in Books

„Magia sprzątania” – Marie Kondo

at
magia-sprzatania-marie-kondo

dsc_3548

“Dzięki rewelacyjnej metodzie KonMari możesz pozbyć się raz na zawsze bałaganu i natłoku rzeczy. Czołowa japońska eskpertka od sprzątania – Marie Kondo – pomoże ci osiągnąć stan trwałego ładu. Kluczem do sukcesu jest porządkowanie w prawidłowej kolejności oraz zatrzymanie tylko tych rzeczy, które kochasz. To wszystko powinno odbyć się szybko i za jednym razem. Potem przez resztę życia jedynym zadaniem będzie dokonywanie wyboru.

Metoda KonMari pomaga przemienić nie tylko przestrzeń mieszkalną, ale i całe życie: nabrać pewności siebie, osiągnąć sukcesy zawodowe oraz zyskać motywację i zapał do zbudowania życia, jakiego się pragnie.”

Znacie słynny amerykański sitcom o szóstce przyjaciół – Friends? Kojarzycie Monicę, która obsesyjnie dbała o porządek w mieszkaniu i nawet poduszki na kanapie musiały leżeć pod idealnym kątem? Tak, to ja. Jestem nieuleczalną pedantką i jeśli coś jest nie na swoim miejscu, dostaję szału. Byłam więc ogromnie ciekawa, czy Marie Kondo zaskoczy mnie czymś w swojej książce i czy po lekturze Magii sprzątania uda mi się wejść na jeszcze wyższy poziom pedantyzmu.

Marie Kondo już od małego przykładała dużą uwagę do porządku i wciąż szukała metod, jak zachować w czystości nie tylko swój pokój, ale i cały dom rodzinny. Po wypróbowaniu różnych sposobów, mniej i bardziej przydatnych, opracowała własną metodę – KonMari – dzięki której wystarczy sprzątnąć raz, a później już tylko tego porządku pilnować. W książce dzieli się z nami doświadczeniami swoimi oraz swoich klientów, wymienia rzeczy, które na dłuższą metę nie sprawdzają się przy zachowaniu porządku oraz dużo lepsze metody opracowane przez siebie, a wreszcie dzieli się z nami swoją filozofią życia w zgodzie z własnym domem i otaczającymi nas przedmiotami.

Książka jest cieniutka i czyta się ją bardzo szybko. Jest podzielona na pięć rozdziałów: Kondo zaczyna od błędów, jakie popełniamy podczas sprzątania, następnie przechodzi do rad i wyjaśnia, czemu jej metoda jest lepsza od innych. I w tym momencie Magia sprzątania staje się Magią wyrzucania. Główną radą japońskiej ekspertki od sprzątania jest: “wyrzuć wszystko, co nie sprawia ci radości”. Tym jednym zdaniem właściwie można streścić całą książkę. Druga rada? “Schowaj wszystko do szafy, nawet komodę i regał, jeśli się zmieszczą”. Oczywiście rozumiem, że japońska kultura bardzo różni się od naszej, ale chowanie mebli do… innych mebli to moim zdaniem już przesada. Jeśli kupuję regał na książki, to chcę mieć go na widoku i cieszyć oczy zastawionymi półkami a nie chować go do szafy. Lubię otaczać się rzeczami i uważam, że nadają one wnętrzu przytulny charakter. Zupełny minimalizm zdecydowanie mi nie odpowiada.

Część rad Marie Kondo jest przydatnych, jak np. sposób składania ubrań i bielizny, aby zajmowały mniej miejsca i były łatwiej dostępne, ale z niektórymi zupełnie się nie zgadzam. Przykładowo, Kondo radzi, aby podczas sprzątania wyrzucić książki, których do tej pory nie przeczytaliśmy, choć od dłuższego czasu leżą na półkach. Japonka uważa, że i tak ich nie przeczytamy, więc po co je trzymać. Jeśli jednak kupiłam tę książkę, to znaczy, że chcę ją przeczytać i prędzej czy później to zrobię. Przyznam, że jako bibliofil bardzo zbulwersowałam się czytając ten fragment. Wyrzucanie odgrywa główną rolę w metodzie KonMari oraz książce, co również odnotowuję na minus. Liczyłam na przydatniejsze rady, a dowiedziałam się, że powinnam prawie wszystko wyrzucić.

Nie wiem, czy to wina autorki czy problem z tłumaczeniem, ale Magia sprzątania napisana jest bardzo prostym i ubogim językiem. Na dodatek liczne powtórzenia wyrazów oraz drobne błędy językowe bardzo negatywnie wpływają na ocenę całości. Niestety ogromnie zawiodłam się na tej książce.

Werdykt: NOT TO READ

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • A już myślałam, że znalazłam książkę, która pomoże mi choć trochę w moim życiu bałaganiarza i zbieracza 😛 Chyba jednak muszę się sama zmotywować 🙂

    • Może u Ciebie metoda KonMari się sprawdzi, kto wie 😉