W zeszłym roku dzięki literaturze popularnonaukowej dowiedziałam się wielu niesamowitych rzeczy, co znacznie spotęgowało moją miłość do tego typu książek. Zaczęłam inaczej patrzeć na las i drzewa, odważyłam się podnieść głowę i spojrzeć w rozgwieżdżone niebo i poznałam mnóstwo ciekawostek z życia zwierząt.

A co z nami, z ludzkością? Sięgając po «Moją europejską rodzinę» zorientowałam się, że właściwie nic nie wiem o początkach Homo sapiens, a ze szkoły już nic nie pamiętam. Przyszedł więc wreszcie czas, aby zagłębić się nieco w archeologię, antropologię i genetykę. Jesteście gotowi na tę podróż w czasie?  

Z czym to się je

Karin Bojs, dziennikarka naukowa, chcąc dowiedzieć się nieco więcej o własnych korzeniach, zabiera czytelnika na wyprawę, która rozpoczyna się 54 tysiące lat temu. Jak nasi przodkowie znaleźli się w Europie? Kiedy staliśmy się rolnikami? Jak rozwijała się cywilizacja? Bojs przedstawia wyniki badań DNA, które umożliwiają coraz lepsze poznanie losów homo sapiens oraz pozwalają jej dowiedzieć się, kim byli ludzie, dzięki którym mogła się wiele lat później urodzić.

W poszukiwaniu własnych korzeni

Już na wstępie autorka zapowiada, że ta książka to próby poznania losów jej własnej rodziny, ale celem jest także ukazanie, jak ogromną rolę w odkrywaniu dziejów ludzkości grają badania DNA. Bojs umiejętnie przeplata te dwa wątki, a dzięki temu, że poszukuje własnych korzeni, książka jest bardziej ludzka. Literatura popularnonaukowa ma być przyjazna zwykłemu, nieobeznanemu z tematem czytelnikowi, ale nie zawsze się to udaje. Ten pierwiastek prywatnej historii autorki, jej badania genetyczne przeprowadzane na własną rękę, wyjazdy na konferencje oraz do ośrodków związanych z ważnymi odkryciami archeologicznymi sprawiają, że «Moją europejską rodzinę» czyta się świetnie.

Kłótnie, rywalizacja i kawka z pewnym polskim archeologiem

Autorka stara się rzetelnie przedstawić informacje, opinie naukowców, ale czasem wtrąca też własne przemyślenia. Nie ma także oporów przed dosyć swobodnym opisywaniem spotkań, które odbyła i ludzi, których poznała (mamy tu też polski wkład!). Okazuje się, że w świecie archeologów, antropologów i badaczy zajmujących się genetyką panuje dosyć ostra rywalizacja, o czym Bojs również napomyka. Podoba mi się takie nieoceniające, szczere spojrzenie na to wszystko, opisywanie poszczególnych spotkań bez tuszowania być może niewygodnych dla kogoś wydarzeń, afer, sytuacji itp. To zdecydowanie dodaje książce smaczku i kolorytu. Chociaż już same dzieje Homo sapiens są niezwykle ciekawe, badania przeprowadzane przez dziennikarkę (podróże do muzeów i na stanowiska archeologiczne, rozmowy z naukowcami) sprawiają, że książka nabiera charakteru.

Warto czy nie warto?

Jeśli tak jak ja wkręciliście się w literaturę popularnonaukową, jestem pewna, że i «Moja europejska rodzina» was zainteresuje. Muszę jeszcze napomknąć, że wydawnictwo Insignis bardzo postarało się przy wydaniu jej na polski rynek, bo nie postawiło na samo tłumaczenie.  Książka przeszła także konsultację naukową, a liczne przypisy dr Małgorzaty Bonar świetnie uzupełniają treść. Uwielbiam poszerzać swoją wiedzę z takimi tytułami i zawsze będę was gorąco zachęcać do sięgania po książki z tej półki.

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis

NA SKRÓTY

«Moje europejska rodzina. Pierwsze 54 000 lat» to wyprawa do przeszłości i początków Homo sapiens w Europie. Karin Bojs odbyła liczne podróże, aby dowiedzieć się czegoś więcej nie tylko o ludzkości ogółem, ale przede wszystkim o własnych przodkach. Dużą rolę w jej poszukiwaniach odgrywają badania DNA, bardzo ważne we współczesnej antropologii. To, że autorka przedstawia historię ludzkości poszukując własnych korzeni, nadaje tej książce niezwykłego charakteru. Bardzo polecam wam ten tytuł, bo zawiera wiele fascynujących informacji.