Mówi się, żeby nie oceniać książki po okładce. Powiedzcie to okładkowym srok, które trafią na oprawę, na którą nie da się nie zwrócić uwagi. Na szczęście w wielu przypadkach piękne wydanie kryje jeszcze piękniejszą treść.

Czy tak jest ze «Strażnikiem rzeczy zagubionych»? Spójrzcie tylko na tę cudowną okładkę i grzbiet. A z tytułem to już w ogóle tworzą fantastyczne trio. Ta książka zdecydowanie może być ozdobą biblioteczki, ale każdy czytelnik wie, że ten wygląd zewnętrzny książki to trochę za mało. Ciężko zachwycać się książką, jeśli wiemy, że treść rozczarowuje. Spokojnie, tym razem wszystko poszło zgodnie z planem.

Czy można być za starym na magię?

Kiedyś uważałam, że jestem za stara na fantastykę; że wymyślone światy, smoki, elfy czy inne postaci to już nie mój przedział wiekowy (spokojnie, już mi przeszło). O dziwo, nigdy nie miałam za to wątpliwości co do magii w literaturze pięknej. Magia, taka realistyczna, wynikająca z dobroci ludzkiego serca i przypadków (a ja nie wierzę w przypadki), zawsze mnie pociągała. Stąd m.in. umiłowanie «Tajemniczego ogrodu», a «Strażnik rzeczy zagubionych» przypomina nieco powieść Frances Hodgson Burnett  – nie fabułą, ale tą magią właśnie.

Strażnik rzeczy zagubionych - Ruth Hogan

Odskocznia od trudnej codzienności

Ruth Hogan napisała tę książkę, kiedy ciężka choroba uziemiła ją w domu. Od pierwszych stron czuć, że autorka potrzebowała ciepłego miejsca, w które mogłaby uciec, gdzie mogłabym odpocząć od trudnej codzienności, zapomnieć o problemach i zająć się tymi swoich bohaterów. «Strażnik rzeczy zagubionych» jest idealną lekturą kiedy wszystkiego wokół mamy dosyć, kiedy potrzebujemy odciąć się od świata i poczuć magię wynikającą z ludzkiej dobroci. To tak ciepła, emanująca miłością opowieść, że ma się ochotę dosłownie do niej wejść i przeżywać losy bohaterów wspólnie z nimi. Chodzić na spacery z Eunice, Bomberem i Douglasem, pomóc w przycinaniu róż Freddy’emy, wypić herbatę z Sunshine i pomóc Laurze w poszukiwaniu właścicieli zgubionych przedmiotów.

Każdy z nas ma jakąś historię

Powieść Hogan to dwie, a nawet trzy, historie, które wzajemnie na siebie oddziałują. Chyba już kiedyś pisałam, jak bardzo uwielbiam taki zabieg i to oczekiwanie, kiedy wreszcie losy wszystkich bohaterów się połączą. Ogromnie podoba mi się pomysł z kolekcjonowaniem rzeczy zagubionych przez innych i próbą zrozumienia, kim byli iść właściciele w momencie, kiedy te rzeczy zgubili. Jak wyglądała ich historia? Czy byli szczęśliwi, czy utracili coś naumyślnie? Podoba mi się również to, że autorka nie zostawia czytelnika w nieświadomości i opowiada nam te historie, nie zawsze szczęśliwe, bo przecież i życie nie zawsze takie jest. Nie mogę też nie wyróżnić jednej z bohaterek książki – Sunshine, która ma zespół (tak o sobie mówi). Zespół Downa. Ruth Hogan przedstawiła jej postać w taki sposób, że jestem pewna, iż każdy czytelnik chciałby się z nią zaprzyjaźnić. Uwielbiam, kiedy autorzy przedstawiają w swoich książkach bohaterów niepełnosprawnych czy głuchych, i robią to w sposób pozytywny, nie paternalistyczny.

Strażnik rzeczy zagubionych - Ruth Hogan

Ani słówka o fabule

Nie napisałam wam za dużo o fabule, ale o czym tu mówić? «Strażnik rzeczy zagubionych» to powieść, którą warto odkryć samemu, strona po stronie, rozdział po rozdziale. To magiczna historia, pełna ciepła i miłości, w której można się zaczytać. Ogromnie mi się podobała, spędziłam przy niej fantastyczny czas i po przeczytaniu ostatniej strony było mi żal, że to już koniec. To powieść idealna, kiedy macie gorszy czas, kiedy potrzebujecie zapomnieć o problemach, o smutku, kiedy chcecie odpłynąć w inną rzeczywistość.

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

 

NA SKRÓTY

«Strażnik rzeczy zagubionych» to debiutancka powieść Ruth Hogan, która pisała ją w czasie ciężkiej choroby. Okładka sugeruje, że będzie to piękna historia i tak jest rzeczywiście. To jedna z tych książek, które powinny być przepisywane przez lekarzy jako lek na smutek, na problemy, kiedy chcemy zapomnieć o rzeczywistości i udać się jakiegoś alternatywnego świata. Pomysł na fabułę, w której jeden z bohaterów zbiera rzeczy zagubione przez innych i zleca swojej spadkobierczyni odnalezienie ich właścicieli jest fantastyczny, ale ta książka ma jeszcze inne, równie przyjemne wątki, w których dosłownie można się zaczytać. Cudowna, mądra i ciepła historia.