Miłość silniejsza niż czas i epoki || „Podróżniczka” – Alexandra Bracken /patronat/


Books, Fantastyka, Literatura młodzieżowa, Patronat, Sci-fi / środa, Kwiecień 18th, 2018

Kto by nie chciał podróżować poprzez czas, epoki i miejsca? Trafić do XIX-wiecznego Nowego Jorku, XIV-wiecznego Watykanu, na XVII-wieczny statek piracki? Zobaczyć na własne oczy wielkie wydarzenia, a może nawet brać w nich udział. Pisalibyście się na taką podróż?

Moja pragmatyczna i realistyczna dusza mówi mi, że pomarzyć można, że bardzo fajnie to wszystko brzmi, ale nie ma możliwości, aby nasze nagłe pojawienie się kilka wieków wstecz nie miało wpływu w jakiś sposób na dalszy bieg historii. Od czego jednak jest literatura sci-fi i wybujała wyobraźnia autorów?

Ahoj, przygodo!

Alexandra Bracken w «Pasażerce», pierwszym tomie dylogii, porwała nas z główną bohaterką w wir przygody poprzez tajemnicze przejścia do różnych lat i miejsc w historii. Etta, tak samo jak my, czytelnicy, była w tej dziedzinie zupełnie zielona, a mimo to całkiem sprawnie przyswoiła fakty i dobrze radziła sobie w roli podróżującej w czasie piratki. Losy dziewczyny i pewnego korsarza okazały się wciągające i fascynujące, a zakończenie pewnie niejednemu czytelnikowi złamało serce. Na szczęście na horyzoncie pojawia się część druga (i ostatnia) – «Podróżniczka».

Same problemy z tymi podróżami w czasie

Jak już pisałam w recenzji pierwszego tomu, nie łatwo jest przygotować logistykę podróży w czasie tak, aby miały one sens. W «Pasażerce» pomysł na podróżników i sposób podróżowania wyszedł Bracken całkiem dobrze, jest też interesujący z tego względu, że nie każdy może tym podróżnikiem zostać i nie tak łatwo przemieścić się z jednego czasu do innego. Spodobał mi się ten pomysł, bo, jak sugeruje ilustracja na okładce i tytuł, główni bohaterowie to tacy czasowi korsarze. Jednak w drugim tomie w tym przypadku nie wszystko mi zagrało. Był jeden wątek, który nieco popsuł w moich oczach pomysł autorki. Mam wrażenia, że Bracken jednej rzeczy nie przemyślała, albo po prostu jej to umknęło. Właściwie nie ma to żadnego wpływu na fabułę, ale…Czytelnik (a może tylko ja) tak łatwo nie zapomina potknięć, choćby najdrobniejszych.

Czy «Podróżniczka» zamieniła się w telenowelę?

Zakończenie pierwszego tomu pozostawiło nas w solidnym zawieszeniu, niektórych może nawet w szoku, co otworzyło drzwi do fantastycznej kontynuacji w tomie drugim. Mam wrażenie, że «Podróżniczka» ma jeszcze więcej akcji, więcej podróży przez ciekawe miejsca i czas, więcej dramaturgii. Czytając tę część ciężko nabrać oddechu, bo ciągle coś się dzieje. Był moment, kiedy obawiałam się, że Bracken pójdzie w stronę telenoweli i braku zaufania między bohaterami, ale na szczęście autorka bardzo dobrze to przemyślała i idealnie rozegrała. Bardzo podoba mi się też humor, zwłaszcza cięty język samej Etty, oraz wybuchowa relacja między Nickiem a Sophie, z którą przyszło mu podróżować.

Jednak ideałów nie ma

Żeby nie było za idealnie, w całej tej akcji niestety bardzo pogubiłam się w logice podróży w czasie, osiach czasu, dzieciach osieroconych itd. Nie dziwi mnie to jednak, ponieważ jeśli za dużo zaczniemy rozmyślać o tego typu podróżach, nagle zobaczymy, że to zupełnie nierealne. Nie polecam więc zagłębiać się w detale. Podobało mi się za to to, że w pewnym momencie «Pasażerka» zaczęła kojarzyć mi się nieco z serią «Firebird» Claudii Gray o podróżach międzywymiarowych, którą bardzo lubię. To podobieństwo jest delikatne, ale zdecydowanie na plus.

A zakończenie? Tego wam zdradzać nie będę. Powiem wam tylko, że mnie bardzo usatysfakcjonowało. Jeśli tą recenzją zachęciłam was do sięgnięcia po «Podróżniczkę», nie zapomnijcie najpierw sięgnąć po tom pierwszy – «Pasażerkę»!

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu SQN

 

NA SKRÓTY

«Podróżniczka» to drugi tom dylogii autorstwa Alexandry Bracken, w którym poznajemy dalsze losy, a wreszcie i finał historii korsarza Nicolasa i skrzypaczki Etty. Bracken przygotowała jeszcze więcej akcji, podróży, miejsc i epok i ciężko nabrać oddechu podczas lektury, ponieważ ciągle coś się dzieje. Mimo pewnych niedociągnięć, ten tom podobał mi się jeszcze bardziej, niż «Pasażerka», a zakończenie zdecydowanie mnie usatysfakcjonowało. Jeśli lubicie książki z motywem podróży w czasie, być może ta dylogia jest dla was.

  • Nie czytałam jeszcze pierwszego tomu, ale zastanawiam się czy w ogóle znajdę na niego czas :p

    • Przy takim zalewie nowości i świetnych tytułów może być o to ciężko 😉 Ale ja ze swojej strony bardzo polecam 🙂