in Films

„Magia w blasku księżyca”

at

Po miesiącach posuchy w końcu w kinach grają kilka fajnych filmów, stąd też kolejny wpis w tej kategorii. Wczoraj wybrałam się z przyjaciółką na „Magię w blasku księżyca”, więc dziś chciałabym podzielić się z Wami moją opinią :).

magia

„Sławny iluzjonista Stanley Crawford (Colin Firth), na prośbę przyjaciela, przyjeżdża na południe Francji, by zdemaskować kobietę-medium Sophie Baker (Emma Stone), która oczarowała rodzinę amerykańskich bogaczy i rzekomo potrafi czytać w myślach i rozmawiać z duchami. Zadanie Stanleya mocno komplikuje się, kiedy sam padnie ofiarą zniewalającego uroku pięknej Sophie.”

Nie jestem wielką fanką Woody’ego Allena, choć nie widziałam też zbyt dużo jego filmów. Bardzo podobało mi się „O północy w Paryżu”, więc pomyślałam, że dam szansę „Magii w blasku księżyca”. Chyba właśnie tylko filmy stylizowane na lata wcześniejsze podobają mi się u Allena (uwielbiam filmy kostiumowe, nie wiem jednak, czy lata 20. XX w. można zaliczyć do tej kategorii). Jednak to, co najbardziej mnie zachęciło, to aktorzy w głównych rolach. Uwielbiam Firtha, a Emmę Stone polubiłam po „Crazy, stupid, love”

Akcja filmu rozgrywa się w latach 20. XX w. południowej Francji, dzięki czemu możemy podziwiać piękno tamtej epoki i niesamowite pejzaże malowniczej Prowansji. Gra aktorów była świetna, ale jedna rzecz mi nie pasowała – różnica wieku między Firthem i Stone. Było to mocno widoczne zwłaszcza w ostatniej scenie. Firth ma już swoje lata i jego postać bardziej pasowałaby mi do roli ojca Sophie, nie jej amanta. Jest to jednak tylko jeden mały zgrzyt w moich oczach, nie przekreślający filmu, który ogromnie mi się podobał. 

Woody Allen słynie ze specyficznego poczucia humoru. Większość jego najnowszego filmu przesiedziałam z lekkim uśmiechem na ustach. Dopiero pod koniec były momenty, kiedy cała sala się śmiała. 

Jeśli lubicie Allena, lata 20. XX w. i Colina Firtha, koniecznie wybierzcie się na ten film!

Share:

Marth