego z nich, co chwilę roztrzaskuje serce i umysł czytelnika. Hanya Yanagihara stworzyła historię, która zawiera tyle bólu, przemocy, tragedii, że nie da się jej czytać pozostając obojętnym na to, co spotyka bohaterów. Jednocześnie miłość, którą się darzą, daje nadzieję na to, że mimo całego zła tego świata, mimo potworności, które potrafimy czynić sobie nawzajem, ludzie zdolni są też do miłości niewyobrażalnej, do poświęcania się dla innych. Właściwie nie płaczę przy książkach, ale ostatnie sto stron tej powieści przepłakałam jak nigdy. „Małe życie” okazało się najważniejszą książką spośród 130, które przeczytałam w 2016 r., i weszło do grona najważniejszych książek w moim życiu. Wiem, że jeszcze kiedyś wrócę do tej historii, będę chciała przypomnieć sobie losy bohaterów, znów przeżywać z nimi ich wzloty i upadki. Na szczęście jestem już przygotowana na to morze emocji, które będzie mi towarzyszyć podczas lektury, dlatego wiem, że muszę poczekać na idealny moment, aby nic mnie nie rozpraszało.

«Mistrz i Małgorzata» Michaiła Bułhakowa wkroczyli do mojego życia nieco pod przymusem. Przygotowując się do matury rozszerzonej z języka polskiego, dostałam nakaz od nauczycielki, aby przeczytać tę książkę. Początkowo podchodziłam do niej bardzo niechętnie. Przecież to klasyka, a klasyka jest stara i nudna. Tego nauczyło mnie czytanie wszystkich szkolnych lektur (bycie córką polonistki zobowiązuje). Jak bardzo się myliłam! Najbardziej znana powieść Bułhakowa całkowicie zmieniła moje postrzeganie klasyki. Udowodniła mi, że nie musi być ona nudna, poważna, ociekająca trudnym słownictwem, zniechęcająca już od pierwszych stron. „Mistrz i Małgorzata” zachwycili mnie swoim humorem, wciągającą, nie zawsze poważną fabułą, a przede wszystkim tematyką. Rzadko zdarza mi się czytać tę samą książkę po raz drugi, ale dla powieści Bułhakowa zrobiłam wyjątek. Niedawno wyszło wydanie w nowym przekładzie i ogromnie kusi mnie, aby je nabyć i na nowo odkryć losy bohaterów wykreowanych przez rosyjskiego pisarza. Kiedy widzę „Mistrza i Małgorzatę” na książkowych portalach społecznościowych, na forach dyskusyjnych, na zdjęciach książkowych profili na Instagramie, nie mogę powstrzymać się, aby nie wyrazić swojego zachwytu i zachęcić czytelnika do jak najszybszego przeczytania tego niesamowitego działa. To dzięki tej powieści pokochałam klasykę. To ona zburzyła tamę i sprawiła, że zaczęłam sięgać po książki Charlesa Dickensa, Aleksandra Dumasa, Jane Austen i sióstr Bronte. I chociażby z tego powodu powieść Michaiła Bułhakowa ma wyjątkowe miejsce w moim sercu.

«Przypadek Adolfa H.» to jedna z powieści mojego ulubionego pisarza – Erica-Emmanuela Schmitta. Jego książki odkryłam, kiedy na zakończenie pierwszej klasy liceum dostałam „Opowieści o Niewidzialnym” – zbiór trzech krótkich opowiadań Schmitta – z okazji największej liczby wypożyczonych książek ze szkolnej biblioteki. W tomie znajduje się m.in. „Oskar i pani Róża”, czyli jedna z najbardziej znanych historii tego pisarza. Wszystkie trzy opowiadania bardzo mi się podobały, zauroczył mnie zwłaszcza styl pisania francuskiego autora, postanowiłam więc, już na własną rękę, zapoznać się z kolejnymi jego powieściami. „Przypadek Adolfa H.” było mi najtrudniej zdobyć. Książki nie było w żadnych księgarniach, nawet w bibliotekach nie mogłam jej dostać, ponieważ albo jej nie posiadały, albo trzeba było zapisać się na książkę i czekać w długiej kolejne. Zrozpaczona przeszukiwałam allegro, ale tam ceny przerażały – od 70 zł w górę. Szukałam i szukałam, aż wreszcie natrafiłam na okazję i udało mi się kupić używany, odrobinę sfatygowany, egzemplarz za 35 zł. Najlepszy interes mojego życia. To nic, że dwa lata później wyszło nowe wydanie. To, które posiadam, jest dla mnie wyjątkowe i mam do niego ogromny sentyment. Okazało się, że „Przypadek Adolfa H.” to nie tylko jedna z najcenniejszych książek w mojej biblioteczce, ale także jedna z najlepszych powieści, jakie czytałam. E.-E. Schmitt próbuje odpowiedzieć na pytanie: co by się stało, gdyby Adolf Hitler dostał się jednak na Akademię Sztuk Pięknych? W swojej powieści prowadzi dwie historie, pokazuje dwa scenariusze – jeden prawdziwy i jeden wymyślony. Historia szczęśliwego studenta ASP przeplata się z historią zgorzkniałego dyktatora, który doprowadził do największej wojny, jaką widział świat, i do największych okrucieństw. Wizja szczęśliwego Hitlera jest fascynująca i w czasie lektury nie można odpędzić się od rozmyślań na temat tego, jak wyglądałby dzisiejszy świat, gdyby wymyślona przez Schmitta historia wydarzyła się naprawdę. „Przypadek Adolfa H.” to wyjątkowa książka i żałuję, że nie jest tak doceniana, jak na to zasługuje.

Jak łatwo zauważyć, jestem bardzo związana emocjonalnie z opisanymi powieściami. Każda wywarła na mnie jakiś wpływ i niepostrzeżenie zakradła się do serca. Gdybym miała wybrać trzy książki, które mogę czytać do końca życia, padłoby właśnie na te trzy tytuły. Każda z nich jest inna, wyjątkowa, ale łączy je jedno – ogromna miłość, którą je darzę. Powieści Yanagihary, Bułhakowa i Schmitta polecam każdemu, kto mnie słucha i jeszcze nie ma dość. Nie da się przecenić, jak dużą wartość mają one dla mnie. „Małe życie”, „Mistrz i Małgorzata” oraz „Przypadek Adolfa H.” to moje książki podręczne.

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Aleksandra Majdan

    Chciałabym mieć w sobie tyle motywacji, aby zabrać się za czytanie klasyki. :/ Co do Schmitta – bardzo doceniam jego twórczość. Dobrych parę lat temu dostałam od męża (wtedy jeszcze chłopaka) używany egzemplarz jego opowiadań „Odette i inne historie miłosne” i jest to książka, która przywołuje wiele wspomnień i jestem z nią bardzo związana! 🙂

    poprostualeksandraa.blogspot.com

    • „Odette” to cudowna książka ❤️ Właściwie tylko kilka nielicznych tytułów Schmitt mogę uznać za średnie. Cała reszta – wybitne!