Macie tak czasem, że niby chcielibyście zapoznać się z twórczością jakiegoś pisarza, ale ciągle to przekładacie na później, a jak to później wreszcie nadejdzie, zastanawiacie się, dlaczego, do cholery, tyle zwlekaliście.

Ja tak miałam z Jakubem Małeckim. Teraz mogę zaliczyć go do jednego ze swoich ulubionych pisarzy. I m.in. dlatego nie rzuciłam się od razu na przedpremierowy egzemplarz jego nowej książki, a odkładałam lekturę najdłużej jak się da. Czemu? Żeby delektować się chwilą, że ta literacka uczta przede mną. Taki czytelniczy masochizm.

Król małych wielkich dramatów

Małecki to król małych wielkich ludzkich dramatów. W jego książkach szczęście jest ulotne i jedyne, czego możemy być pewni – będzie bolało. Nas i bohaterów. A każdy moment szczęścia budzi we mnie tylko niepokój. Kiedy i jak szybko autor pozbawi nas złudzeń na happy end? I mimo że jestem miłośniczką zakończeń “i żyli długo i szczęśliwe”, twórczość Małeckiego fascynuje mnie m.in. ze względu na ten ludzki, życiowy dramatyzm. Nie jest on wyolbrzymiony, przesadzony, przerysowany na potrzeby fikcji. Dramaty bohaterów spotykają też zwykłych szarych Kowalskich i chyba właśnie w tym cały urok twórczości pisarza.

Nikt nie idzie - Jakub Małecki

Książka o niczym?

O czym jest «Nikt nie idzie»? Kiedy przeczytacie opis na tylnej okładce książki, właściwie nic wam on nie powie. Jakaś dziewczyna, jakiś “ni to mężczyzna, ni to dziecko” i kolorowe balony. Przed lekturą powieści moje oczy kilka razy prześlizgnęły się po tym krótkim tekście. Prześlizgnęły, bo właściwie za każdym razem nie mogłam się skupić na tyle, aby zrozumieć, o czym właściwie ma być ta książka. Byłam jednak pewna, że o czymkolwiek by nie była, ja będę zachwycona, a opis i tak na pewno nie zawiera tego, co w nowej powieści Małeckiego najbardziej istotne. I tak jest w rzeczywistości.

Pokręcone życiorysy, bolesne doświadczenia

Olga, dziewczyna, której właściwie nic nie brakuje w życiu, a jednak kompletnie nie potrafi się w nim odnaleźć. Igor, chłopak, który co jakiś czas pojawia się w jej życiu i znika. Marzena i Antonii, zwykłe małżeństwo, któremu rodzi się niepełnosprawne intelektualnie dziecko. Dziecko, które kiedyś dorośnie i zostanie samo. I właśnie wtedy na Klemensa trafi Olga. Kim jest mężczyzna z kolorowymi balonami, plecakiem i w dwóch ciepłych kurtkach? Małecki zabiera nas w podróż przez życiorysy całej piątki, życiorysy pokręcone i pełne bolesnych doświadczeń.

Nikt nie idzie - Jakub Małecki

Nieco inna niż «Dygot» i «Ślady»

Autor po raz kolejny czaruje czytelnika swoim kunsztem literackim. Co prawda odnoszę wrażenie, że tym razem jego pióro różni się nieco od tego, które poznałam w «Dygocie» czy «Śladach», jest mniej baśniowe, bardziej przyziemne, ale wciąż zachwyca. Jak i sama powieść, w której Małecki opisując nam teraźniejszość, co jakiś czasu cofa się ku minionym przeżyciom bohaterów, odkrywając kawałek po kawałku z ich doświadczeń. Co tu się rozpisywać, po prostu kolejna wspaniała powieść, od której ciężko się oderwać! Uwielbiam to, jak prawdziwi są bohaterowie wykreowani przez autora, jak łatwo wyobrazić sobie, że podobni ludzie mogą mieszkać za ścianą.

Kiedy jakaś książka mnie zachwyci, mam drobne wyrzuty sumienia, że nie potrafię napisać bardziej składnej recenzji. Ale jak tu stworzyć tekst, kiedy na język przychodzą tylko ochy i achy?

Jeśli lubicie twórczość Jakuba Małeckiego, jestem pewna, że i «Nikt nie idzie» przypadnie wam do gustu. A jeśli jeszcze nie znacie książek tego autora, premiera jego najnowszej powieści to doskonała okazja, żeby się z nim zapoznać. Polecam!

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: TO READ!!!

Premiera 31 października

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu SQN

 

NA SKRÓTY

«Nikt nie idzie» to kolejna powieść Jakuba Małeckiego, w której główną rolę odgrywają małe wielkie życiowe dramaty. Pisarz jest mistrzem takich historii i po raz kolejny udowadnia to zdawałoby się bez większego wysiłku. Jego najnowsza książka, chociaż nieco inna pod względem stylu niż «Dygot» czy «Ślady», zachwyca pięknem języka, przejmuje losami bohaterów i wciąga, jak zawsze. Historia Olgi i tajemniczego mężczyzny/dziecka z balonami jest smutna i piękna zarazem. Gorąco wam polecam ten tytuł, jak i inne książki autora.