Lubicie stare kino i jego gwiazdy? Marilyn Monroe chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Zapraszam dziś na recenzję książki o jej romansie z chyba najsławniejszym prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Uwielbiam Marilyn Monroe. Obejrzałam prawie wszystkie filmy w których występuje i przeczytałam o niej już kilka książek, jednak zawsze mi mało. Jakiś czas temu w moje ręce wpadła książka Francois Forestiera poświęcona związkowi MM z Johnem F. Kennedy’m. Musiała znaleźć się w mojej biblioteczce. W dotychczasowych przeczytanych przeze mnie biografiach Marilyn niewiele było informacji na temat tego, tak głośnego przecież, romansu. Czy książka Forestiera zaspokoiła moją ciekawość?

Marilyn i JFK to nie tylko historia ich romansu. Forestier przedstawia nam przekrój tamtejszych czasów, społeczeństwa, początków zimnej wojny i dopiero na tej podstawie opisuje związek aktorki i prezydenta. Z książki dowiemy się jak czynny udział w amerykańskiej polityce miała mafia w latach 60., kim naprawdę, pod przykrywką uwielbianego przez wyborców prezydenta, był John F. Kennedy, w jaki sposób doszedł do władzy i jak wielki udział w tym wszystkim miał jego ojciec. O samej Marlin również dowiemy się sporo informacji, głównie o jej filmach i tego, jak w danym czasie ich kręcenia wyglądało życie aktorki, jej związki i romanse.

Nastawiałam się na ciekawą, pełną pikantnych szczegółów, książkę, w której autor odkrywa nie opisane wcześniej w literaturze szczegóły związku MM i JFK. Książkę obiektywną, przedstawiającą jedynie fakty. Dostałam za to 270 stron dziwnej, subiektywnej opowieści o tym, jakim to niewyżytym seksualnie mężczyzną był Kennedy a Marlin dziwką i wariatką (wybaczcie słownictwo). Bardzo, bardzo rozczarowała mnie ta książka. Autor, zarówno Marilyn Monroe, jak i Johna Kennedy’ego, przedstawia jako ludzi płytkich, zapatrzonych w siebie, z zawyżonymi ambicjami. Zdenerwował mnie zwłaszcza sposób, w jaki Forestier pisze o MM: kobiecie, której zależało tylko na sławie i pieniądzach, nie liczącej się z innymi, oddającej swoje ciało każdemu, kto się nawinie. Nie mamy tu opisu romansu, a jedynie wydarzenia, przy okazji których tych dwoje się spotykało i ze sobą spało.

Jak już pisałam, uwielbiam Marilyn, dlatego ogromnie ciężko przyjąć mi to, w jaki sposób przedstawił ją Forestier. Bez ukazania jej ciężkiego dzieciństwa, bez brania pod uwagę jej problemów psychicznych i tylu rzeczy, które przeszła w życiu. Zamiast tego opisał tylko jej powierzchowność, jej dziwne zachowania i niewyżytość seksualną. Rozumiem, że książka miała być ostra, może nawet w zamierzeniu miała budzić kontrowersje. Myślę jednak, że pisarz przekroczył granice dobrego smaku. To nie jest obiektywna biografia dwojga ludzi a jedynie atakowanie ich niewybrednym słownictwem. Bardzo nie podoba mi się sposób, w jaki jest napisana.

Jestem zawiedziona. Liczyłam na coś dużo ciekawszego. Gdyby nie to, że to książka o Marilyn, pozbyłabym się jej na jakiejś wymianie czy sprzedała. A tak, będzie stała na półce obok innych książek o tej aktorce i denerwowała mnie za każdym razem, kiedy na nią spojrzę.

Werdykt: NOT TO READ!!!